Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Dzicy lokatorzy

Autorzy: , dodano Czwartek, 8 stycznia 2015 | kategoria: Nowości, Patronat Rymsa, Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Dzicy lokatorzy"
Tina Oziewicz
ilustr. Marta Szudyga
Wydawnictwo Czerwony Konik, 2014


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek,
A na tym stoliczku pleciony koszyczek,

W koszyczku jabłuszko, w jabłuszku…

Kto mieszka w jabłuszku? Oczywiście robaczek. Cały jego świat to jabłko, i metropolia jabłek na jabłoni, w każdym z nich robacza rodzina. Rajskie życie przerywają jednak niespodziewane odwiedziny węża uciekiniera, który przynosi ze sobą złą wieść. Jabłkowemu miasteczku grozi zagłada. Co dla jednych jest domkiem, dla innych jest po prostu smaczne, więc już pojawił się traktor i skrzynki, i pracownicy sadu, czyli typowe jesienne okoliczności przyrody.

Wąż przynosi ze sobą jednak coś więcej. Jest oczytany, zakrada się bowiem do ludzkich bibliotek. Szczególnie jedna księga i opowieść z tej księgi intryguje go. W tamtej opowieści ludzie także zerwali jabłko i nie wyszło im to na zdrowie. Wąż postanawia, że te jabłka także nie wyjdą ludziom na zdrowie za sprawą trzech tajemniczych liter. Jakie to litery?

Nawiązania biblijne sprawiają, że tę prościutką historię można czytać na wielu poziomach. Może to być nowoczesna bajka ekologiczna albo opowieść o pułapce, w jakiej ludzie zamknęli naturę, także za sprawą kultury. Wąż byłby tu zatem uosobieniem dystansu między naturą a kulturą, zwierzęciem literackim, określonym w opowieści biblijnej dość jednoznacznie.

Historia kończy się próbą porozumienia zwierząt z ludźmi w ludzkim języku. Komunikat dość niezdarny, porozumienie wątpliwe, ale całość zdaje się nieść optymistyczne zakończenie.

Ewelina Rąbkowska

***

Tina Oziewicz ma ze słowem do czynienia na różne sposoby. Jest literaturoznawczynią. Jest tłumaczką – przekładała opowiadania Alice Munro dla Dwóch Sióstr, jeszcze zanim Kanadyjka została szacowną noblistką, tłumaczyła "Lekkie życie Barnaby’ego Brocketa Johna Boyne’a". Jako bajkopisarka zadebiutowała zbiorem pisanych dla córeczki opowieści "O wiadukcie kolejowym, który chciał zostać mostem nad rzeką", potem były "Powidoki" i "Pamiątka z Paryża". A dla Czerwonego Konika we współpracy z Aleksandrą Woldańską-Płocińską stworzyła "Tyranozaura i traktorzystki". Pomysłów na świetne historie jej nie brakuje.

"Dzicy lokatorzy" to historia robaczka – białego przecinka, na który możecie się natknąć, gryząc jabłko. Robaczek mieszka w jabłczanej willi, rozkoszując się kawalerskim spokojem. Aż tu nagle, o pewnej porze roku, kiedy willa jest od środka najsłodsza, a jej skórka otynkowana na czerwono przez słońce, pretensje do jego lokum zgłaszają ludzie. Szwendają się ze skrzynkami, zbierając jabłka. Zaburzają spokój nie tylko pokoleń robaków, ale i pewnego pyskatego węża. Robaczek z początku panikuje: najpierw harmider na dole, później syczący gigant w pobliżu. I w zasadzie – „już dosyć! już basta!” – spakowałby swój dobytek i wyniósł się, gdyby nie słowa wyjaśnienia w sprawie odwiecznego ludzkiego apetytu na jabłka, rzucone przez węża, autorytet w tej dziedzinie. I toczy się ta historia w błyskawicznym tempie, a bohaterowie, choć mizernej postury, pomysły na przeżycie i uratowanie swojej jabłoni mają zaskakujące.

Wpadłam w tekst, bo Tina Oziewicz potrafi opowiadać. Historia nie jest długa, a przecież kompletna. Są cudownie napisani bohaterowie: rozczulający mizerotka robaczek i kapitalny wąż, który ma swoje za uszami. Ich znajomość przechodzi szereg stadiów, które może i są standardowe, ale wiarygodne. Śmiałam się kilka razy do rozpuku, wyobrażając sobie to, co w tekście się dzieje. Zdarza się pisarce szarżować – ujęłabym konceptów tu i tam, bo jak jest ich mniej, to te wyborne lśnią. Ale kiedy Oziewicz pisze o ciemnej, cichej pestkarni, jesteśmy w środku z robaczkiem. Kiedy mówi o pokoleniach robaków jednoczących się dla wspólnego dobra na jabłoni, zarazem widzimy obraz i czujemy jego metaforyczny potencjał.

Mam z tą opowieścią tylko jeden problem. Historia jest z tych, co mają rozbawić dziecko, a zarazem rodzica, który głośno mu ją czyta. Poziom wiedzy odbiorcy w wieku 7+ (tak wydawnictwo zakwalifikowało książkę) pozwoli odebrać zarówno całą gamę emocji, jak i wyborny dowcip poszczególnych sytuacji. Pewnie pozwoli odczuć napięcie związane z perspektywą „dzikich lokatorów” biorących los w swoje ręce. Ale czy pozwoli odczytać dwa główne koncepty? Chciałabym wierzyć, że tak. Że bez tłumaczenia rodzica (które w tym wypadku odebrałoby dowcipowi urok) coś w dziecku intertekstualnie błyśnie. Że powie: zaraz, zaraz, przecież to jest tak jak w tamtej historii... – i warstwy nawiązań będą się przed nim stopniowo odsłaniać. 

Choć ponętna jest też myśl, że czytające tę opowieść dziecko, które będzie wiedziało nieco mniej niż robaczek i wąż, poważnie zgrzeszy ciekawością i zapyta. A szansa, że dziecko będzie spragnione tej opowieści więcej niż raz, jest wielka.

Słowo o ilustracjach Marty Szudygi. Są świetliste, dowcipne i kolorowe, nie za bardzo dosłowne. Geometryzowanie kształtów, ulubiony zabieg ilustratorki, czasem pomaga obrazowi oderwać się od realistycznego konkretu, a czasami zaciemnia to, na co patrzymy. Wąż jej się udał, jest piękny.

Alicja Szyguła, 23.12.2014

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • OKO
  • maly atlas ptakow
  • liczby i kolory
  • Przed twoimi urodzinami
  • ryms w empikach
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Jano i Wito baner
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • zbuntowany elektron
  • ksiazka za dyche
  • Ryms na Facebook