"Sen, który odszedł"
Anna Onichimowska
ilustr. Krystyna Lipka-Sztarbałło
Wydawnictwo Ezop, 2001
Kto dogoni Sen, kto…?
Przeczytałam i… pozazdrościłam autorce Annie Onichimowskiej takiej fantazji, czy może takich snów. Książka dla dzieci, napisana jak powieść drogi, pochłonęła mnie zupełnie! Siedziałam z wypiekami na twarzy i nie mogłam się doczekać, nie tylko tego, co przydarzy się bohaterom na następnej stronie, ale też jak zostało to zilustrowane. Zawsze ciągnęło mnie do wątków onirycznych w literaturze, a tym razem zetknęłam się z oniryzmem w jego najczystszej i najpiękniejszej postaci, w dodatku opisanym zmysłowym, metaforycznym językiem.
Kilkuletni Tomek nie może zasnąć, więc namawia swojego pluszowego przyjaciela – zająca Filipa do pogoni za snem. Wyruszają w daleką i niełatwą podróż, pełną zupełnie nieprzewidywalnych przygód i zwrotów akcji. Włos mi się zjeżył na głowie, gdy spotkali się z groźnym Policjantem, a błogość spłynęła mi na serce, gdy pojawiła się Babcia z jakże typowym dla babć pytaniem: „Nie jesteście czasem głodni?” Jest i gadający Kot, który ze snem nie ma żadnych problemów, gdyż wystarczy, że zwinie się w kłębek. No, ale nie każdy ma ogon! Kot jest tu kluczową postacią, gdyż wskazuje kierunek dalszej wędrówki. Postaci jest więcej, a niektóre są wielce tajemnicze, jednak nie chcę zdradzać wszystkiego. Po dwóch szalonych jazdach pociągiem nasi mali bohaterowie szczęśliwie lądują w łóżku, z którego tak naprawdę wcale nie wyszli!
Tak wiele się dzieje rzeczy nieprawdopodobnych, a czasem tak bardzo prawdopodobnych w snach – jeśli tylko tego zapragniemy, jeśli tylko damy się ponieść fantazji. Tejże fantazji można również pozazdrościć autorce ilustracji, pani Krystynie Lipce-Sztarbałło. Cała książka (poza ostatnią stroną, ale ona należy już do innej „rzeczywistości”) utrzymana jest w tonacji niebiesko-granatowo-czarnej, bo też i akcja dzieje się przecież w nocy. Taki zabieg dodaje swoistej głębi i tajemniczości obrazkom, tak niewiele w nocy można dostrzec… Doskonale pokazane są emocje na twarzach bohaterów, którzy z reguły są sympatyczni, choć wielkich sów można się przestraszyć… Niewiele też potrzeba, by uruchomić własną wyobraźnię. Po tej książce od razu chciałoby się zapaść w głęboki sen i dośnić ciąg dalszy. To jest idealna lektura na dobranoc, a autorka dedykuje ją: „Dla śpiochów, którzy mają piękne i dziwne sny oraz tych, którzy za snami tęsknią”.
Sama książka, a szczególnie ilustracje doczekały się kilku nagród w 2001 roku.
Agata Hołubowska
link