Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Zosia z ulicy Kociej. Na wiosnę

Autorzy: , dodano Piątek, 9 stycznia 2015 | kategoria: Nowości, Patronat Rymsa, Książki dla dzieci (4-6 lat), Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Zosia z ulicy Kociej. Na wiosnę"
Agnieszka Tyszka
ilustr. Agata Raczyńska
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2014

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Piąta już książka Agnieszki Tyszki o Zosi z ulicy Kociej zaczyna się i kończy śniegiem, bo tytułowa wiosna zamiast sypać krokusami – stroi sobie żarty.

Przypomnijmy główne bohaterki. Zosia, wielbicielka Pippi Pończoszanki oraz szwedzkiej serii Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai, lubi przesiadywać na jabłoni, ostatnio tuż obok Psikota Muffina. Na drzewie ukrywa się, by opisywać swoje przeżycia. Tworzy też „zakleństwa”, czyli krótkie, wierszowane utwory, które niczym magiczne formuły mają odmienić sytuację, na przykład przegnać zimę: „Niech deszcz coraz wolniej kropi, a Marzanna się utopi”.

Talentem językowym obdarzona jest również siostra dziewięcioletniej Wierzbowskiej, Mania. Ta rezolutna kilkulatka przekręca wyrazy. Mamy zatem „wakuację” zamiast „ewakuacji” oraz „Rosoła” zamiast „Rufusa”. Jak przystało na przedszkolaka Mania jest bezpośrednia i spontaniczna. Do bólu szczera, konkretnie, dosłownie rozumiejąca sytuacje dziewczynka potrafi rozśmieszyć największych ponuraków i wprawić w zakłopotanie dorosłych.

Mama dziewczynek, Alina Wierzbowska, zwana przez dzieci NIH – Najwyższą Izbą Higieny – jest zdolną ilustratorką, która w wolnych chwilach przekopuje grządki. A ciocia Malina to artystyczna dusza. Wymyśla najdziksze zabawy, zawsze gotowa do szalonych wypraw, czy to w głąb wyobraźni, czy w poprzek ogródka. Nie sposób nie wspomnieć o tacie – Lucjuszu Wierzbowskim, psychologu, babci Zelmer, przyjaciółkach Zosi: Idze oraz Leo, sąsiadkach Penelopkach i zwierzęcej menażerii: Rufusie, Muffinie i Beziku, oraz o wyjątkowo długiej ZIMIE. I w tym momencie przechodzimy do sedna.

Wszystko zaczyna się od Marzanny. Zosia z Manią postanawiają roztopić śniegi w bardzo tradycyjny sposób, topiąc kukłę. Angażują w to ciocię, jej dwóch synów oraz grono przyjaciółek. Gdy Alina Wierzbowska zażywa kąpieli błotnych w spa, Zosia i Mania konstruują z ekologicznych materiałów Śmiertkę. Ale czy przecudnej urody panna o sznurkowych włosach, z trupią czachą na koszulce zdoła przegonić zimę? Wątpliwe, zwłaszcza że pogoda nie pozwala utopić maszkarona ani w rzece, ani w jeziorze. Trafia więc kukła na Bajorkę – skojarzenia z hiszpańską wyspą zdecydowanie uzasadnione.

Czy wszystkie rozdziały poświęcone są walce dziewczynek z zimą i jej skutkami? „Oczewiście” nie – powiedziałaby Mania. Po drodze czytamy o powodzi ze wspomnianą „wakuacją”, przyjęciu urodzinowym zakończonym rotawirusem, malowaniu strusich jaj oraz sadzeniu „owsików” na Wielkanoc. Śledzimy również postępy Zosi i Mani w tworzeniu prac literacko-fotograficznych na konkurs „Wiosna w Łomiankach”. Nie dowiadujemy się, czy w rzeczonym konkursie dziewczynki zdobywają jakieś laury, możemy tylko podziwiać ich niewątpliwe zdolności językowe i plastyczne.

Lekko i przyjemnie czyta się przygody Zosi, zarówno młodszym, jak i starszym odbiorcom książki. Może to być lektura familijna, do głośnego czytania nawet przed snem. Ze względu na główną bohaterkę, a zarazem narratorkę polecam ją jednak raczej rodzinom z córkami. Chłopięce postacie nie są tak wyeksponowane, a jeśli chodzi o zainteresowania, dominują przyroda, ekologia, rękodzieło, spotkania z koleżankami. Amatorom buldożerów, superbohaterów i adrenaliny mogłoby się zwyczajnie nudzić.

Świat wykreowany przez Tyszkę ma prawie wyłącznie jasne barwy. Wprawdzie uprzyjemnia to lekturę, lecz także prowokuje pytanie o wiarygodność psychologiczną opisywanych sytuacji. Ewentualne problemy są tylko subtelnie zasygnalizowane. Opisana jest tu rzeczywistość tradycyjnych wartości, klasycznej, pełnej rodziny, niekłótliwego rodzeństwa, częstych i spontanicznych kontaktów z rówieśnikami. Właściwie nie ma w tym świecie komputera, Internetu, portali społecznościowych z ich zaletami i wadami, ale są telewizja oraz programy typu „talent show” i moda na księżniczki. Postacie Zosi i Mani nie są jednak papierowe. Każda z nich jest specyficzna, ma swoje ulubione zabawy, hobby, powiedzonka. Zapewne są takie dziewczynki, które jak Zosia przesiadują na jabłonce, pisują – ręcznie – pamiętnik, i takie ciocie jak Malina, zawsze gotowe zachęcać do niezwykłych zabaw, optymistycznie nastawione i twórcze.

Lekturze sprzyjają: język powieści dostosowany do możliwości ucznia nawet młodszych klas szkoły podstawowej, barwne dialogi, skrzące się dowcipem, no i zabawy słowem, szczególnie w wykonaniu najmłodszej Wierzbowskiej. Trzeba również wspomnieć o rysunkach Agaty Raczyńskiej, które świetnie nie tylko ilustrują, dopełniają, lecz także interpretują tekst. Podobnie jak nie byłoby "Basi" Zofii Staneckiej bez jej plastycznej reprezentacji stworzonej przez Mariannę Oklejak – Zosia straciłaby na swojej atrakcyjności bez zaangażowania mistrzowskiej kreski Raczyńskiej. Poza tym rysunków jest naprawdę dużo: postaci ludzkich, zwierzęcych, przedmiotów. Są bogate w detale, ekspresyjne i nie konkurują z tekstem. Zostały dobrze zakomponowane, ale to już zasługa redaktora technicznego książki, Agnieszki Czubaszek-Matulko.

Łucja Abalar

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • ksiazka za dyche
  • ryms w empikach
  • co sie dzieje
  • zoo litery
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • zbuntowany elektron
  • trzy mam ksiazki
  • Przed twoimi urodzinami
  • z duchem do teatru
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • OKO
  • Kajtek
  • Ryms na Facebook
  • znajdz nas