"Całus na dobranoc"
Amy Hest
ilustr. Anita Jeram
przeł. Liliana Bardijewska
Wydawnictwo Egmont, 2004
Bez całusa ani rusz!
Zasypianie to ważny moment każdego dnia dla dzieci. Można być wtedy sam na sam z mamą lub tatą, w domu panuje cisza, jest czas na czytanie książki i opowiadanie bajek, a rodzice przytulają, uśmiechają się i robią wszystko, by dzieci miały piękne, kolorowe sny. O tych właśnie istotnych chwilach, stających się niejednokrotnie codziennym rytuałem, jest książka „Całus na dobranoc” autorstwa Amy Hest. Pani Misiowa (mój mąż był oburzony: „Oczywiście! A dlaczego nie pan Miś?!”) układa do snu swego synka Sama. Wydaje jej się, że spełniła wszystkie życzenia swego dziecka: przeczytała ulubioną książkę, podała ciepłe mleko, przykryła szczelnie czerwonym kocykiem, stópkom zrobiła miękkie „gniazdka”, ułożyła do snu wszystkich pluszowych przyjaciół Sama, tymczasem on… ciągle na coś czeka i zasnąć nie chce. Ach, pani Misiowa sobie przypomniała, przecież nie dała jeszcze całusa na dobranoc! Oj, nie szczędzi ona tych całusów, ale dopiero po tej „serii” Sam może spokojnie odpłynąć w ramiona Morfeusza.
Historyjka krótka i prosta, ale dotykająca ważnej rzeczy: bliskości matki i dziecka; intymnej chwili, na którą pewnie wiele dzieci czeka, a inne być może za nią mocno tęsknią… Opowieść przepięknie namalowana pędzlem Anity Jeram. Każdy z obrazków to osobne dzieło sztuki, które z chęcią powiesiłabym na ścianie w pokoju mojego synka. Piękne, w przeważającej liczbie ciepłe kolory, ładne postacie misiów, udana kompozycja, sympatyczna myszka przemykająca czasem ze strony na stronę, dostrzegana tylko przez spostrzegawczych małych czytelników/słuchaczy! Można patrzeć i patrzeć… No i to „ciepło” bijące od pani Misiowej i całej powiastki. Dobra rzecz do uspokajania dzieci przed snem. Nie zapomnijmy o najważniejszym: całus na dobranoc!
Agata Hołubowska
link