"Rodzinka"
Marzena Reszke (przy ścisłej współpracy Adama i Grzesia)
ilustr. Ewa Nawrocka
Wydawnictwo Egmont, 2004
Rodzina godna pozazdroszczenia
Ta sympatyczna książeczka zwróciła moją uwagę śmiesznymi ilustracjami. Jej walory edukacyjne odkryłam w drugiej kolejności. Chodzi o „Rodzinkę” Marzeny Reszke. W prosty i zabawny sposób książka pokazuje stosunki pokrewieństwa w rodzinie oraz wyjaśnia: „aby mogli pojawić się mama i tata, a przy okazji wujkowie i ciocie, musiało istnieć wcześniej dwóch dziadków i dwie babcie”. Jest to opis członków przykładowej rodziny, ich zawodów, zalet i ulubionych zajęć widziany oczami dwóch braci: pięcioletniego Adasia i czteroletniego Grzesia. Chłopcy prowadzą narrację, co sprawia, że poszczególne charakterystyki są przeprowadzone w określony, właściwy dla dzieci sposób. U babci najważniejsze jest na przykład to, że piecze pyszne ciasta, a u wujka-strażaka, że ma w pracy samochody z bardzo głośnymi syrenami. Każdy ma cechę, która odróżnia go od innych i, wydaje się, czyni interesującą osobą. Ważne jest, by dzieci dostrzegały te różnice. Przecież nikt nie chce być „nijaki”. Trzeba czymś imponować. Na szczęście dzieciom nie trzeba kreować rzeczywistości na siłę – mogą je zachwycić najbardziej prozaiczne (z naszego, „dorosłego” punktu widzenia) umiejętności czy cechy.
Pod nazwiskiem autorki widnieje dopisek „przy ścisłej współpracy Adama i Grzesia”. Wierzę, że to właśnie dzięki nim ta książeczka mogła powstać. Bo jest w niej dziecięce widzenie świata, a jak wiadomo, nie każdemu dorosłemu łatwo przychodzi takie wczucie się w ten świat. Imiona występujące w historyjce są, zdaje się, prawdziwymi imionami członków rodziny Marzeny Reszke, co dodaje kolejnego waloru - autentyzmu.
A ilustracje Ewy Nawrockiej? Są kolorowe i przezabawne! Doskonale oddają charakter postaci. Szczególnie mnie rozczuliła i rozśmieszyła zarazem osoba prababci. Ale i inni bohaterowie są niezwykle sympatyczni, wzbudzający zaufanie, a co najważniejsze - wszyscy są uśmiechnięci od ucha do ucha i łatwo uwierzyć, że ta plejada składa się na wspaniałą, kochającą rodzinę! Takich „obrazków” powinno być więcej w literaturze dziecięcej. Ot, co!
Agata Hołubowska
link