"O Jasiu śpiochu i zgubionym czasie"
Wojciech Próchniewicz
ilustr. Stasys Eidrigevicius
Wydawnictwo KAW Lublin, 1985
Czy to był sen, czy tak się może zdarzyć, Mamo?
Jaś jest mi wyjątkowo bliski - nie lubi rano wstawać, zasypia na lekcjach (w szkole podstawowej raczej mi się nie zdarzało, na studiach częściej...), lubi śnić o toczonych ze smokiem walkach i o lataniu balonem. Niestety, często ma z tego powodu nieprzyjemności - mama przerywa mu najpiękniejsze sny, wyciągając go rano z łóżka, złości się na niego, gdy ten zasypia nad lekcjami i nie cierpi, kiedy Jasiek się spóźnia. Chłopiec marzy więc o tym, żeby CZAS PRZESTAŁ ISTNIEĆ...
I oto zegar gubi minuty i zatrzymuje swoje odwieczne odmierzanie, przestaje porządkować nasze ziemskie sprawy. Robi się z tego wielki bałagan i rzeczy dzieją się dziwne: Jaś śpi tylko chwilę, a budzi się z długą brodą, jakby spał kilkadziesiąt lat, w kuchni zamiast mamy siedzi jakaś staruszka i twierdzi, że to właśnie ona jest Jaśka mamą! Zaczyna się to Jaśkowi nie podobać, wystraszony obiecuje, że się poprawi i na czas będzie zawsze, i że lekcje odrabiał będzie, i nie zaśnie już nigdy w ławce - tylko niech już CZAS wróci! I jak to w bajkach bywa, szczególnie tych bardzo starych, wszystko się dobrze kończy. Dzwoni budzik, a w kuchni ze śniadaniem czeka mama.
A wszystko to wierszem i z sennymi ilustracjami Stasysa Eidrigeviciusa:)
Wczoraj na dobranoc czytałyśmy o Jaśka przygodzie z zagubionym czasem, dziś rano córka powiedziała: "Najbardziej ze snów lubię nie takie całe historie, tylko jak się przyśnią takie obrazy". Jak się okazało, obrazy są wtedy, kiedy rano nie pamięta się całego snu, tylko jego fragment: "Patrzyłam na łąkę i było wtedy cicho, nie tak głośno jak w przedszkolu...".
Anna Mieszała (Strych z książkami)
link