Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Tam, gdzie żyją dzikie stwory

Autorzy: , dodano Poniedziałek, 11 sierpnia 2014 | kategoria: Nowości, Książki dla dzieci (3-5 lat), Książki dla dzieci (4-6 lat)

"Tam, gdzie żyją dzikie stwory"
tekst i ilustr. Maurice Sendak
przeł. Jadwiga Jędryas
Wydawnictwo Dwie Siostry, 2014


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Szalenie trudno odrzeć z legendy książkę, która w ciągu 50 lat od pierwszego wydania zdążyła ukazać się w kilkunastomilionowym nakładzie i na stałe zaistnieć w świadomości anglosaskich dzieci, a w Polsce po raz pierwszy trafia do rąk czytelników. Chyba nie da się spojrzeć na nią świeżym okiem bez świadomości, że dla tych milionów odbiorców jej wyjątkowość jest rzeczą oczywistą i nie podlegającą dyskusji. Jak w takim razie mamy potraktować ją my, którzy twórczość Maurice’a Sendaka dopiero poznajemy, czując jednak, że mamy do czynienia z czymś bardzo szczególnym?

Oszczędność słów i wymowa ilustracji sprawiły, że przez lata „Tam, gdzie żyją dzikie stwory” inspirowała do wielu różnych interpretacji i skojarzeń. Powracające wspomnienia o dzieciach zatopionych w lekturze i bez końca kartkujących swój zaczytany egzemplarz wskazują jednak, że to co ukryte inspiruje w tej książce najsilniej. Szalona wyprawa, która ma miejsce na kartach książki i w praktyce trwa zaledwie kilka minut, z perspektywy bohatera ciągnie się „przez noc i dzień, z tygodnia w tydzień, niemal na drugą stronę roku”. Z punktu widzenia dziecka, sposób w jaki zwykła sypialnia powoli przekształca się w senny krajobraz, gdy z gałek od łóżka wyrastają drzewa, a nocny stolik zamienia się w gęsty krzak, jest niezwykle inspirujący. Po czymś takim, wyprawa łódką oraz dzikie harce ze stworami mają w sobie jeszcze większą dawkę wyjątkowości, ukrytą w tajemniczości otaczającej scenerii.

Ale Sendak działa na czytelnika nie tylko fabułą opowieści. Znamienna i zauważalna dopiero przy którejś z kolei lekturze okazuje się kompozycja samych ilustracji, która narasta osiągając apogeum w scenie dzikiej zabawy. Czym więcej tekstu znajduje się na stronie i czym mniejsze są rysunki, tym bliżej nam do świata realnego. Całostronicowe ilustracje zatapiają czytelnika w świecie fantazji. Ta zabawa formą idealnie współgra z zaproponowanym przez autora rozciąganiem czasoprzestrzeni.

Szalona wyprawa kilkuletniego Maxa i jego nieoczekiwane spotkanie ze stworami ma swój początek w sile dziecięcych emocji, które zainspirowały Sendaka do stworzenia książki „Tam, gdzie żyją dzikie stwory”. Początkowo opowiadanie miało nosić tytuł „Tam, gdzie żyją dzikie konie”, ale autor zmienił zamiar nawiązując tym samym do wyrażenia „dzikie zwierzęta”, używanego w jidysz na określenie hałaśliwych dzieci. Sendak wyraźnie podkreślał, że jego intencją było napisanie książki o tym, jak dziecko radzi sobie z trudnymi emocjami i jaką rolę pełni w tym wyobraźnia.

Często dyskutowanym aspektem książki jest kara, jaką Max ponosi za swoje zachowanie i która staje się bezpośrednim motorem jego tajemniczej podróży.

mama krzyknęła na niego: „TY DZIKUSIE!”,
na co Max wrzasnął: „ZJEM CIĘ”,
więc został wysłany do łóżka bez kolacji.

Znamienne, że te same słowa padają z ust dzikich stworów, po tym jak dowiadują się, że chłopiec wraca do domu.

Zjemy cię.

Po czym dodają:

Tak cię kochamy!

Niespodziewanie, na całą sytuację patrzymy w zupełnie innym świetle.

Możliwe, że inspiracją do wykorzystania tego motywu była wymiana korespondencji z kilkuletnim czytelnikiem, któremu Sendak przysłał własnoręcznie wykonany rysunek a on go… zjadł, o czym listownie poinformowała mama chłopca, dodając, że było to wyraz najwyższej sympatii.

Fantastyczne ilustracje autora wykonane akwarelą i ołówkiem rzeczywiście wzbudzają sympatię. I nawet dzikie stwory wydają się uśmiechać, jakby dostrzegając ironię całej sytuacji. Bo czy królem dzikich stworów może być chłopiec, który po prostu nie radzi sobie ze złością?

Od dzisiaj dzikie stwory Sendaka będą towarzyszyć również polskim czytelnikom. Czy znajdą miejsce w ich sercach, tak jak udało się to Gruffalo, ich literackiemu następcy?

Zosia Gwardyś

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • OKO
  • klątwa dziewiątych urodzin
  • Kajtek
  • mama czy ania
  • praktyczny pan
  • zbuntowany elektron
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • zoo litery
  • trzy mam ksiazki
  • ksiazka za dyche
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Rekordzisci
  • ryms w empikach
  • Ryms na Facebook
  • Przed twoimi urodzinami