Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Staś i Weronika

Autorzy: , dodano Wtorek, 14 stycznia 2014 | kategoria: Nowości, Książki dla dzieci (7-10 lat), Książki dla dzieci (10-12 lat)

"Staś i Weronika"
Jacek Dubois
ilustr. Tomek Minkiewicz
Wydawnictwo Oficyna 21, 2013

« wróć na stronę listy informacji o książkach

"Staś i Weronika" Jacka Dubois to zbiór humorystycznych opowiadań o dziesięcioletnich bliźniakach i ich rodzicach. Narratorem pierwszego i ostatniego jest Staś, który wyjaśnia, że na drodze wygranego konkursu na najlepsze opowiadanie dziecięce (rywalizował, między innymi, z własnym ojcem) zaczął pisać historie o życiu swej rodziny. Staś, jak mówi, fikcji tworzyć nie potrafi, więc to, co zawarte jest w klamrze pierwszego i ostatniego opowiadania, jest "prawdą" o rodzinie, filtrowaną przez spojrzenie dziecka. Choć opowiadania do pewnego stopnia trzymają się życiowego prawdopodobieństwa, rozgrywając się w domu, szkole czy podczas wypoczynku, mamy w nich do czynienia z nieustanną komedią pomyłek. U Jacka Dubois opiera się ona na trzech zasadach: po pierwsze - fajtłapowatość rodziców, po drugie - niedostateczna dziecięca znajomość świata dorosłych przy wielkiej ruchliwości Stasia i Weroniki. Po trzecie - ogromna dawka fantazji.

Świat dorosłych opiera się na wielkiej dozie hipokryzji, na przemilczeniach, większych i mniejszych szachrajstwach - znamy to z "Mikołajka". Źródłem komizmu w książce jest wyciąganie konsekwencji ze słów dorosłych (ojciec, który zaplątuje się w tłumaczenie dzieciom słów Monteskiusza o wolności), bazowanie na ich pochopności i pysze (tato dostaje w kość, grając w tenisa, winę zrzuca na dzieci), łatwowierności (ojciec naciągnięty przez handlarza sztuką na wakacjach, matka żyjąca według horoskopów) czy lekkomyślności (tato zabierający dzieci na łódkę, choć o żeglowaniu nie ma pojęcia). Czasem humor wynika z tego, iż rodzice mają swe pociechy za bardziej naiwne, niż w istocie są, a dzieci starają się niejako chronić rodziców przed utratą złudzeń - jak w opowiadaniu o Mikołaju. Są oczywiście proste slapstickowe psoty, jak obcinanie włosów ludziom u fryzjera, czy związywanie sznurowadeł. Prostolinijność dzieci każe im uszczęśliwiać rodziców na siłę. Bywa to rozczulające, jak wówczas, gdy pociechy starają się zaradzić kryzysowi w związku rodziców. Zdecydowanie częściej nauczkę dostają tu duzi niż mali.

Rodzice u Jacka Dubois to dziwne istoty: łatwowierne, nieodpowiedzialne, impulsywne, złaknione sukcesu (tatuś ma nadzieję na karierę w pisarstwie, filmie, mamusia chce napisać bestseller). Narażają dzieci na niebezpieczeństwo, pozwalają się wodzić za nos. Nieoczekiwanie obudziła się we mnie dydaktyczna bestia. Nie wówczas, gdy potwornie łatwowierny tatuś został niecnie okpiony przez handlarza sztuką, ani nie wtedy, gdy musiał trzepać dywan, a dzieci okupowały kanapę, oglądając "Rodzinę Soprano", nawet nie wówczas, kiedy za wygraną w konkursie obiecał synowi klocki lego. Stało się to wtedy, gdy utopił łódkę, musiał zapłacić za nią trzydzieści tysięcy i dzięki cudowi wygranej Stasia na loterii uniknął zapłaty. I kolejnym razem, gdy pochopnie założył się, dysponując niezarobionymi jeszcze pieniędzmi za ratę na mieszkanie, rozwalił gokart, a ktoś zaproponował pieniądze za pokazanie filmiku z katastrofy, co pozwoliło pokryć dług, naprawę i ratę. Drogi Stasiu - opowiadaczu! Nie pozwól rodzicom wiecznie unikać odpowiedzialności za własne czyny, gdyż niczego się nie nauczą i nie dojrzeją!

Dobrym pomysłem było wyjaśnianie dzieciom różnych pojęć poprzez zabawne katastrofy i qui pro quo (intuicja a przeczucie, fascynacja, cieszenie się chwilą). Zabawnie ukazać, jak kojarzą dziecięce głowy. Dobrze odmitologizować dorosłych, którzy robią co innego, niż wpajają dzieciom (a z drugiej strony mają też prawo do błędów). Świetnie pokazać, jak obrócić klęskę w sukces albo nie przejmować się katastrofą. Czasem jednak zastanawiałam się, na czym pozytywnym opiera się relacja powieściowych dzieci i rodziców. Na tym, że dorośli przytulają, kupują prezenty, puszczają wszystko płazem i są wiecznym źródłem zabawy? Czy autorem opowiadań jest jakiś dziesięcioletni Staś, czy też dorosły, który chce się przypochlebić księżniczkom i piratom?

Alicja Szyguła

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • zbuntowany elektron
  • ksiazka za dyche
  • mama czy ania
  • trzy mam ksiazki
  • ryms w empikach
  • Kajtek
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • praktyczny pan
  • Ryms na Facebook
  • zoo litery
  • Rekordzisci
  • klątwa dziewiątych urodzin
  • Przed twoimi urodzinami
  • OKO