Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Paskudki słowiańskie

Autorzy: , dodano Piątek, 6 grudnia 2013 | kategoria: Nowości, Patronat Rymsa, Książki dla dzieci (3-5 lat), Książki dla dzieci (4-6 lat), Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Paskudki słowiańskie"
Magdalena Mrozińska
ilustr. Maria Dek
Wydawnictwo Myślanki, 2013


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Młode wydawnictwo Myślanki, legitymujące się symbolem skłębionego sznureczka, ma w dorobku oryginalne książki edukacyjne. Za niewinnymi zadaniami z książeczek stoi potężna machina przemyśleń i świadomość celu, który dydaktycznie chcą osiągnąć myślankowi twórcy. Teraz w ofercie wydawnictwa pojawiły się "Paskudki słowiańskie" z tekstem Magdaleny Mrozińskiej i ilustracjami Marii Dek. Pojawiły się - i znakomicie, że się tak stało.

Bo księgarskie półki mieszczą, co prawda, baśnie i legendy z różnych stron świata, ale to, co zaludniało wyobraźnię dawnych Słowian, reprezentowane jest w stopniu niewielkim. O ile dziecko kończące szkołę podstawową może mieć (nikłe) pojęcie o panteonie naczelnych słowiańskich bóstw, bo migną one na jednej-dwóch lekcjach historii, wie o istnieniu kilku zwyczajów sięgających dalekiej przeszłości (marzanna, noc kupały, dożynki), o tyle mitologiczny drobiazg słowiański, zamieszkujący domowe kąty, obejścia, łąki i lasy, ustępuje w dziecięcej wyobraźni pola znacznie popularniejszym elfom, trollom i krasnoludom. Myślanki zaoferowały więc zbiór wierszowanych historyjek, których bohaterami są istoty z wierzeń przedchrześcijańskich Słowian.

Przedstawiono nam dziesięć "gatunków" stworzeń: mamunę, błędnika, dytko (to on psocił w powieści "Małgosia contra Małgosia" Ewy Nowackiej), gnieciucha, kłobuka, jaroszka, świecka, wietrznicę, płanetników, południcę i północnicę. Istoty silnie związane były z naturą, bo przecież zanim przeszły na emeryturę, pomagały tłumaczyć choćby kaprysy aury. Płanetnicy zarządzali pogodą, zaś kiedy wiał gwałtowny wiatr, to był znak, że bawiła się wietrznica. Stwory odpowiadały również za szczęście lub pecha, zabłąkanie się, wzbogacenie się lub utratę bogactwa. Oczywiście obwiniane były o różnego rodzaju figle: za sprawą błędnika moglibyśmy zabłądzić w lesie, a gnieciuch, rozpychający się w łóżku, odpowiadałby za nasze niewyspanie. Sfera cienia, którą zamieszkiwały, dziś niezmiernie się skurczyła. Przyzwolenie na ich psoty daje wyobraźnia, no i... niezaprzeczalny urok tych stworzeń.

Autorka tekstów starała się przedstawić je w działaniu. Nie stworzyła skansenu - zbioru stylizowanych opowieści o przeszłości, ale osadziła słowiańskie paskudki w Dzisiaj, a najdalej we Wczoraj. Toteż bohaterami, obok psotnych istot ze słowiańskiej mitologii, są współcześni: siedmioletnia próżna Mania, co ma manię przeglądania, słodki pan Maurycy, państwo Czyści i pan Mroźny, babcia jarzębina, uczłowieczone zwierzęta.

Bohaterowie i stworzenia mówią i myślą "po dzisiejszemu". Ożywia je dobra, giętka polszczyzna Magdaleny Mrozińskiej. Język to arcyważny składnik tych wierszy. Mam wrażenie, że autorka tekstów świadoma jest jego mocy. Czaruje językiem: odkopuje dużo wyrazów i je ze sobą twórczo zderza, ożywia i wygina przysłowia, bawi się wieloznacznością słów, sięga do języka potocznego i młodzieżowej gwary, uwrażliwia na wszelkie melodyczne aspekty polszczyzny (cała gama szelestów, rżeń i bzyczeń polskich głosek). Snują się dowcipne historie, opowiadane w niezaprzeczalnie poetycki, bezpretensjonalny sposób. Ważne: w języku odbija się świat, rzeczywistość i marzenia, konkret i abstrakcje, dawne i nowe. To, co opowiedziane - istnieje, choćby w głowie, choć na chwilę. Wspaniałe jest to, iż nazwy istot, zakorzenione w rodzimym języku, podpowiedzą dziecku, jaki charakter ma paskuda, jaki figiel może spłatać. Wymiecione przez chrześcijaństwo, zalecają się, mówiąc: ty mnie znasz, jestem swój, mieszkam w języku, którym mówisz...

Naturą paskudków jest zmienność, chimeryczność. Maria Dek, ilustratorka, zrobiła książkę w przybrudzonych kolorach, uwydatniając fakturę materiału, nakładając na siebie kształty i plamy. Postaci są wycinankowe lub niezdarnie, z grubsza tylko narysowane - jakby dziecięcą ręką. Kilka wyrazistych, inne gdzieś na marginesie pola uwagi, dość nijakie. Czy intencją było ożywić je tylko słowami, a plastycznie jedynie zasugerować, pozostawiając ich doprecyzowanie wyobraźni dziecka? Byłaby to szlachetna intencja.

Cieszę się, że paskudki mają szansę dotrzeć do przedszkolnych i wczesnoszkolnych czytelników. Raz - bo miło mieć takich nieznanych znanych gości, a dwa, bo książka z pomysłem i spójna w środkach wyrazu.

Alicja Szyguła

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • zoo litery
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Kajtek
  • znajdz nas
  • trzy mam ksiazki
  • Ryms na Facebook
  • zbuntowany elektron
  • ksiazka za dyche
  • Przed twoimi urodzinami
  • z duchem do teatru
  • ryms w empikach
  • co sie dzieje
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • OKO