Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Kiedy byliśmy bardzo młodzi

Autorzy: , dodano Piątek, 13 grudnia 2013 | kategoria: Nowości, Patronat Rymsa, Książki dla dzieci (3-5 lat), Książki dla dzieci (4-6 lat), Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Kiedy byliśmy bardzo młodzi"
A. A. Milne
ilustr. Ernest H. Shepard
przeł. Michał Rusinek
Wydawnictwo Egmont, 2013
seria: Wierszem napisane

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Dla wielu z nas "Kubuś Puchatek" był książką pierwszą - od której zaczyna się pamięć obcowania z literaturą. I wielu z nas czyta "Puchatka" swoim dzieciom, licząc na (równe własnemu) namiętne zaangażowanie w los zwierzoludzkich bohaterów. A skąd ten Kubuś i stumilowa ferajna właściwie się wzięli? Otóż Kubuś miał swojego Krzysia, choć niektórzy mówią, że to Krzyś miał misia. I ten prawdziwy Krzyś - Christopher Robin Milne, zanim zawitał do Stumilowego Lasu, był kilkulatkiem, żyjącym w świecie zawrotnych tajemnic i codziennych odkryć. Zaś synka i jego zabawy obserwował ojciec, żurnalista i pisarz. Rzadko w zabawach uczestniczył, gdyż naturę miał zdystansowaną, bawić się nie chciał i nie umiał (może też dlatego, że drugie dziesięciolecie XX wieku to jeszcze były czasy, kiedy dziecku bliższa była niania niż rodzice - odbija się to w utworach, o których za chwilę).

Temu ojcu-pisarzowi, dzięki literackiemu talentowi i wrażliwości, udało się chwycić zadziwiająco wiele z dziecięcego świata. Zanim w 1926 roku w księgarniach pojawił się "Kubuś Puchatek", dwa lata wcześniej światło dzienne ujrzał tomik poezji dziecięcej Milnego "Kiedy byliśmy bardzo młodzi", dedykowany synkowi-inspiracji. Kilka lat później na rynku pojawił się drugi zbiorek: "Mamy już sześć lat". Wiersze od początku miały swego ilustratora, był nim redakcyjny kolega Milnego z "Puncha", rysownik Ernest Shepard; to on ozdobił poemaciki charakterystycznymi kolorowymi akwarelami. Słowo i obraz splotły się silnie, tworząc znakomitą jakość.

Fenomen wierszy polega na tym, że trafnie opisują wiele rzeczy z dziecięcego świata, które dorośli z czasów Milnego mogliby uznać za niegodne zapisania. Jest w nich bezkompromisowa, radosna wiara we własne siły - "Samodzielność"; ekscytacja z powodu rzeczy bezmiernie dla nas drobnych - "Szczęście"; wielki ciężar małych trosk - "Zguba"; krnąbrność i dąs - "Kaszka"; przykuwające uwagę, epifanijne momenty - "Letnie popołudnie"; zapis przyjemności - "Piasek-między-palcami-nóg". I przede wszystkim wyobraźnia, która nadaje rzeczywistości tak osobliwy smak, antropomorfizuje wszystko - "Krzesła", "Chochlik", "Płytki i szczelinki", "Czterej przyjaciele" (i wiele innych). Milne ukazuje dziecko nie jako żywopłot do przycinania, czy białą tablicę do zapisania (podobnie kilkanaście lat wcześniej postąpił Barrie), a jako istotę żyjącą w spójnym, pięknym świecie, pracowicie przetwarzającą doświadczenia, mocno czującą. O tym wszystkim opowiedziano językiem czarującym i wytwornym, wyrażającym szacunek.

To właśnie bardzo intensywna codzienność kilkulatka, który "nicnierobienie" na stopniu w połowie schodów rozważa jak egzystencjalną sytuację "bycia pomiędzy", i któremu dorosłe szelki i samodzielnie zrobione kokardki ze sznurowadeł dają poczucie ważności. Wiersze są apedagogiczne i bez morału. Ani słowa o Powinnościach, Obowiązkach, Dobrym Sprawowaniu. Nie uczą, chyba że dorosłych - jak działa dziecko. A jeśli nawet coś o Obowiązkach napomkną, to żartobliwie odwracając role, jak w wierszyku "Nieposłuszeństwo", gdzie Jakubowi gubi się nieposłuszna mamusia. Zresztą to niania, a nie tata czy mama, jest w tym świecie prawodawcą i towarzyszem - to pokazuje czasowy dystans wierszy Brytyjczyka (wówczas rzesze Mary Poppins na co dzień wspomagały niepracujące matki brytyjskiej klasy średniej). Najczęściej dziecko chodzi samopas.

Niniejsze wydanie wierszy z Egmontu włączone zostało do serii "Wierszem pisane" i ukazało się w szacie graficznej dla niej charakterystycznej (kratka na okładce). Słowo o ilustracjach: czarujące, gustowne akwarele Sheparda, ukazujące dziecko w swobodnych pozach, pełnych energii, buntu czy buty, zamieszczone tu zostały w dobrych proporcjach i nasyceniu barwami. Oczywiście, widzimy na nich chłopię sprzed niemal wieku, w płaszczyku i butkach na guziczki, w spodenkach i siatką na motyle. Zmienił się strój, niektóre zabawy, marzenia. Czy zmieniła się dziecięca natura? Ilustracje są przepyszne, odbijają humor i energię wierszy Milnego. Jednak może wydawca odważy się z czasem na inną interpretację graficzną, tak, jak odważył się na nowe tłumaczenie?

Wreszcie język wierszy, którego jakość jest tak zależna od przekładu. W Polsce wiersze Milnego wydawane były kilkakrotnie, tłumaczone przez Irenę Tuwim i Antoniego Marianowicza (wybór z obu tomików pt. "Wiersze dla Krzysia"), Stanisława Barańczaka i Zofię Kierszys. W egmontowskim wydaniu z 2005 roku oba tomiki w całości przełożone zostały przez Michała Rusinka. Przekład tego autora przekazuje wyrafinowanie językowe wierszy Milnego. Błahe sytuacje, jak rozbłyski światła na wodzie, rozkwitanie żonkili, przedstawione zostały językiem precyzyjnym i pięknym, nasyconym subtelną poetyckością, który ukazuje je jako rzeczy niezmiernie istotne. Zadziwia warstwa brzmieniowa wierszy, która niesie dodatkowe znaczenia. Wiele z nich to piosenki, są nonsensowne rymowanki, niektóre to kunsztowne wyliczanko-klaskanki ("Nieposłuszeństwo"). "Płytki i szczelinki", jako że mówią o arcyważnej czynności, mają rytm zaklinający rzeczywistość. Rusinek fantazyjnie różnicuje słownictwo i rytm wierszy, język nie zawiera przesadnej ilości zdrobnień. Często osobliwa powaga wyrafinowanej składni daje efekt komiczny, jak w "Czterech przyjaciołach".

Smaczne, pięknie zilustrowane wiersze - warto mieć na półce klasykę pierwszorzędnej jakości dla przyjemności dziecka i własnej, ale też jako wzorzec dla współczesnej poezji dziecięcej.

Alicja Szyguła

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • OKO
  • Przed twoimi urodzinami
  • zbuntowany elektron
  • zoo litery
  • ryms w empikach
  • Kajtek
  • co sie dzieje
  • Ryms na Facebook
  • z duchem do teatru
  • trzy mam ksiazki
  • znajdz nas
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • ksiazka za dyche
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej