Kategorie

Audiobooki

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Esterhazy. Historia o zającu

Autorzy: Dische Irene , Enzensberger Hans Magnus, Sowa Michael, dodano Niedziela, 11 kwietnia 2010 | kategoria: Nowości, Patronat Rymsa, Książki dla dzieci (4-6 lat), Książki dla dzieci (7-10 lat), Książki dla każdego

"Esterhazy. Historia o zającu"
Irene Dische, Hans Magnus Enzensberger
ilustr. Michael Sowa
przeł. Agata Sobiepanek
Wydawnictwo Nisza, 2010

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Zamów w sklepie

W rodzinach na ogół rodzą się dzieci, trudno powiedzieć dlaczego. U Esterhazych z dawien dawna nieustannie rodziły się dzieci. Już dwieście lat temu byli chyba największą rodziną w całej Austrii. Chociaż żaden Esterhazy nie był zbyt duży. Prawdę mówiąc, byli oni z pokolenia na pokolenie coraz mniejsi. Chyba dlatego, że jedli mało sałaty i marchewki, a tortów i ciastek, dropsów i czekoladek mnóstwo. Nasza opowieść zaczyna się w czasach, gdy Esterhazy byli już zupełnie maleńcy, za to wybitnie inteligentni.

Stary książę Esterhazy, głowa rodu, martwił się o swoje niezliczone dzieci, wnuki i prawnuki. Wyśmiewano się z nich w sklepach z obuwiem, bo nawet buciki dla niemowląt były dla nich za duże. Nie mogli jeździć na rowerze, bo każde siodełko było za wysoko, a łapki nie sięgały pedałów. Kiedy więc najmłodszy z Esterhazych wpadł do kosza na papiery i nie mógł się z niego wydostać, książę powiedział:

– Tak dalej być nie może. Pora coś z tym zrobić!

Przez trzy dni siedział zamknięty w swoim pokoju i rozmyślał. Po trzech dniach przemówił:

– Chcę, by wszyscy moi wnukowie pojechali za granicę. Niech każdy jedzie w inne miejsce, znajdzie sobie dużą żonę i powiększa rodzinę. Bo tak to już jest na tym świecie, że małym zającom rodzą się malutkie dzieci, a dużym takie, że jeszcze chodzić nie umieją, a już nie mieszczą się w dziecięcych łóżeczkach. Esterhazy są nieduzi, więc potrzebują dużych żon, jak największych. A wtedy ich dzieci będą w sam raz.

Pewnego dnia tuż przed nadejściem wiosny książę założył najlepszy ciemnoczerwony aksamitny surdut i osobiście odprowadził swoje zajączki na wiedeński Dworzec Zachodni.

– Nie zapominajcie – przestrzegał jeszcze na peronie – że dla was dobre jest tylko to, co najlepsze! Marchewka, sałata i pietruszka. Ale koniecznie świeże. O słodyczach, ma się rozumieć, nie ma mowy!

Gromada wnuków z radości obrzuciła księcia czekoladowymi drażetkami.

Najmłodszy ze wszystkich Esterhazych nosił oficjalny tytuł: Jego Dostojność Michael Paul Anton Maria Książę Esterhazy 12 792., Pan na Sałacinie, Podniesiony do Godności Książęcej Hrabia Marchewicki, Hrabia Endywiański, Pan na Pietrusinie, Szczypiorsku i Buraczynie.

Chociaż oczywiście nikt tak do niego nie mówił. A już z całą pewnością żaden zając. Bo po pierwsze, nikt nie potrafi powtórzyć tak długiego tytułu, a po drugie w rozmowie z zającem należy zawsze używać jego rodowego nazwiska. Pamiętajcie o tym! Dlatego też naszego bohatera nazywamy od tej chwili po prostu Esterhazym.

Zatem Esterhazy, najmłodszy ze wszystkich Esterhazych, był ostatnim, który wyruszał w świat. Rodzina zdecydowała, że swego szczęścia powinien szukać w Berlinie. Wieczorem w przeddzień odjazdu książę wziął go na stronę i udzielił mu kilku bezcennych wskazówek.

– Teraz albo nigdy, mój drogi wnuku – powiedział. – Jeżeli chcesz założyć rodzinę, musisz się rozejrzeć za odpowiednią żoną. Przede wszystkim musi być duża. Im większa, tym lepsza.

– I jeszcze jedno – dodał – berlińskie zające mieszkają za wielkim murem, nikt nie wie dlaczego. Ale nie bój się! Do odważnych świat należy! Szukajcie, a znajdziecie!

Esterhazy z wdzięczności pocałował starego księcia w łapkę i wsiadł w pociąg pospieszny do Berlina (...).

link


Zobacz także:


Nie mogę się doczekać!:)

dodał: Ewelina, Środa, 10 lutego 2010 22:57

My też. Bardzo się cieszę na tę książkę! I miło mi, że "Ryms" jest jej patronem :)

dodał: Marta Lipczyńska, Czwartek, 11 lutego 2010 12:43

A ja już ją mam! Na Targach w Poznaniu Esterhazy robił furorę:) polecam!

dodał: ania mieszała, Środa, 24 lutego 2010 13:53

"Ryms" też ma już "Esterhazy'ego" w Sklepie u Słonia! Zapraszamy:)

dodał: Ewa Skibińska, Sobota, 6 marca 2010 13:19

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • 2-targi-ksiazki-dla-dzieci
  • ryms laureatem konkursu papierowy ekran
  • prywatnik
  • o psie który szukał
  • Spacer
  • rzecz o tym, jak paw wpadł w staw - Wilkoń - Wolny-Hamkało
  • prywatnik
  • Książki dla dzieci
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Ryms na Facebook
  • psie życie
  • O małym krecie - Wolf Erlbruch