Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Esterhazy. Historia o zającu

Autorzy: Sowa Michael, dodano Niedziela, 11 kwietnia 2010 | kategoria: Nowości, Patronat Rymsa, Książki dla dzieci (4-6 lat), Książki dla dzieci (7-10 lat), Książki dla każdego

"Esterhazy. Historia o zającu"
Irene Dische, Hans Magnus Enzensberger
ilustr. Michael Sowa
przeł. Agata Sobiepanek
Wydawnictwo Nisza, 2010

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Zając jak tort

Zaczęło się niewinnie. - Chodź Sławku, poczytam ci książkę o zającu. Syn po kilku stronach zasnął, ja jeszcze błąkałam się po domu, to herbata, to śledzie, to rozmowa z mężem o niczym. Potem kąpiel, układanie się do snu, wśród tych wszystkich poduszek, myśli, planów. Wtem, bach! Wpadłam w sen jak Alicja do króliczej nory. A tam nie królik a zając o tajemniczym imieniu Esterhazy. Próbowałam go dogonić, ale ciągle widziałam tylko jego kosmate tylne łapki. Więcej nie pamiętam.

„Esterhazy. Historia o zającu” autorstwa Irene Dische i Hansa Magnusa Enzensbergera to ciepła, napisana wartko i z humorem opowieść o bardzo małym zającu, który wyrusza do Berlina w poszukiwaniu dużej żony. Dlaczego akurat dużej? I po co właśnie do Berlina? Tego nie będę zdradzać. Nadmienię jedynie, że w drodze rezolutny Esterhazy miewa liczne przygody, które z każdą chwilą czynią go mądrzejszym, dojrzalszym i jakby większym.

W odróżnieniu od swojego zwierzęcego pierwowzoru Esterhazy nie jest tchórzliwy. Wręcz przeciwnie. To odważny mały bohater, który pomimo swojej znacznej krótkowzroczności [„(...)wzrok miał tak krótki, że widział nie dalej niż do najbliższego rogu.”] radzi sobie dzielnie w wielkim, obcym mieście. Jest po dziecięcemu naiwny i ufny, co przysparza mu kilku kłopotów, ale pozwala również otworzyć się na innych, zdobyć przyjaciół, a w końcu „poderwać” Mimi, jego przyszłą małżonkę.

W przygodach małego zająca kluczową rolę odgrywa miejsce akcji – Berlin z końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Esterhazy jest świadkiem upadku muru berlińskiego, widzi entuzjazm ludzi, którzy po latach rozłąki padają sobie w ramiona oraz klęskę zajęcy, które pod murem właśnie znalazły swój raj. Dziwi się ludziom, spostrzega mieszaninę lęku i radości w ich oczach, martwi się też o swoich ziomków. Szybko jednak przestaje się smucić, znajduje dom w lesie, gdzie po sześciu tygodniach Mimi rodzi mu trzech synów i trzy córki.

Dische i Enzensbereger, posiłkując się talentem plastycznym Michaela Sowy, stworzyli opowieść dla młodszych i starszych czytelników o dojrzewaniu do wolności i o zagubieniu, które może się z tą wolnością łączyć. Przypomnieli o obecnych w nas potrzebach znaczenia i przynależności oraz o tym, że choć pod murem wydaje się miło i bezpiecznie to prawdziwe życie, ze swoimi fajerwerkami oraz zajęczymi norami, toczy się gdzieś indziej. Tylko wolni jesteśmy w stanie je dostrzec i przeżyć.

Historia o Esterhazym ukazała się w po raz pierwszy w Niemczech zaledwie kilka lat po ich zjednoczeniu (1993). Zdobyła popularność i serce wielu czytelników. Teraz Esterhazy ma okazję „wkicać” za sprawą Wydawnictwa Nisza na polskie podwórko. Tym bardziej, że prawie równolegle z wydaniem polskiego tłumaczenia ukazał się film animowany Izabeli Plucińskiej, który powstał na kanwie przygód tego sympatycznego zajączka (choć, co ciekawe, Esterhazy stał się tam królikiem, ze względu na to, być może, żeby film był bliżej berlińskiej rzeczywistości. Jak dokumentuje Bartosz Konopka w „Króliku po berlińsku”, pod murem rzeczywiście mieszkały króliki).

W dawnej Polsce wierzono, iż zjedzenie zająca wpędza w melancholię. Hm. Nie wiem jak z jedzeniem, ale czytanie opowieści o zającu Esterhazym pogrążyło mnie w refleksji na długo. Mój syn natomiast ubawił się po pachy i każe sobie czytać, i czytać. Oto dowód na to, że „Esterhazy. Historia o zającu” to literatura wielowarstwowa. Jak tort.

Agata Chłopek

link


Zobacz także:


Nie mogę się doczekać!:)

dodał: Ewelina, Środa, 10 lutego 2010 22:57

My też. Bardzo się cieszę na tę książkę! I miło mi, że "Ryms" jest jej patronem :)

dodał: Marta Lipczyńska, Czwartek, 11 lutego 2010 12:43

A ja już ją mam! Na Targach w Poznaniu Esterhazy robił furorę:) polecam!

dodał: ania mieszała, Środa, 24 lutego 2010 13:53

"Ryms" też ma już "Esterhazy'ego" w Sklepie u Słonia! Zapraszamy:)

dodał: Ewa Skibińska, Sobota, 6 marca 2010 13:19

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Kajtek
  • ryms w empikach
  • mama czy ania
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Przed twoimi urodzinami
  • Ryms na Facebook
  • trzy mam ksiazki
  • ksiazka za dyche
  • zbuntowany elektron
  • praktyczny pan
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • OKO
  • Rekordzisci
  • klątwa dziewiątych urodzin
  • zoo litery