"Rok z Linneą"
Christina Bjork
przeł. Agnieszka Stróżyk
ilustr. Lena Anderson
Wydawnictwo Zakamarki, 2010
Bardzo spodobało mi się spotkanie z Linneą - ogrodniczką. Po dłuuugiej zimie z przyjemnością czytaliśmy z moim synkiem rozdziały o wiosennych obserwacjach przyrody i twórczych zabawach Linnei. W marcu na spacerze udało jej się odkryć pierwszy wiosenny kwiat, a był nim podbiał. Dowiedziała się też, kim był Karol Linneusz i poznała kilka łacińskich nazw. W kwietniu urządziła własną domową działkę - na dużej podstawce wysiała rozmaite nasionka (ten pomysł spodobał mi się tak bardzo, że chyba uczynię to samo:). W maju nauczyła się suszenia i opisywania kwiatów. Z pomocą jednego ze swoich dorosłych przyjaciół ugotowała zupę z... młodych pokrzyw (może i ja spróbuję?:).
Gwarantuję, że każdy z dwunastu miesięcy kryje masę ciekawostek i niebanalnych pomysłów. Każdy miesiąc przynosi coś nowego, jest okazją do poznania przyrody poprzez zabawę i ciekawe rozmowy z panami Bloomkvistem, który pracował kiedyś jako ogrodnik i Kallem, pracownikiem firmy malarskiej i zamiłowanym działkowcem. W każdym rozdziale poznajemy też jednego ptaka. Książka jest również doskonałą podpowiedzią dla miłośników tzw. prac ręcznych: jest instrukcja plecenia wianka, budowania latawca, robienia ozdobnych, plecionych serc na choinkę.
"Rok z Linneą" to pozycja obowiązkowa dla młodych ekologów, biologów, dla tych, którzy kochają przyrodę:)
(E.S.)
link
Zobacz także: