Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Zielony, Nikt i ktoś

Autorzy: , dodano Czwartek, 26 września 2013 | kategoria: Nowości, Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Zielony, Nikt i ktoś"
Małgorzata Strzałkowska
ilustr. Piotr Fąfrowicz
Wydawnictwo Bajka, 2013


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Na pozór seria, którą kilka lat temu otworzył "Zielony i Nikt", wydaje się kolejną kolorową bajką o rozpędzaniu mroku i cienia, osadzającego się czasem – głęboko i boleśnie – w każdym z nas. Na pozór, bo pod słowami Strzałkowskiej, które opowiadają nieoczywistą historię, kryje się pęknięcie, pustka, która w opowieści lub poprzez opowieść zostaje wydobyta, zasypana i zneutralizowana.

Centralną postacią opowiadań autorki jest Nikt, postać nie bez powodu bezimienna i bez właściwości, zamknięta w kryjówce – to w studni, to znów schowku – będąca figurą kogoś, kto popadł w depresję, i wypadł ze świata, kogoś zamkniętego w skorupie własnego ciała i krypcie własnej psychiki.

W pierwszej odsłonie ("Zielony i Nikt", Warszawa, 2009), bohater podobnie jak autorka w dzieciństwie, chowa się w wyschniętej studni, odgradzając się od świata szczelnym murem ochronnym, czyniąc z niego miejsce bezpiecznie i jedyne.

W nowym opowiadaniu (wydanym właśnie nakładem wydawnictwa Bajka), Nikt ukrywa się w schowku, bo znowuż "tylko tutaj czuje się bezpiecznie". Tym razem tym, co go trapi i nie daje spokoju jest sen, zawsze ten sam:

"Śni mi się wielki pokój – wyznaje. – Bez okien. Ma ściany z żelaza. I nie ma sufitu. Ani drzwi. W pokoju jest jedno łóżku (…). I ja tam leżę. Chcę zasnąć, bo jestem bardzo śpiący. Ale nie mogę, bo na ścianie, wysoko, na samej górze, siedzi… ktoś. I trzyma taki ogromny reflektor. Kieruje go na mnie. I świeci mi prosto w oczy". [podkreślenie moje – P.J.]

Nie bez znaczenia jest to, że Nikt, śni marzenie, którego nie może odczytać, którego sens mu umyka, którego tajemnica kryje się za reflektorem ("reflektorem strachu", lęku, którego promienie obezwładniają bohatera), pozostając nierozpoznana i pokryta milczeniem. Jeszcze ważniejsze jest to, że to, co pozostawało dotąd w zamknięciu, "w pokoju bez okien", i z czym Nikt pozostał sam, zostaje w spotkaniu z innym (którym w opowieści Strzałkowskiej jest Zielony) opowiedziane. Dzieląc się opowieścią z przyjacielem, który uprzednio pomógł mu wyjść ze studni (stanu wycofania), dzieli się doświadczeniem, nie tylko wyzwalając się z samotności (na którą doświadczenie to go skazuje), ale próbując mu nadać wspólnie sens. To właśnie "inny", każe mu nie chować się przed lękiem (który we śnie reprezentuje jaskrawe światło reflektora), ale wyjść mu naprzeciw; to za jego namową i wspólnie z nim zostaje odszyfrowana tajemnica snu i problemu chłopca. Bo oto tym, kto okazuje się sterować lękiem-światłem jest we śnie (i rzeczywistości) on sam. "Wszystko jest w twoich rękach!" – pokrzykuje z entuzjazmem przyjaciel – "Tylko w twoich".

To, co być może najistotniejsze w serii Strzałkowskiej (bardzo oszczędnie zilustrowanej przez Piotra Fąfrowicza, niestety, w sposób nie wywołujący emocji), to wpisany w nią psychoanalityczny trop. Rozpisana bowiem na części historia o kimś, komu autorka nie próbuje przypisać tożsamości, dbając o jej uniwersalność, jest opowieścią o jej własnym dziecięcym zamknięciu-uciecze, które udaje się wydobyć i przekroczyć poprzez opowieść i terapię (we freudowskiej formule: opowieści jako terapii). Ostatnia część opowiadając o cierpiącym bohaterze skupia się w istocie na samym ruchu terapii, wpisanym w samą historię i rolę Zielonego. Zielony okazuje się być w opowieści Strzałkowskiej kimś mediującym, wysłuchującym opowieść i wydobywającym nieuświadomiony sens (będąc na dalszym planie, ni mniej ni więcej tylko figurą terapeuty, którą w opowiadaniu, dla unieczynnienia go czytelnym i nośnym, "zastępuje" przyjaciel). Oto bowiem, co powiada krótko sama autorka:

"Jako dziecko często wpadałam do studni – jak Nikt. Odgrodziłam się od świata szczelnym murem. W ten sposób odcięłam się od wszelkich doznań, nie tylko tych nieprzyjemnych. To wszystko pomógł mi odkryć terapeuta. I stosowana przeze mnie, już samodzielnie, technika wizualizacji. Pewnego razu zobaczyłam duży pokój, bez okien, wyglądający jak scena teatralna, oświetlony z góry reflektorem, który ktoś ciągle na mnie kierował. Ten oślepiający strumień światła to był mój lęk".

W psychoanalitycznej perspektywie wcale nie dziwą słowa Strzałkowskiej w rozmowie z Aliną Gutek, które ostatecznie każą związać sekretnym węzłem bolesne doświadczenie, opowieść jako formę terapii z literaturą:

"W końcu zobaczyłam. To byłam ja! (…). Mnóstwo rzeczy zaczęłam odtąd rozumieć. Odblokowałam się. I wtedy wydałam pierwszą książkę".

"Zielony, Nikt i ktoś” to krótka opowieść, która poza oczywistym psychoanalitycznym tropem, jest po prostu przypowieścią o przekraczaniu słabości, dzieleniu się bolesnym doświadczeniem z innym, i wychodzeniu z niego właśnie poprzez "innego" i poprzez opowieść, która (podobnie jak literatura) ostatecznie okazuje się formą ratunku. Ostatnia część serii bez wątpienia o dużym walorze poznawczym (tak dla dzieci jak i rodziców), wydaje się całością na tyle hermetyczną (choć napisaną prostym językiem), że w lekturze konieczna będzie pomoc rodzica. Niewykluczone, że po całość serii powinni sięgnąć także (a może przede wszystkim), ci, który na co dzień pracują z dziećmi, posługując się literaturą jako formę terapii.

Paweł Jasnowski - judaista, krytyk, eseista, w Instytucie Judaistyki UJ przygotowuje rozprawę doktorską o akulturacji krakowskiej społeczności żydowskiej. Jako krytyk zajmuje się m.in. twórczością Georges’a Pereca. Publikuje regularnie w TWÓRCZOŚCI, NOWYCH KSIĄŻKACH i RYMSIE. Recenzje i szkice ogłaszał m.in. w ZNAKU, CWISZN i CHIMERZE. Mieszka i pracuje w Krakowie.

link

Szanowny Panie!
Miło mi, że był Pan uprzejmy pokusić się o tak wnikliwą recenzję, ale proszę mi wierzyć - nie jest to książka o mnie. Lub może inaczej – jest to książka o nas wszystkich (podobnie zresztą, jak dwie pierwsze części Zielonego). Wewnętrzne przeżycia ludzi - również tych małych, czyli dzieci - choć postrzegane są przez przeżywających jako wyjątkowe i niepowtarzalne, są tak naprawdę uniwersalne. Przedstawienie niektórych z nich, szczególnie tych trudnych, dla dobra innych, aby im było łatwiej, wydało mi się cenne. Konfrontacja z samotnością, wyobcowaniem, życiowymi wyborami, rozmaitymi lękami towarzyszy nam przez całe życie, od narodzin, o czym często zapominają dorośli. I im wcześniej posiądziemy umiejętność radzenia sobie z tymi problemami, tym jaśniejsze, pełniejsze i bogatsze będzie nasze życie.
Pozdrawiam serdecznie –
Małgorzata Strzałkowska
P.S. Postać Zielonego to nie osoba terapeuty. To ktoś, kto potrafi służyć sobą drugiemu człowiekowi. Może to być mama, tata, babcia, dziadek, starsze rodzeństwo, nauczyciel, przyjaciel… Wielu z nas ma szczęście spotkać na swojej drodze takich ludzi.

dodał: Małgorzata Strzałkowska, Wtorek, 1 października 2013 11:49

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • zbuntowany elektron
  • Ryms na Facebook
  • OKO
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Jano i Wito baner
  • maly atlas ptakow
  • liczby i kolory
  • ryms w empikach
  • ksiazka za dyche
  • Przed twoimi urodzinami
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa