Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Maciuś i dziadek

Autorzy: , dodano Czwartek, 29 stycznia 2015 | kategoria: Patronat Rymsa, Książki dla dzieci (4-6 lat), Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Maciuś i dziadek"
Roberto Piumini
przeł. Ewa Nicewicz - Staszowska
ilustr. Ewelina Wajgert
Wydawnictwo Bona, 2013

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Problem „tabu” w literaturze dla dzieci

W kształtowaniu obrazu ludzi starych ważną rolę ma do spełnienia literatura dla dzieci, która może lansować takie wzorce, aby postrzeganie przez dzieci seniorów, przemijania, śmierci, ulegało zmianie. Wyrażana zgoda na obecność śmierci w literaturze dla dzieci wynika z faktu zaakceptowania przez autorów, że wiele dzieci stawia pytania na ten temat. I chociaż możemy mówić o wielkiej trudności pisania do dzieci (i dla dzieci) o problemie śmierci, to jednak winna stanowić płaszczyznę zmierzenia się dzieci z tymi kwestiami (Por. H. Diduszko, "Dziecko i śmierć").

Książka, którą proponuję w celu wzbogacenia kanonu lekturowego w szkole podstawowej, to R. Piumini "Maciuś i dziadek" (Kraków, Wydawnictwo Bona, 2013). Książka niezwykła w swej problematyce i sposobie jej ujęcia, książka niezwykła z uwagi na swój biblioterapeutyczny charakter – przełamująca tabu w literaturze dla dzieci i… tabu w codziennym życiu.

Książki na takie tematy powinny mieć określone cechy, między innymi należą do nich: prostota wyrażania zjawiska, pogodny nastrój – nawet stosowanie pobłażliwego humoru, prezentowany system wartości – próba zaakceptowania zjawiska, szczerość i bezpośredniość w obrazie śmierci, oswajany strach przed nią poprzez objaśnianie i pocieszanie, uświadamianie nieuchronności śmierci oraz godzenie się z nią i refleksja – co po niej (Por. B. Niesporek-Szamburska, "Oswoić ze śmiercią – o jednej z ról literatury dziecięcej", w: "Noosfera literacka. Problemy wychowania i terapii poprzez literaturę dla dzieci", red. A. Ungeheuer-Gołąb, M. Chrobak, Rzeszów, Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego, 2012). Wszystkie te cechy posiada wymieniona tu książka, której tytuł wskazuje na głównego, dziecięcego bohatera oraz towarzyszącego mu dorosłego – dziadka.

Umieranie i śmierć pokazane są tu jako wędrówka – spacer chłopca z dziadkiem, podczas której wypowiedzi dziadka słyszy tylko wnuczek. Może to on owo zaproszenie do spaceru sam wywołuje i to w dodatku wyłącznie we własnej wyobraźni? Tę wędrówkę można uznać za podróż Maciusia w głąb siebie (do własnych wspomnień o czasie spędzanym z dziadkiem). A może traktować ją jako podróż do własnych marzeń chłopca (o tym, co mogłoby się jeszcze zdarzyć, gdyby nie nastąpiło to, co nieodwołalne)? Pokazane są tu silne więzi łączące tych dwóch mężczyzn: małego – u progu życia i starego – u schyłku życia lub będącego już po drugiej stronie (nie jest to jednoznacznie określone w utworze).

Podczas wędrówki, mającej konwencję z pogranicza jawy i snu, prawdy i baśni, przejścia do innego wymiaru, wędrowcom nigdy nie chce się jeść, podejmują dziwne czynności (np. łowienia ryb prosto do kieszeni dziadka), a dziadek kurczy się i kurczy, maleje i powoli znika. A kiedy wydaje się, że bohaterowie docierają już do krańca swej podróży, owa granica „ucieka”, oddala się, jak gdyby chciała oznajmić: jeszcze poczekajcie, jeszcze się nie spieszcie, jeszcze nacieszcie się sobą, jeszcze nie czas.

Owa artystyczna wizja przemijania i śmierci eksponuje wartości: radość z obcowania ze sobą, dbałość i czułość wobec siebie, zdziwienie, lecz nie strach przed przemijaniem. Obaj bohaterowie znakomicie odgrywają przyjęte przez siebie role: chłopiec – wierzy w dziadkowe zapewnienia, dziadek – stoi na stanowisku, że wszystko jest proste, niczym niezakłócone. Wreszcie dziadek całkowicie znika - „podstępem” przenosi się do serca chłopca, staje się jego cząstką. Maciusiowi wydaje się, że słyszy z wnętrza siebie głos ukochanego dziadka …

Ten osobliwy, niezwykle oryginalny, refleksyjny, subtelny sposób przekazania w utworze tego, co najbardziej osobiste, co z jednej strony ulotne, a z drugiej namacalne, stanowi o autorskim mistrzostwie mówienia do dzieci (i zadumie wraz z dziećmi) o tym, co najtrudniejsze i najboleśniejsze w życiu – o nieuniknionych rozstaniach z ukochanymi najbliższymi. I to stanowi o nieodzowności miejsca tej lektury w kanonie.

Elżbieta Szefler (nagroda w konkursie "Odświeżamy kanon lektur")

***

Kiedy starość spotka się z młodością – mogą z tego być tylko same dobre rzeczy. Starość to mądrość, doświadczenie, spokój, to nauczyciel i przewodnik młodości. Przewodnikiem Maciusia jest jego ukochany dziadek, który odchodzi z tego świata. Brzmi to dość ponuro, ale tak faktycznie jest – obu bohaterów poznajemy w sytuacji, gdy cała rodzina stoi przy łóżku umierającego staruszka. Podczas gdy bliscy żegnają dziadka, Maciuś odbywa z nim niezwykłą wyprawę. Domyślamy się, że wszystko rozgrywa się w wyobraźni chłopca. Ale może jest tak, że nałożyły się na siebie dwa światy: ten, który zdarzył się naprawdę, i ten wymyślony… Zazdrościmy małemu bohaterowi wszystkich rozmów, spacerów i przygód, których doświadczył wspólnie z dziadkiem.

Ostatnia wyprawa jest mocno symboliczna – dziadek robi się coraz mniejszy, by w końcu zniknąć. Ale nie całkowicie i nie na zawsze – staruszek staje się częścią Maciusia, który nadal może z nim rozmawiać. Bo czyż nie jest tak, jak powiedział tata Maciusia, że osoba, którą kochamy, zostaje z nami na zawsze. Na całe życie.

Dużo w tej książce ciepła, czułości, spokojnych, refleksyjnych rozmów, które uświadamiają chłopcu kilka cennych prawd o życiu. Gdy Maciusiowi udało się oswoić dzikiego konia, usłyszał od dziadka, że nie powinniśmy chcieć mieć wszystkiego na własność. Bo rzeczy, ale również bliscy ludzie należą trochę do nas, ale trochę też do świata, gdyż są jego nieodłączną częścią. Gdy już po powrocie z niezwykłej wyprawy Maciuś zobaczył zmarłego dziadka – czuł spokój. Wiedział bowiem, że to tylko cielesna powłoka, którą – jak owady wylinkę – zrzucamy, by zmienić formę bytowania.

Wszystkim wrażliwcom bardzo tę książkę polecam.

Ewa Skibińska, 26.06.2013

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • ryms w empikach
  • z duchem do teatru
  • Ryms na Facebook
  • ksiazka za dyche
  • Przed twoimi urodzinami
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • zoo litery
  • OKO
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • trzy mam ksiazki
  • co sie dzieje
  • Kajtek
  • znajdz nas
  • zbuntowany elektron