Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (5-7 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Nowość

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Jedno oko na Maroko

Autorzy: , dodano Wtorek, 25 czerwca 2013 | kategoria: Nowości, Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Jedno oko na Maroko"
Tomasz Kwaśniewski
foto: Anna Bedyńska
Wydawnictwo Czarna Owieczka, 2013

« wróć na stronę listy informacji o książkach

"Jedno oko na Maroko" – tytuł autorstwa znanego reportażysty "Gazety Wyborczej" oraz utalentowanej fotografki Anny Bedyńskiej nazwany został, być może trochę na wyrost, pierwszą reporterską książką dla dzieci. Wypełniają ją prawie w całości rozmowy z niezwykłymi osobami. Prawie, bo wywiadom towarzyszą świetne zdjęcia, portretujące bohaterów książki w codziennych sytuacjach. Jak przygotowują sobie herbatę, wychodzą na spacer w deszczowy dzień, czy prasują. Cóż, że nogą zamiast ręką, że parasolka sięga brody, a żelazko służy za listek figowy.

Wśród rozmówców znalazły się postacie powszechnie znane: ksiądz Adam Boniecki, kulturysta Marcin Łopucki, ale również zupełnie anonimowe, mieszkające gdzieś w bloku, a także w garażu na obrzeżach miasta. Mamy okazję poznać osoby niepełnosprawne, ekscentryczne, znajdujące się na marginesie życia społecznego albo wręcz przeciwnie: odnoszące sukcesy zawodowe, mimo na przykład znacznej nadwagi. Cechą wspólną wszystkich bohaterów jest z pewnością, prócz wyjątkowości, odwaga mówienia o sobie bez wstydu i zahamowań.

Galerię najbardziej kontrowersyjnych postaci tworzą: Edmund, który próbuje być dobrym człowiekiem, pomimo swojej kryminalnej przeszłości; nudysta Lech, dumnie prezentujący swoje ciało, a jednocześnie z trudnością przyznający się do posiadania rozrusznika serca, Edyta uwięziona w męskim ciele, w przeddzień decyzji o operacyjnej zmianie płci, oraz bezdomny Zygmunt, oczekujący od rozmówców pieniędzy, które wyda najprawdopodobniej na alkohol.

Ale są też w książce Kwaśniewskiego i Bedyńskiej osoby nie budzące tak skrajnych emocji. Wśród nich znajdziemy sympatycznych bliźniaków, Tomasza i Pawła, różniących się pieprzykiem na policzku, noszących nawet włosy tej samej długości; niewidomego Marka, pięknie opowiadającego o zapachach; pozbawionego pigmentu Andrzeja, dumnego ze swojego wyglądu i Anię, trzydziestolatkę bez rąk, a przy tym mamę i spełnioną zawodową kobietę.

To zadziwiające, że w tak krótkiej formie – padało zwykle kilka, kilkanaście dość naiwnych pytań – można było poruszyć tak wiele ważnych kwestii. Rozmawiano o Bogu, szczęściu, samoakceptacji, cierpieniu. Ile można było się dowiedzieć o prezentowanych osobach, o ich odmienności i stosunku do swoich braków, wad, ekscentrycznych zachowań. Ale także o zupełnie przyziemnych sprawach, takich jak pranie sutanny czy chodzenie do sklepu.

Dla niektórych bohaterów rozmowa z Tomaszem Kwaśniewskim miała charakter terapeutyczny i z całą pewnością poruszający. Można było odnieść wrażenie, że podczas wywiadu po raz pierwszy mogli opowiedzieć całemu światu o swojej inności, przyznać się do popełnionych błędów oraz nałogów. Mogli zaapelować o traktowanie ludzi osobliwych z szacunkiem, bez litowania się i ubolewania nad ich losem. Dla innych była zaskakującym spotkaniem, z człowiekiem, który nie wstydzi się zapytać na przykład, czy nudyście na plaży piasek nie wchodzi w pupę – okazuje się, że nie! Lub jeszcze jedną możliwością wyrażenia siebie, pokazania swoich niebieskich włosów, nowych kolczyków, tatuaży, wampirzych zębów.

Zamierzeniem autora, jak czytamy w przedmowie, było stworzenie książki, będącej zapisem fascynujących spotkań z osobliwymi postaciami. Tytułu przekonującego, że nie należy bać się ludzi i powinno się pytać ich o przeróżne, nawet intymne sprawy. Zachęcającej do większej otwartości względem innych. Do pewnego stopnia udało się to zamierzenie zrealizować. W efekcie lektury niejeden czytelnik zacznie prawdziwie dostrzegać niepełnosprawnych, zamiast się na nich gapić, czy przeciwnie - odwracać wzrok. Uważam jednak, że po "Jedno oko na Maroko" sięgną raczej ludzie otwarci, którzy już wcześniej nie bali się opowiadać swoim dzieciom o trudnych kwestiach, włączając w to odmienność seksualną, choroby genetyczne czy bezdomność. Ci wstydzący się i unikających tematów tabu, do których skierowana jest ta pozycja, nie zajrzą do książki, gdzie na okładce widzimy prasującego nagiego mężczyznę, nad którego głową, niczym czarodziej, lata ksiądz. Mylę się?

Łucja Abalar

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • OKO
  • liczby i kolory
  • Przed twoimi urodzinami
  • Ryms na Facebook
  • ryms w empikach
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • zbuntowany elektron
  • Arctic
  • maly atlas ptakow
  • ksiazka za dyche
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej