Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Tańczący słoń

Autorzy: , dodano Poniedziałek, 22 kwietnia 2013 | kategoria: Z archiwum słonia

"Tańczący słoń"
Adam Bahdaj
Wydawnictwo Krajowa Agencja Wydawnicza, 1987

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Grupka dzieci w różnym wieku i kontrastujących temperamentach, wakacje, akcja tocząca się wartko i Mazury, to wprost wymarzona sceneria dla dobrej, pełnej niespodzianek powieści detektywistycznej. Taki jest właśnie "Tańczący słoń" Adama Bahdaja. Choć głównych bohaterów jest kilkoro, na pierwszy plan wysuwa się postać niejakiej Zuli Siwoszówny, dzielnej dziewczyny, która jest wodzem mężnych Arapachów. Pod jej wodzą chłopcy toczą walki z innym plemieniem – Apaczami. Niestety, kolejna przeprawa Zulejki na wyspę, zamieszkałą przez Apaczów, kończy się pojmaniem jej przez Indian i przywiązaniem do drzewa. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Stojąca smętnie przy drzewie dziewczynka staje się świadkiem dość zagadkowego zdarzenia, które stanie się początkiem wielkiej przygody. Od tej pory dzieci nie bawią się już w Indian, a w detektywów. Jest to zajęcie tyleż fascynujące, co niebezpieczne. Sporo namiesza tytułowy tańczący słoń, będący niby to zwyczajną figurką z porcelany…

Dzieci świetnie sprawdzają się w nowej roli, doskonale się przy tym bawiąc. Ciekawość pcha je w coraz to nowe tarapaty, a procesy rozumowania są godne podziwu. Dla dobra sprawy będą łazić po dachach, zaglądać do zrujnowanych budynków i prowadzić śledztwo z narażeniem jeśli nie życia, to reputacji. Przypadkowo wpadną na trop przestępczej szajki, nabiją sobie kilka guzów, ale zawsze będą się dobrze przy tym bawić. Są zdolne do wielu poświęceń, ale czy uda im się rozwikłać zagadkę związaną z tajemniczą figurką?

Te dzieciaki w ogóle są świetne: prostolinijne, pomysłowe, potrafią się kapitalnie bawić bez komputerów i telewizora, za to na świeżym powietrzu. Bahdaj najbardziej przebojowym i wygadanym bohaterem uczynił dziewczynę, Zulejkę, której odwagi pozazdrościć może niejeden chłopak. Chociaż to taki trochę łobuziak, można się od niej uczyć przebojowości i umiejętności radzenia sobie w każdej sytuacji. Jak zauważył jej tata, z takim tupetem Zula z pewnością da sobie radę w życiu. Sześcioletni Czesio, zwany Muminkiem, zawsze mówi to co myśli - a zazwyczaj nie mija się nawet z najgorszą prawdą - co powoduje u dorosłych konsternację oraz wznoszenie rąk w błagalnym geście i nerwowe pocieranie skroni.

Dzieci często wdają się między sobą w słowne utarczki (zazwyczaj przoduje w tym Zulejka). Taka mała próbka: "Czy ty wiesz, co to jest Playboy"? - pyta Zulejka Muminka. "Oczywiście, że wiem" – ten na to - "A ty"? "Też wiem" – mówi Zula. "To po co się pytasz" – ripostuje rezolutny Czesio. Ci bardziej śmiali nie dają się dorosłym zbić z pantałyku i również między nimi dochodzi do wymiany zdań. Można się nieźle ubawić słuchając ich rozmów. Z kolei rodzice stoją raczej gdzieś w tle, nie wtrącając się do spraw dzieci, chyba że wymagana jest poważniejsza interwencja, jeśli dziatwie zdarzy się przeholować. Bo występują jeszcze w tej historii źli dorośli, którzy próbują pomieszać dzieciom szyki i którzy koniec końców okażą się mało rozgarniętymi niedojdami.

W książkach Bahdaja zawsze można liczyć na wciągającą przygodę, tajemnice i sensacyjno-kryminalne wątki, a przede wszystkim na fantastyczny humor. Bo trzeba być dowcipnym, żeby na przykład pewną podejrzaną damę o niezbyt zachęcającym wyglądzie nazwać Żałosną Mortadelą. "Tańczącego słonia" czyta się naprawdę jednym tchem, a wyobraźnia pracuje na wysokich obrotach zwłaszcza, że "noc była ciepła, pachniało maciejką a cały ogród tonął w świetle stojącego nad lasem księżyca". Jeśli ktoś potrafi pisać tak obrazowo, nie są wcale potrzebne żadne ilustracje.

Choć dla wielu młodszych czytelników może być to trochę odległa epoka, nie brak jej swoistego uroku. Dla starszych czytelników może to być lektura przy której z nostalgią będą wspominać dawne dziecięce zabawy, kiedy to bez telewizji i komputera można było całkiem przyjemnie i pożytecznie spędzić czas. Jak się okazuje, wakacje z rodzicami nie muszą być nudne. A w trakcie czytania pewnie nie raz najdzie Was ochota na gofra - takiego jak podają w mazurskiej restauracji Goplana.

Magdalena Świtała

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • ryms w empikach
  • ksiazka za dyche
  • Przed twoimi urodzinami
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • zbuntowany elektron
  • liczby i kolory
  • OKO
  • Jano i Wito baner
  • Ryms na Facebook
  • maly atlas ptakow
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa