Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Siedem minut po północy

Autorzy: , dodano Poniedziałek, 10 czerwca 2013 | kategoria: Nowości, Książki dla dzieci (10-12 lat), Książki dla młodzieży, Książki dla rodziców

"Siedem minut po północy"
Patrick Ness, na podstawie pomysłu Siobhan Dowd
ilustr. Jim Kay
przeł. Marcin Kiszela
Wydawnictwo Papierowy Księżyc, 2013

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Są takie potwory, które zamieszkują dziecięcą wyobraźnię, zjawiają się w snach, mieszkają w szafie, albo pod łóżkiem. Ich ulubioną porą odwiedzin jest noc. Jeden z nich – cis przybierający quasi ludzki wygląd – wynurza się z mroku nocy i pojawia u Conora. Na jednej wizycie się nie kończy. Siedem minut po północy to jego stała pora odwiedzin. Po co przyszedł? Jego rola jest na początku niejasna, ale czujemy, że nie bez powodu zjawił się w życiu chłopca. Potwór opowiada mu niejednoznaczne historie mające znamiona baśni czy też przypowieści z przekazem, który bohater będzie musiał sam odkryć.

Trzynastolatek nie ma zbyt kolorowego życia: rozwód rodziców, ciężko chora mama i babcia, z którą nie może się dogadać. W szkole też nienajlepiej układa mu się z rówieśnikami. Chłopiec czuje się bardzo samotny, a jego nadwrażliwość wcale nie ułatwia mu żywota. Takie problemy mogą przytłoczyć niejednego dorosłego, a co dopiero dziecko, które wkracza w wiek dojrzewania. Jakby tego było mało, od jakiegoś czasu Conor ma powracający senny koszmar, z którego budzi się z krzykiem.

Patrick Ness stworzył piękną, przejmującą i wielowymiarową opowieść. Mroczną, ale niosącą nadzieję. Nie tylko o potworach (realnych i urojonych), zagubieniu i samotności dorastającego trzynastolatka. Pokazuje, że często mylimy się w ocenie innych, niesprawiedliwie przypisując im same negatywne cechy. Zwraca uwagę na to, że bywają sytuacje niejednoznaczne, nie powinno się więc pochopnie wyciągać wniosków. To też historia o dwóch żywiołach: życiu i śmierci, chorobie odbierającej wprowadzającej zamęt w życie najbliższych, próbie pogodzenia się ze stratą i obezwładniającym strachem przed nią. Jest to również zapis skrajnych emocji, z którymi niełatwo walczyć, a co dopiero przyznać się do nich – nawet przed samym sobą.

Opowieść jest pełna niedomówień i metafor, a przewodnikiem w tym gąszczu jest Potwór. Odwołuje się również do emocji czytelnika, bo obnaża i wydobywa z czeluści pamięci to, co dawno pogrzebaliśmy gdzieś na jej dnie. A potwory, których baliśmy się będąc dziećmi, często są projekcją naszych dorosłych lęków. Ten, kto przeżył podobny koszmar, nie będzie miał problemu z empatią wobec Conora, ale nawet osoby, które nie doświadczyły bolesnej straty, nie pozostaną obojętne wobec opowieści. Siła tej książki tkwi między innymi w tym, że autor nie traktuje czytelnika protekcjonalnie. Otwarcie i bez taniego sentymentalizmu autor przeprowadza go przez trudne sytuacje i konfrontuje go z całą gamą skrajnych emocji: bunt, złość, bezsilność, smutek, ból, frustracja, rozpacz, wyniszczające poczucie winy.

Doskonale wpisują się w tekst czarno-białe ilustracje, mroczne, surrealistyczne, z pogranicza snu i jawy. Dynamiczna kreska i tylko dwie barwy przechodzące niekiedy w odcienie szarości, znakomicie oddają różne natężenie emocji, napięcie w oczekiwaniu nieuchronnego. Wkradają się i wpełzają pomiędzy tekst niczym jakaś koszmarna mgła. Ich kolorystyka koresponduje ze stanem emocjonalnym Conora, ciągłym napięciem i lękiem. W połączeniu z tekstem pobudzają wyobraźnię, są zapisem tej specyficznej sytuacji, kiedy umysł przestaje odbierać świat w kolorze, a wszystko jawi się w szarych barwach.

Nie ma na świecie osoby, która wcześniej czy później nie zostanie postawiona w tak trudnej i emocjonalnie wyczerpującej sytuacji. Myślę, że przesłanie tej mądrej i głęboko poruszającej opowieści zrozumieją i dorośli, i dzieci. W tym miejscu warto nadmienić, że tłumacz poradził sobie z przekładem doskonale: nieskomplikowany i przystępny język nie tylko oddaje zamysł autora, ale też trafia do czytelników z różnych grup wiekowych i z różnym poziomem doświadczenia. Książkę powinni przepisywać lekarze tym pacjentom, którzy nie radzą sobie z często sprzecznymi emocjami po stracie bliskich, z ciężką chorobą, strachem. Jest doskonała jako sposób radzenia sobie ze stresem pourazowym.

"Siedem minut…" jest piękną metaforą, choć nie jest to lekka i łatwa w odbiorze lektura. Nawet jeśli komuś zdarzy się rozpłakać w trakcie czytania (a uwierzcie, ciężko się powstrzymać), to będą to łzy mające moc oczyszczania, przynoszące ulgę i rozgrzeszenie. To kolejna, obok "Małego Księcia" czy "Oskara i Pani Róży", opowieść o mądrym przesłaniu i uniwersalnej treści. Chciałeś tylko, by ból się wreszcie skończył – rzekł potwór – twój własny ból. By skończyło się to, co odizolowało cię od świata. To najbardziej ludzkie ze znanych mi życzeń. To jedno z najbardziej humanistycznych przesłań, jakie zdarzyło mi się znaleźć w książce.

Magdalena Świtała

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • ryms w empikach
  • liczby i kolory
  • Ryms na Facebook
  • maly atlas ptakow
  • OKO
  • Jano i Wito baner
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • zbuntowany elektron
  • Przed twoimi urodzinami
  • ksiazka za dyche
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa