Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Tadek i spółka

Autorzy: , dodano Poniedziałek, 4 marca 2013 | kategoria: Książki dla dzieci (4-6 lat), Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Tadek i spółka"
Joanna Olech
ilustr. Dorota Łoskot-Cichocka
Wydawnictwo Egmont, 2012
seria: Czytam sobie

« wróć na stronę listy informacji o książkach

"Tadek i spółka" czyli Tadek DAMRADEK, Natalka PYTALKA, Romek WIADOMEK, Tereska BEZPIESKA i Franek TYRANEK. Ta wesoła gromadka to bohaterowie książeczki autorstwa Joanny Olech, ilustrowanej przez Dorotę Łoskot-Cichocką, a wydanej przez Edukacyjny Egmont w serii "Czytam sobie". Czy ktoś jeszcze o tej serii nie słyszał? Oto kilka słów na ten temat.

"Czytam sobie" to, jak podpowiada czwarta strona okładki, trzypoziomowy program wspierania nauki czytania dla dzieci w wieku 5-7 lat, stworzony zgodnie z zaleceniami metodyków. Na każdym poziomie trudności znajdziemy pozycje książkowe, autorstwa znanych pisarzy i ilustratorów, zawierające krótkie, odpowiednie do wieku dziecka teksty literackie do samodzielnego czytania. I tak na początek, gdy przedszkolak dopiero składa słowa, czyta tekst, skomponowany z 150-200 wyrazów, ułożonych w krótkie zdania. Nasz debiutujący czytelnik ma do czynienia z 23 podstawowymi głoskami w tekście, a także ma możliwość ćwiczenia głoskowania. Naukę czytania wspierają także: odpowiedni krój pisma - zaokrąglone litery, o wyraźnym kształcie z szeryfami; łamanie tekstu ułatwiające wyodrębnienie poszczególnych zdań oraz przyjazne lekturze: papier, barwne ilustracje oraz kieszonkowy format. Pozycje książkowe z wyższych poziomów, jak nietrudno się domyślić, są coraz bardziej skomplikowane pod względem liczby wyrazów w tekście, złożoności zdań, zróżnicowania głosek oraz form literackiego przekazu. Na etapie drugim pojawia się na przykład ćwiczenie sylabizowania, a w trzecim, gdzie mały czytelnik ma do czynienia z blisko trzema tysiącami wyrazów, znajduje się alfabetyczny słownik trudnych wyrazów.

"Tadek i spółka" to pozycja z drugiego poziomu serii "Czytam sobie". Składa się z pięciu krótkich, zabawnych historyjek opowiadanych przez różne z charakteru dzieci. Jedno z nich jest miłośnikiem cukierków, inne zwierząt, a jeszcze inne to niezły rozrabiaka. Dziecko, czytając samodzielnie, z łatwością może się z którymś z bohaterów zidentyfikować, a przy tym nieźle się bawi. Ponadto autorka tekstu proponuje, aby po lekturze nasz spragniony wrażeń czytelnik odpowiedział na kilka pytań dotyczących fabuły, a także uhonorował się dyplomem lub chociażby naklejką – obie rzeczy dostępne na końcu książki i bardzo estetyczne.

Odkąd dowiedziałam się, że powstanie pod honorowym patronatem Biblioteki Narodowej seria książeczek wspierających czytanie, bacznie obserwowałam księgarnie. Uważałam, że taka inicjatywa wydawnicza jest bardzo potrzebna, biorąc pod uwagę wyniki badań czytelnictwa w Polsce, a także własne doświadczenia wychowawcze. Zauważyłam, że mój siedmiolatek, pomimo, że czytałam mu prawie od urodzenia – w albumie honorowe miejsce zajmuje zdjęcie, na którym widać jak entuzjastycznie reaguje noworodek na wiersze dla dzieci Tuwima – i oczywiście mimo tego, że Sławek zna litery, nie za bardzo garnie się do samodzielnej lektury. Byłam tym, delikatnie mówiąc, załamana i dopatrywałam się w tej jego niechęci na zmianę problemów natury psychologicznej, neurologicznej i wychowawczej. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam Sławka czytającego z entuzjazmem "Tadka i spółkę", a jeszcze większe, gdy wieczorem ujrzałam obu moich chłopców na jednym wąziutkim łóżku i Sławka z trudem, ale i dumą składającego głoski. Ciekawa byłam co konkretnie sprawiło, że starszy syn przekonał się do czytania  "Tadka…", więc zapytałam go o to. Spodziewałam się, że powie: śmieszna historyjka, ładne obrazki itp., a on odpowiedział, że… duże litery. Więc teraz już sama nie wiem, czy się cieszyć, czy iść ze smykiem do okulisty?!

Łucja Abalar

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • mama czy ania
  • Kajtek
  • trzy mam ksiazki
  • ksiazka za dyche
  • zbuntowany elektron
  • zoo litery
  • Przed twoimi urodzinami
  • Ryms na Facebook
  • klątwa dziewiątych urodzin
  • Rekordzisci
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • OKO
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • ryms w empikach
  • praktyczny pan