Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Córka kapitana okrętu

Autorzy: , dodano Piątek, 21 grudnia 2012 | kategoria: Książki dla młodzieży, Książki dla rodziców

"Córka kapitana okrętu"
Irena Szczepańska
Prowincjonalna Oficyna Wydawnicza Exar, Bochnia-Kraków, 1992
seria: Bibliotka Przedwojennego Nastolatka

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Święta Bożego Narodzenia pięknie pachną: sośniną, cynamonem, prażonymi migdałami, pomarańczą... Dla mnie pachną też różami, a to dzięki wspomnieniu pewnej lektury z dzieciństwa. Róże pojawiają się tam już na pierwszych stronach, bo początek tej historii to opowieść o dzieciństwie dziewczynki wychowującej się na włoskiej wyspie, ale "Córka kapitana okrętu" pachnie różami w sposób całkiem dosłowny – a przynajmniej mój egzemplarz, który kiedyś przypadkiem oblałam bułgarskim olejkiem różanym mojej babci. Zresztą, najpierw to była jej ukochana lektura, potem mojej mamy…

Święta to dobry czas na powrót do tych książek, które czyta się wspólnie, które łączą. "Córka kapitana okrętu" to powieść na wskroś dziewczyńska, ukazała się w 1938 roku i jest wyraźnie dziełem swoich czasów. Dla starszych czytelniczek, które mogą uznać jej uroczą naiwność za nieznośną, przedstawiać będzie przynajmniej ciekawe świadectwo kulturowe – a szczególnie dla zainteresowanych krytyką postkolonialną. Ja czytałam historię Tity Rizzo, siedemnastolatki spragnionej miłości, jako podlotek i nie miałam żadnych zastrzeżeń, a przystojny Jurek Brochowicz, szlachetny polski inżynier o kasztanowych włosach i poważnym spojrzeniu, śnił mi się potem po nocach. Teraz, aby napisać tę recenzję, przekartkowałam mój pachnący egzemplarz, wydany w serii Biblioteka Przedwojennego Nastolatka, i – strasznie to głupie – znowu miałam łzy w oczach. Ale jak to pisał Umberto Eco o "Love Story": nie sposób twierdzić, że nie czujemy słodyczy, kiedy pchają nam cukierki do ust. "Córka kapitana okrętu" ma wzruszać i wzrusza, i chyba nie warto się przed tym bronić.

Główna bohaterka, Tita Rizzo, wyrusza w szaloną podróż okrętem Primavera – oczywiście na gapę. Kiedy jej obecność zostaje odkryta, udaje jej się otrzymać posadę chłopca okrętowego, a później windziarza. Dzięki temu awansowi dziewczyna może częściej widywać mężczyznę, którego miłość za wszelką cenę chce zdobyć – a jest nim ni mniej, ni więcej tylko sam kapitan Primavery. Nie chodzi tu jednak o romantyczną awanturę: kapitan jest ojcem Tity, którą oddał na wychowanie szwagierce i wykreślił ze swojego życia, ponieważ przy jej narodzinach zmarła jego ukochana żona, Ewa. Dziewczyna, zdecydowana odzyskać ojca, stawia wszystko na jedną kartę i udając chłopca, stara się zbliżyć do zgorzkniałego mężczyzny. Ten szalony plan na pewno by się nie powiódł, gdyby nie jej przyjaciele: przede wszystkim poczciwy Nino, syn palacza okrętowego i wierny wyznawca kultu szalonej Tity od lat dziecięcych, Jurek Brochowicz, który jest dla dziewczyny małą cząstką nieznanej ojczyzny jej matki (bardzo pociągającą cząstką, dodam) i uwodzicielski malarz Mario Valentino (no oczywiście, że Valentino!). To oni pomagają Ticie przetrwać najtrudniejszy okres, gdy pracuje ponad siły jako znajdujący się na samym dole hierarchii okrętowej chłopiec na posyłki, i to oni za każdym razem, gdy okręt wpływa do kolejnego egzotycznego portu, cichcem przerzucają dziewczynę na ląd, gdzie przebiera się znów w sukienki. Ta maskarada jest oczywiście ryzykowna, tym bardziej, że zazdrosna narzeczona Jurka, siostra pięknego Maria, Edda Valentino, zauważyła nieznajomą blondynkę i jest zdecydowana za wszelką cenę dowiedzieć się, kim ona jest.

Tłem dla dwóch głównych wątków: próby odzyskania ojca przez Titę i uczuciowych zmagań głównych bohaterów, jest spotkanie kultur: polskiej i włoskiej oraz europejskiej i (ujmując rzecz najszerzej, jak się da) egzotycznej. Niewątpliwie zamiarem Ireny Szczepańskiej było ukazanie różnych przejawów niesprawiedliwości społecznej i przeciwstawienie się rasowym uprzedzeniom (mamy rok 1938, przypomnę), ale wykonanie – w dzisiejszych czasach – wydaje się dość porażające. Tita na okręcie zaprzyjaźnia się z "kolorowymi", ale opisy "Chińczyka Li i Murzynka Niko" (wnętrza dłoni tego ostatniego 'przypominają blade ropuchy") czy tamilskich kobiet wyglądających "wulgarnie" przy złotowłosej i niebieskookiej Ticie, sprawiają, że ciarki chodzą po plecach. Oczywiście tak naprawdę nie sposób przykładać współczesnej miary do przedwojennego pisarstwa Szczepańskiej i trzeba pamiętać, że to tylko nieśmiały początek dyskursu o równości. Z tym przypisem, ta romantyczna i wzruszająca historia warta jest polecenia.

Aleksandra Motyka

link


Zobacz także:


Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Przed twoimi urodzinami
  • OKO
  • zbuntowany elektron
  • ksiazka za dyche
  • znajdz nas
  • trzy mam ksiazki
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Kajtek
  • zoo litery
  • z duchem do teatru
  • ryms w empikach
  • Ryms na Facebook
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • co sie dzieje