Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Kot w nutach

Autorzy: , dodano Środa, 13 lutego 2013 | kategoria: Nowości, Książki dla dzieci (7-10 lat), Książki dla dzieci (10-12 lat)

"Kot w nutach"
Anna Siemińska
ilustr. Piotr Szmitke
Wydawnictwo Astraia, 2012

« wróć na stronę listy informacji o książkach

"Kot w nutach" – ciekawy tytuł? A może banalny? Bo nawiązujący łatwo do tytułu bajki Perraulta. Dla mnie brzmi zachęcająco, wręcz działa na wyobraźnię. Taka też jest cała książka Anny Siemińskiej, teoretyka muzyki i pedagoga.

Kotem, który buszuje w nutach, jest Fagot (znowu ciekawe imię). Ten czarny, ciekawski mruczek lubi muzykę, gdyż jest nią otoczony, i to dosłownie. Jego pan – Andrzej, meloman i znawca dźwięków nie należy do grona tych porządnych i dbających o estetykę mężczyzn, więc wszędzie w jego domu walają się książki i partytury. Fagot z lubością w nich nurkuje i zasypia, drapie je i tarmosi. Jakby chciał złowić wiszące na pięcioliniach półnuty, klucze, znaki chromatyczne niczym szprotki. Fagot ma również jeszcze jedną ciekawą umiejętność: potrafi przenosić się w różne miejsca. Czy to na skutek magii, czy zwykłego snu – nie wiemy.

Książka opowiada zatem o kocie, który na skutek tajemniczych okoliczności podróżuje w czasie i przestrzeni. Oczywiście podróże te mają charakter muzyczny. Kot, jak to łowca, podąża tropem różnych dźwięków, ale i kompozytorów czy instrumentów. Spotyka zatem Bacha wytrwale ćwiczącego grę na organach i jego kalikanta, a także Mozarta dyrygującego orkiestrą symfoniczną - to próba przed spektaklem operowym "Czarodziejski flet". Fagot uczestniczy w niesamowitym nagraniu, gdzie Pierre Schaffer i Jacques Poulin rejestrują dźwięki wydawane przez sprzęty powszechnego użytku takie jak grzebień, piła czy garnek. Przenosi się także do opery, szkoły muzycznej oraz kościołów w różnych częściach świata, m.in. trafia do Wenecji. Słucha arii operowych, chorałów gregoriańskich, a w końcu także jazzu. Ostre pazury ratują go z opresji, gdy podglądając ludzi pierwotnych podczas rytualnych tańców i śpiewów omal nie wpada do bębna jamowego. Ale poza wszystkim Fagot jest kotem, który doskonale bawi się, skacząc z półki na stół i z powrotem, podgryzając kwiaty z bukietu czy polując na… cokolwiek. A także przymilnym mruczkiem ocierającym się o nogi swego pana, zalecającym się do znajomej kotki Konstancji, śpiącym na fortepianie.

Oprócz wciągających, muzycznych historii w książce znajdziemy również słowniczek trudniejszych pojęć oraz "pomysłownik" podpowiadający, jak ciekawie spędzić czas w operze, przy pianinie czy, po prostu, wsłuchując się w odgłosy kapiącego kranu. A może masz ochotę stworzyć swój własny instrument? Autorka zdradzi, jak się do tego zabrać.

Szkoda tylko, że "Kot w nutach" nie został wydany z należytą starannością. Chociaż spoglądając na tę pozycję wydaje się, że właśnie dołożono wszelkich starań: twarda oprawa, nieźle skomponowana okładka, kredowy papier, barwne poddruki. Gdy jednak zaczynamy wchodzić głębiej w lekturę, okazuje się, że barwne poddruki dekoncentrują czytelnika, odwracają uwagę od ciekawego tekstu na rzecz "bogatego" tła, odbierają także energię właściwym czarno-białym, intrygującym, choć jakże oszczędnym ilustracjom autorstwa Piotra Szmitke. Zastrzeżenia budzą również: udziwnienia w zakresie składu i łamania tekstu (wysunięcia akapitowe, brak rozdzielenia właściwego tekstu od tytułu rozdziału, tytuł jest wyróżniony tylko przez wielkość liter, zapis dialogów w cudzysłowach) oraz opracowanie redakcyjne. Gdyby tylko usunąć nadmiar wykrzykników i wielokropków oraz zastosować prawidłowy zapis dialogów, a także zrezygnować z prostokątnych ramek otaczających treść, czytałoby się "Kota w nutach" zdecydowanie lepiej.

Na czwartej stronie okładki autorka wyraża nadzieję, że jej książka zainspiruje czytelników do "poznawania i próby zrozumienia świata dzięki muzyce". Mnie zainspirowała do tego, by odświeżyć swoją znajomość z kompozycjami Bacha, ale też Paganiniego czy Webera, a moich synów do rysowania nut, instrumentów, pianistów i trębaczy. A do czego zachęci Was i Wasze dzieci?

Łucja Abalar

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • OKO
  • Kajtek
  • trzy mam ksiazki
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • z duchem do teatru
  • znajdz nas
  • ksiazka za dyche
  • Ryms na Facebook
  • Przed twoimi urodzinami
  • zbuntowany elektron
  • ryms w empikach
  • co sie dzieje
  • zoo litery
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa