Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (5-7 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Nowość

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Wierszyki domowe. Sześć i pół tuzinka wierszyków Rusinka

Autorzy: , dodano Środa, 28 listopada 2012 | kategoria: Nowości, Książki dla dzieci (4-6 lat), Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Wierszyki domowe. Sześć i pół tuzinka wierszyków Rusinka"
Michał Rusinek
ilustr. Joanna Rusinek
Wydawnictwo Znak Emotikon, 2012

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Rodzeństwo Rusinków, Michał, tu w roli poety i Joanna - ilustratorka, stworzyło książkę o domu: łobuzerskie, dziecięco-dorosłe "Wierszyki domowe", wydane niedawno przez wydawnictwo Znak Emotikon.

Michał Rusinek lubi niegrzeczne treści wyrażane z językową maestrią: spisy przekleństw ("Jak przeklinać. Poradnik dla dzieci"), limeryki, satyryczne "lepieje" (tworzone wespół z Wisławą Szymborską), inwentarze słów przekręconych ("Jak robić przekręty"). To za jego językowym pośrednictwem poznaliśmy absurdalne miniatury i wyliczanki Edwarda Goreya. W Znaku ukazał się właśnie drugi tom makabresek Amerykanina "Pamiętna wizyta i inne utwory" w tłumaczeniu Rusinka. Kunsztownie przekłada on literaturę dziecięcą: dał nam odświeżonego "Piotrusia Pana", "Paddingtona", czy urocze, językowo precyzyjne wiersze A. A. Milne'a. Pisze również rzeczy poważne, choćby "Zaklęcie na "W" umieszczone w serii "Wojny dorosłych - historie dzieci".

Rusinkową skłonność do układania żartobliwych spisów widać także w zbiorku najnowszych wierszy. "Wierszyki domowe" są katalogiem rzeczy związanych z określoną przestrzenią domu. Od miejsca, które jest "trochę tu, ale i trochę tam", czyli przedpokoju, poprzez centrum - kuchnię, łazienkę, salon, wędrujemy na peryferie, czyli do piwnicy, strychu, garażu i ogrodu.

Każde z tych miejsc gromadzi przedmioty i meble, których przeznaczenie dziecko dopiero poznaje. Z każdym rodzajem przestrzeni wiążą się inne emocje: czułość, ekscytacja, lęk, skrępowanie. Ale ponieważ dom oglądany jest oczyma dziecka (lub dorosłego, który dzieci pilnie obserwuje i do dziecięcości wraca), czasem przez brak wiedzy, czasami w wyniku zabawnej pomyłki, a najczęściej z czystej fantazji, przedmioty wytrącane są z oczywistości używania. Dzięki temu bezpieczna, oswojona przestrzeń staje się pełna niespodzianek. I tak kuchnia to tajemnicze miejsce w którym rodzą się smaki i zapachy, pełne przedmiotów niebezpiecznych, o niepoznanym jeszcze przeznaczeniu. W kuchni zlew czasem marzy, by być gdzie indziej, za to okienko piekarnika ukazuje fascynującą przemianę surowych ingrediencji w pyszność. Salon - miejsce spotkań z gośćmi wymusza oficjalność. Tutaj nawet rzeczy są skrępowane, więc tym goręcej marzą o innej roli. W salonie dziecko zmienia się w chochlika, który pragnie nakarmić portrety szacownych przodków... Łazienka za to jest miejscem zabaw w "bycie gdzie indziej", kąpiel to pływanie po morzu, opukiwane kafelki ukrywają skarb dostępny dla małego zdobywcy.

Rusinek nie tylko przedmiotom, ale i słowom każe wychodzić z ich zwyczajnych ról. Dorabia nazwom żartobliwe etymologie. "Łazienka" pochodzi od "łazić" - czynność dość niechętnie wykonywana wieczorem, kiedy ablucje bezwzględnie przerywają najciekawszą zabawę. "Umywalka" - waleczna Uma (Thurman) wojuje z zarazkami. To otwarcie na wieloznaczność, na żartobliwą potencję języka jest bardzo cenne, bo przecież w języku również mieszkamy! Dobrze byłoby więc, aby codzienne słowa nie był sparciałe od używania, ale zaskakiwały nas, ujawniały tkwiące w nich moce. To nie jedyny rodzaj językowej gry: Rusinek-literaturoznawca dorabia wierszykom przypisy, czasem erudycyjne, czasami nonsensowne. Zmienia metrum wierszyków, salon opisuje rozlazłym wielosylabowcem, o ruchliwym pająku mówi w metrum skocznym i nerwowym. Prześlicznie mówi również o tym, co utwierdza osobność każdego domu - pokładach osobistych gratów, winylowych płytach, starych zdjęciach, rzędach pustych słoików.

Druga część bratersko-siostrzanego duetu, Joanna Rusinek, narysowała tę przestrzeń zabawnie i subtelnie. Warto zwrócić uwagę na szczegóły: książkę trzymaną przez włamywacza, portret w dziecięcej sypialni. Łobuzerskie są aluzje, dostarczające radości dorosłym odbiorcom, oto w wierszyku o tosterze śląski górnik obejmuje swą zafrasowaną pulchną żonę, białą jak śląskie kluski trzymane przez nią na tacy...

Z "Wierszyków domowych" bije radosna energia. Rusinek ma i słuch językowy, i wrażliwość na dziecięcy odbiór przestrzeni - moduluje głos w zależności od przedmiotu, o którym mówi. Bogate, ciepłe, wieloznaczne i z pewnością do wielokrotnego cieszenia się są te poezyjki.

Alicja Szyguła

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Arctic
  • maly atlas ptakow
  • ksiazka za dyche
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Przed twoimi urodzinami
  • ryms w empikach
  • zbuntowany elektron
  • liczby i kolory
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • OKO
  • Ryms na Facebook