"Mały Chopin"
Michał Rusinek
ilustr. Joanna Rusinek
Znak, 2009
W wierszowanej historyjce Michała Rusinka nasz wielki muzyczny geniusz doby Romantyzmu schodzi z pomnika. Spokojnie, potem tam wraca. To oczywiście przenośnia, ale miejmy nadzieję, że zachęci do przeczytania zabawnej książeczki o Fryderyku Chopinie, a właściwie o małym Frycku. Nie znajdziecie tu historycznego patosu, nudnych faktów biograficznych, upozowanych portretów. Michał Rusinek wierszem dowcipnie opowiada o dzieciństwie Mistrza. Bo przecież wielki Fryderyk był kiedyś dzieckiem. I może jak dziecko: krzywił się na widok szpinaku, robił statki z kory, na spacerze walczył z mrówkami, a zanim nauczył się grać – próbował wyrwać klawisze z fortepianu. Fantazja nie zawodzi Rusinka również wtedy, gdy pisze o komponowaniu przez Frycka mazurków, polonezów i walców. Wszak mazurki to też ciasta, więc może było tak, że Fryderyk zjadł ich za dużo... „A na dodatek z przejedzenia męczyły nocne go koszmary. Całą noc śnił, że w jego brzuchu w strojach ludowych tańczą pary. Kiedy się wsłuchał w rytmy brzucha, rozpoznał, że tam tańczą ludzie mazura, potem kujawiaka, a przy oberku się obudził. I zaraz stworzył dwa MAZURKI...”.
Wierszowaną opowieść o Chopinie można z pewnością czytać najmłodszym, które w przyszłości sięgną zapewne po poważniejsze pozycje o naszym geniuszu fortepianu i z nich dowiedzą się, jak to naprawdę było z tworzeniem mazurków i polonezów.
W humorystyczną tonację wiersza wpisują się ilustracje Joanny Rusinek. Tworzą integralną całość z tekstem. Jest tu ciekawa zabawa czcionką, sporo koloru, trochę montażu, niektóre ilustracje celowo fragmentaryczne pozwalają się domyślać reszty. Wydawnictwo Znak zasługuje na pochwałę za staranną oprawę graficzną książki.
Wspomnijmy jeszcze, że Znak wydał książkę przy wsparciu Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina. A 2010 to Rok Chopinowski...
(E.S.)
link
Zobacz także: