Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Skrzydła nad Delft

Autorzy: , dodano Wtorek, 27 listopada 2012 | kategoria: Patronat Rymsa, Książki dla młodzieży

"Skrzydła nad Delft"
Aubrey Flegg
przeł. Krzysztof Mazurek
ilustr. Dorothea Bylica
Wydawnictwo Esprit, 2012

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Louise Eden jest córką uznanego twórcy porcelany. Stoi przed nią nie lada wyzwanie - by wesprzeć rodzinny interes już niedługo będzie musiała podjąć istotną decyzję. Tymczasem z polecenia ojca trafia do pracowni malarskiej Jacoba Haitinka, który namaluje jej portret. Louise pozna tam skromnego pomocnika malarza, Pietera. Chłopak okaże się zupełnie inny, niż Reynier de Vries, który rzekomo ma poślubić Louise. Sytuacja zaczyna się komplikować… Myli się jednak ten, kto sądzi, że ma do czynienia z kolejnym romansem w rodzaju filmów kostiumowych.

"Skrzydła nad Delft" przeniosą czytelników do XVII-wiecznej Holandii. Wielowątkowa powieść zachwyci nie tylko wielbicieli historii i sztuki. Autor w zajmujący sposób opisuje ówczesne Delft, meandry ulic, rozwój malarstwa i filozofii, ale też niepokoje religijne i rosnącą nietolerancję. Oczywiście wątek miłosny również występuje, nie przesłania na szczęście innych treści. To też historia dorastania, próba znalezienia równowagi między tym co podpowiada serce, a co rozum. Louise zmienia się na oczach czytelników, jej fascynacja nauką ustępuje nieco miejsca emocjom. Dzięki Pieterowi zachwyca się kolorami i przyrodą, a tata uczy ją obserwować rozgwieżdżone niebo przez teleskop i objaśnia filozofię Spinozy.

Ważne miejsce w fabule zajmuje malarstwo, pojawiają się nazwiska wielkich mistrzów: Vermeera, Rembrandta, Fabritiusa czy Breugla. Akt tworzenia został przedstawiony jako niezwykle precyzyjna, wymagająca wiedzy i skupienia praca. Nie każdy potrafi znaleźć odpowiednie oświetlenie i tło, które wydobędą z modela jego osobowość. Podejrzymy też malarza przy pracy, poznamy tajniki powstawania barwników oraz piękną definicję percepcji sztuki i nadawania jej statusu dzieła. Mistrz Haitink uważał, że obraz nigdy nie będzie dziełem skończonym, ponieważ to odbiorca nadaje mu sens. Przyglądając mu się i interpretując obraz ludzie tworzą go wciąż od nowa.

Jeśli ktoś jeszcze waha się, czy warto sięgnąć po "Skrzydła…", niech użyje wyobraźni i pomyśli o dalekiej podróży w czasie. Obrazowe opisy, wyraziści bohaterowie i wartkie dialogi sprawiają, że zamiast słów układających się w zdania widzimy obrazy. To powieść z rodzaju malowanych słowem, przeznaczonych do niespiesznego czytania i rozkoszowania się malarską wizją autora.

Magdalena Świtała

***

Być może po lekturze tej książki niektórzy z Was zapragną odwiedzić Delft, niewielkie holenderskie miasto o średniowiecznym rodowodzie, słynące z artystycznej porcelany i jednego z największych niderlandzkich malarzy - Jana Vermeera. Może zechcecie przejść się śladami powieściowej pary: Louise Eeden i Pietera Kunsta, co prawda fikcyjnych bohaterów, ale sportretowanych w historycznej przestrzeni XVII-wiecznego Delft. Podejrzewam, że z punktu widzenia turysty, a do tego miłośnika malarstwa i historii byłaby to całkiem interesująca wyprawa.

"Skrzydła nad Delft" spodobają się młodym czytelnikom, poszukującym klimatów odmiennych od fantasy. Historyczny kostium powieści wynagrodzi ten brak magii, wszak czterysta lat temu życie toczyło się innym rytmem. Z ciekawością czytamy więc o kolorach, smakach, strojach, ówczesnych dekoracjach. Obyczaje i problemy epoki poznajemy jakby mimochodem, przy okazji głównego wątku, jakim jest "malarska" przygoda Louise Eeden. Córka znanego w Delft projektanta porcelany pozuje do portretu mistrzowi Haitinkowi. Poznaje tam Pietera, pomocnika artysty. Oboje zakochują się w sobie, mimo że dzielą ich kwestie majątkowe, wiara, a poważniejszą nawet przeszkodą zdaje się być konkurent Pietera - Reynier DeVries, bogaty syn producenta ceramiki. Miłość nie będzie mieć jednak szczęśliwego finału, podobnie jak zakończenie, które zaskakuje jak nomen omen nagły wybuch fajerwerków - w książce jest to eksplozja prochu, która zdarzyła się w Delft naprawdę.

Dobra to proza, po prostu. W kraju autora - Irlandii - uznana najlepszą powieścią roku, doceniona nagrodami "The Bisto Book" i "Reading Association of Ireland Award". Aubrey Flegg korzystał z licznych materiałów źródłowych, uwiarygodnił fikcyjną opowieść umieszczając ją w konkretnym miejscu i czasie. Interesująco opisał środowisko ówczesnych malarzy, metody malarskie, tworzenie kolorów. Równie ciekawe są kwestie związane z ówczesnymi niepokojami religijnymi, tolerancją, dominacją kalwinizmu, kościołami katolickimi funkcjonującymi w ukryciu - ten temat też pojawia się na kartach powieści.

Warto podsunąć młodzieży, a przy okazji przeczytać samemu:)      

Ewa Skibińska, 7.09.2012

link


Zobacz także:


Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • trzy mam ksiazki
  • zoo litery
  • Przed twoimi urodzinami
  • Kajtek
  • ksiazka za dyche
  • klątwa dziewiątych urodzin
  • Ryms na Facebook
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • zbuntowany elektron
  • praktyczny pan
  • OKO
  • Rekordzisci
  • ryms w empikach
  • mama czy ania