Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (5-7 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Nowość

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Wyprawa w Mordęgi, czyli skąd się biorą słowa

Autorzy: , dodano Piątek, 17 sierpnia 2012 | kategoria: Nowości, Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Wyprawa w Mordęgi, czyli skąd się biorą słowa"
Michał Lipszyc
ilustr. Halina Siemaszko
oprac. graf. Lidia Głażewska-Dańko
Wydawnictwo Alegoria, 2012


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Droga przez męki

Pisanie o języku bywa ryzykowne. Pisanie dla dzieci o kulturze, pochodzeniu i o bogactwie języka bywa ryzykowne szczególnie. Pisanie zaś mglistą metaforą bywa klęską definitywną i całkowitą. "Wyprawa w Mordęgi. Czyli skąd się biorą słowa" – wydana właśnie nakładem Alegorii – jest tego przykładem.

Pomysł na stworzenie obrazkowego atlasu po świecie języka sam w sobie wydaje się celny i warty namysłu; z jednej bowiem strony daje się eksplorować w nieskończoność i w najróżniejsze strony, z drugiej, może – choć nie musi – w łatwy sposób zwrócić uwagę dzieciom na pewną swoistość języka, którym codziennie się posługują, nie zauważając tego.

Autorzy "Wyprawy w Mordęgi" – Michał Lipszyc i Halina Siemaszko – postanowili ubrać swoją historię podróży do źródeł słów w przedziwny bajkowy kostium, który niestety bardzo trudno polubić. Jej bohaterowie, jeżopiski żyjące beztrosko w zacienionej jeżopuszczy (nieprzypadkowo noszący imiona: Gdzie, Co i Jak) pewnego razu zadają lokalnej starszyźnie, wzbudzające popłoch, pytanie: "Skąd się biorą słowa".

O czym myślał jeżopisk, gdy nie było słów?
Jak opowiadał historie ze snów?
Przed nami jest otchłań Nieznanej Krainy,
Tam są Odpowiedzi, tam Pierwsze Przyczyny,
Kto nasyci głód naszych głów?
– śpiewają.

Pytanie stanie się oczywiście pretekstem do podjęcia wyprawy w Mordęgi, której celem będzie – wspomniane – poznanie natury słów. Bohaterowie przemierzając Wzgórza Glinozaurów, Pola Przejęzyczeń i Schronisko nad Morskich Uchem, odkryją m.in., że język nie jest substancją uformowaną raz na zawsze; ale uległą, dającą kształtować się w dowolny sposób:

– ile znaczeń… – szepnął Co.
– ile liter, tyle znaczeń – mruknął Gdzie.
– ile gliny, tyle znaczeń – poprawił go Co.
– ile czasu, tyle znaczeń! – uciął Jak.

Niestety nadmierne rozbudowanie opowieści – którą dałoby się zamknąć na kilku stronach – i nieustanne operowanie mglistymi (nieczytelnymi dla dzieci) metaforami, uniemożliwia dziecku wejście w świat przedstawiony, zanurzenie się w nim i odczytanie sensu opowieści. Powoduje także, że tytułowa podróż w Mordęgi zamienia się w czytelniczą podróż przez męki.

Ostatecznie istotą każdej lektury powinno być czerpanie czytelniczych przyjemności i przeżyć estetycznych. "Wyprawa w Mordęgi" nie przynosi, niestety, żadnej czytelniczej przyjemności i niewielkie przeżycia estetyczne.

Paweł Jasnowski - student V roku Katedry Judaistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego (rocznik 1987), koncentrujący swoje zainteresowania badawcze wokół historii społeczności żydowskiej przedwojennego Krakowa. W wolnym czasie zajmuje się swoim psim pupilem i krytyką literacką; publikuje m.in. w: "Twórczości", "Rymsie", "e-splocie", "Popmodernie" i "Nowych Książkach". Mieszka w Krakowie.

link

Szczerze powiedziawszy , mam mieszane uczucia co do tej lektury. Z jednej strony bardzo podoba mi się jej wydanie, z drugiej przygody Jeżopisków mogą być nie do końca zrozumiane przez dziecko... Ogólny sens książki jest oczywiście jasny, jednak zwariowana treść może być odrobinę za trudna ;)
Co, Gdzie i Jak na swej drodze spotkali wiele różnych stworzeń i odwiedzili wiele dziwnych miejsc. Napotkali na przykład coś wielkiego co zostało przez nich nazwane Glinozaurem, weszli na Pola Przejęzyczenia, w wodzie zobaczyli Szczypaki, jedli Mordaczki, spotkali Jeżogbura oraz coś co wyglądało jak słoń i szafa jednocześnie więc zostało przez nich nazwane Słoniafą. No cóż długo by tak wymieniać. Sami widzicie, że małe Jeżopiski miały ciekawą i nieco zwariowaną przygodę...

Tak jak wspominałam, bardzo podoba mi się wydanie tej książki. Ciekawy format, ładne, śliskie kartki, dużo zabawy słowami, wiele ciekawych i szalonych czcionek oraz takie fajne, niestandardowe ilustracje... To wszystko to zdecydowanie same plusy :)

dodał: Marta mama Nikusia, Środa, 20 czerwca 2012 00:33

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • OKO
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • ksiazka za dyche
  • Przed twoimi urodzinami
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • ryms w empikach
  • Arctic
  • zbuntowany elektron
  • Ryms na Facebook
  • maly atlas ptakow
  • liczby i kolory