Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Nasza mama czarodziejka

Autorzy: , dodano Wtorek, 8 maja 2012 | kategoria: Z archiwum słonia, Książki dla dzieci (7-10 lat), Książki dla rodziców

"Nasza mama czarodziejka"
Joanna Papuzińska
ilustr. Janina Krzemińska
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 1968

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Prywatna historia o czarach

Ta recenzja będzie bardzo osobista. Będzie to raczej historia o książce, którą spotkałam na początku swojej czytelniczej drogi, a która później na długi, długi czas uleciała z mojej pamięci. Będzie to historia o tym, jak książka może naprawdę wpłynąć na życie człowieka. Skąd mogę to wiedzieć? Odpowiedź jest prosta: przeżyłam na własnej skórze.

Pewnie wielu z nas zna to uczucie, kiedy nagle coś nam się przypomina, wynurza się powoli z pamięci, niczym z mgły i nie możemy sobie przypomnieć: kto? gdzie? kiedy? Mamy to coś po prostu na końcu języka i to coś boli nas, wierci dziurę w głowie, nie daje spokoju. I co tu począć, gdy pewnego dnia, niespodziewanie w umyśle pojawia się pytanie: "Czytałam kiedyś taką książę? Była tam mama, były dzieci, było coś niesamowitego…". Mama i dzieci to przecież nic oryginalnego! Ileż się naszukałam, ilu ludzi przepytałam, ile stron w Internecie przejrzałam, ile zapytań w Google wpisałam – tego nie zliczy nikt. I tak leżałam z dziurą w głowie, bez nadziei, że uda mi się cokolwiek przypomnieć. Ach, ta pamięć! Spłatała mi figla, zagrała na moim nosie i teraz siedzi, śmieje się i macha nogami! Zrezygnowana, chciałam zaprzestać poszukiwań, ale myśl o książce z dzieciństwa nie ustawała.

Jak się pewnie domyślacie, w końcu odnalazłam zagubiony w mej pamięci tytuł. O, dzięki ci wielki i wspaniały Internecie, wyklinany zazwyczaj przeze mnie, a jednak najwspanialszy wynalazku XXI wieku! Gdyby nie ty, nie fruwałaby właśnie obok mnie na poduszkowych chmurach "Nasza mama czarodziejka" Joanny Papuzińskiej, ilustrowana przez Janinę Krzemińską. Książka ta jest wzorowym przykładem na to, jak prosto opowiedziane historie mogą przemycić niewyobrażalny ładunek wartości. Pierwszą z nich i chyba podstawową jest szacunek dla bliskich nam osób. W tym przypadku tą osobą jest przede wszystkim tytułowa mama. Nie chodzi tylko o to, że jest ona troskliwa, kochająca oraz pokazuje, że należy pomagać innym, nawet gdy się ich bardzo boimy, jak to się stało w przypadku wielkoluda. Najważniejszym atutem tej postaci jest ukazanie jej z perspektywy dziecka, które upatruje w mamie swoistą zaklinaczkę rzeczywistości. Recz jasna, nie oznacza to, że nie jest ona prawdziwą czarodziejką! Mama należy do wyjątkowego rodzaju czarodziejek, która pokazuje, że czary są bardzo blisko nas. Wystarczy spróbować nieco inaczej spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość, na przykład przez szklaną popielniczkę taty.

Książka Joanny Papuzińskiej jest bez wątpienia lekturą obowiązkową, ma ponadczasowe właściwości magiczne. Podstawową zaletą książki jest sprawnie poprowadzona narracja bez zbędnych słownych "wygibasów", pełna przy tym elementów cudowności takich, jak: poszukiwanie skradzionego cienia, reperowanie odłamanego księżycowego rożka, czy też wypranie przez mamę burzowych chmur. Bardzo ważne jest to, że wszystkie te elementy wprowadzone są do opowieści w sposób niezwykle naturalny. Jednocześnie zaskakują swoją niesamowitością i nie zaskakują, bowiem stanowią stały składnik przedstawionej w książce codzienności.

To wydanie "Naszej mamy czarodziejki", które ja posiadam, jest dowodem na to, że dobrze opowiedziana historia wraz z odpowiednio dobranymi ilustracjami, może ogromnie wpłynąć na postrzeganie świata już w dorosłym życiu. Nie jest to może coś bardzo odkrywczego. Jednak po wielu latach, kiedy ponownie przeczytałam tę książkę, przypomniałam sobie to drżenie serca, kiedy miałam ją w swoich rękach po raz pierwszy. Co najważniejsze moje serce zadrżało po raz kolejny. Trochę z sentymentu, ale chyba bardziej ze zrozumienia samej siebie. Tego, że takie książki, jak "Nasza mama czarodziejka" pokazały mi, że można inaczej postrzegać świat, bez narzekania na wszechobecną szarość, że czasem należy zmienić kąt patrzenia na różne rzeczy, a okażą się po prostu… lepsze. Dodatkowo, gdy po raz kolejny zobaczyłam rewelacyjne ilustracje Janiny Krzemińskiej, zrozumiałam skąd się wzięło u mnie zamiłowanie do takich, a nie innych kierunków sztuki, szczególnie do realizmu magicznego.

"Nasza mama czarodziejka" Joanny Papuzińskiej zasiada w mojej prywatnej loży książek, jako jeden z najlepszych przykładów klasyki polskiej literatury i ilustracji dla dzieci. Oczywiście również dla tych dzieci powyżej dwudziestego, trzydziestego, czterdziestego roku życia i jeszcze dalej. "Nasza mama czarodziejka" mimo ponad czterdziestu lat od jej pierwszego wydania w ogóle się nie zestarzała, co jest bez wątpienia niepodważalnym argumentem na jej magiczne właściwości. A zatem, kto jeszcze nie przeczytał, niech to zrobi jak najszybciej. Najwyższy czas by uwierzyć w czary! :)

Paulina Kamińska, laureatka marcowo-kwietniowej (2012) edycji konkursu na recenzję książki dla dzieci

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • znajdz nas
  • Ryms na Facebook
  • z duchem do teatru
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Kajtek
  • Przed twoimi urodzinami
  • co sie dzieje
  • ryms w empikach
  • ksiazka za dyche
  • zbuntowany elektron
  • OKO
  • trzy mam ksiazki
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • zoo litery