Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

To nie jest książka

Autorzy: , dodano Poniedziałek, 9 lipca 2012 | kategoria: Nowości, Patronat Rymsa, Książki dla dzieci (7-10 lat), Książki dla dzieci (10-12 lat), Książki dla młodzieży

"To nie jest książka"
proj. graf. Stephanie Rothmeier
adaptacja polska i okładka: Julita Gielzak
przeł. Anna Wziątek
Wydawnictwo Format, 2012


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Czy pamiętacie z dzieciństwa dydaktyczne wiersze i czytanki o wysokiej karalności za bazgranie po książkach? Uświadomienie takie kosztowało niejedno dziecko – autorkę tej recenzji włączając – utratę wielu spokojnych nocy. Pozostawienie śladu długopisu obok farby drukarskiej rozpoczynało bowiem listę czynności zakazanych w etykiecie obcowania z książką. Tak było do momentu wydania tytułu "To nie jest książka".

"To nie jest książka" już w swoim podtytule mówi, że rzecz jest o zakazach wobec książki, które dzieci rzekomo zawsze chciały łamać. Książka zachęca, ba, jej istotą jest nie tylko plamienie, zaginanie rogów i rzucanie w kąt, ale także – o zgrozo! - przejeżdżanie książki rowerem, wylewanie na nią napojów czy wbijanie za jej pomocą gwoździa w ścianę.

Jak traktować ten zabieg autora wobec dzieci? Czyż konsekwencja nie jest podstawową zasadą wychowywania i mama, która jednego dnia powie: Nie niszcz!, następnego dnia może ośmielać instrukcją "użyj jej jako ręcznik"? Przypuszczalnie stąd alibi autorów w postaci tytułu zeszytu.

Z drugiej strony publikację tę można traktować jako rewolucję w podejściu do czytelnictwa, które zacznie propagować cechujący postawy twórcze dystans wobec schematów. Jednakże czy dziecko zachęcane do niszczenia przybliża się czy oddala od gestów na miarę nazywania pisuaru Fontanną i czy przypadkiem ustanowienie burzenia zasadą podstawową nie przyczyni się w przyszłości do buntu ustanawiającego powrót mody na czytanie? Być może na tym polega przewrotnie zakamuflowany przez autorów sposób popularyzacji czytelnictwa wśród nieczytających, który wyznaczają sobie za cel tej książki?

Z tymi pytaniami pozostawiamy "czytelnika" - wziętego w cudzysłów, który jest jedynym ograniczeniem towarzyszącym mu podczas lektury tego tytułu.

Anna Kaźmierak, wyróżnienie w czerwcowej edycji (2012) konkursu na recenzję książki dla dzieci/młodzieży.

***

To jeszcze książka czy raczej kreatywne dzieło z pogranicza różnych sztuk wizualnych - zastanawiałam się, gdy Format zapowiedział wydanie tej pozycji. Chociaż właściwie tytuł jest już odpowiedzią, a na dole trzeciej strony czytamy taką informację: "Uwaga! Przedmiot, który trzymasz w ręku, został stworzony po to, by właśnie na nim wypróbować najbardziej wariackie pomysły. Pozostałe książki traktuj z należytym szacunkiem". Czyli jest to tzw. książka kreatywna, do wypełniania, uzupełniania, z rozmaitymi pomysłami, czasem zabawnymi, a niekiedy mocno kontrowersyjnymi. Bo z tą książką-nie-książką chodzi po prostu o to, by się wyżyć i zrobić to, co "zawsze chcieliśmy zrobić z książką, a których nam stanowczo zabraniano".

Zatem jakie propozycje mamy w środku? "Ta strona to ręcznik". "Namaluj coś rozgniecionymi owocami". "Czy książka poleci jak frisbee?". "Przejedź rowerem po rozłożonej książce". "Sprasuj liście lub kwiaty między stronami"."Napisz sto razy: Zapomnę znów o zadaniu domowym". "Charakterystyczne powiedzonka twoich rodziców, których nigdy nie będziesz powtarzać". "Włóż książkę we framugę drzwi lub okna i zatrzaśnij". Wystarczy?:)

No cóż, wszystko zgodnie z podtytułem na okładce "Burz i twórz!". Może drastycznie, może dla niektórych nie do przyjęcia nawet, ale w końcu "To nie jest książka" i jest to propozycja przede wszystkim dla "(jeszcze) nieczytających i dla tych, którzy od zadrukowanego papieru wolą świecący ekran" (cytat z okładki). Nie przykładajcie więc do tego tytułu kategorii typu: szacunek i miłość do książki. Choć - przewrotnie - pomysłodawcom chodzi nie tylko o dobrą zabawę czytelnika, ale jak czytamy na tylnej okładce: oswojenie papierowego obiektu przez młodych, multimedialnych ludzi. Czy to dobry i skuteczny sposób - nie wiem. Po prostu propozycja, do wyboru:)

Zainteresowanych projektem odsyłam również na stronę: www.toniejestksiazka.pl

Ewa Skibińska, 18.06.2012

link


Zobacz także:


Ta książka nie zawiera żadnego opowiadania, nie za wiele jest w niej tekstu... W środku znajdziemy tylko i wyłącznie polecenia co należy w danym miejscu z nią zrobić, a robić możemy z nią wszystko co tylko jest zakazane :)
Jest to naprawdę niesamowicie zwariowana książka, która ogromnie mi się podoba. Jest ona czarno-biała, ma przeróżne, szalone czcionki, jest to zupełnie coś innego niż można spotkać na co dzień. Jestem pewna, że wszystkie dzieciaki, bez wyjątku będą zachwycone tą pozycją.
Rewelacyjny eksperyment, miejsce do wyżycia się twórczo, a nawet fizycznie, przyniesie zapewne mnóstwo frajdy i śmiechu. Mi osobiście strasznie podoba się pomysł, dlatego jak najbardziej polecam :)

dodał: Marta mama Nikusia, Sobota, 9 czerwca 2012 20:49

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Przed twoimi urodzinami
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • ksiazka za dyche
  • klątwa dziewiątych urodzin
  • Rekordzisci
  • OKO
  • zoo litery
  • Kajtek
  • mama czy ania
  • praktyczny pan
  • Ryms na Facebook
  • zbuntowany elektron
  • ryms w empikach
  • trzy mam ksiazki