Ta niewielka książeczka może być zachętą, zarówno dla dzieci jak i dorosłych, do sięgnięcia po dłuższą, pełną wersję znanych baśni.

Wanda Chotomska potrafi rozmawiać z rzeczami, udowodniła to wielokrotnie w swoich wierszach, piosenkach, teatrzykach. Co więcej ona sprzęty rozumie, prześwietla ich formy, metalowe rozumy, drewniane serca...

Co można znaleźć za półką z książkami? Pewnie pomyślicie, że oprócz kurzu i zapomnianych rachunków oczywiście nic… A jednak tam też toczy się życie, może trochę ukryte, niewidoczne dla ludzi.

Wujek jest dość ekscentryczny, ubiera się kolorowo (w jego garderobie dominuje kolor różowy) a przez rodzinę uznawany jest za „okaz na pokaz”, czyli osobnika lekko stukniętego.

Zabawna, momentami wzruszająca historia z życia małego szopa pracza, mieszkającego w pewnym Zoo ze swoimi rodzicami i siostrą. Dzieci, odwiedzające ogród zoologiczny, nadały mu imię Packo Ladacko.

Ta opowieść jest kwintesencją dobrego i pięknego dzieciństwa, gdzie nie ma rzeczy niemożliwych, a każdy znaleziony przedmiot już za chwilę może stać się cudownym amuletem.

"Bajeczki dla Lidusi” są wyrazem zachwytu i szacunku dla naiwnej wrażliwości i mądrości dziecka, nawet tak małego, że nie potrafi mówić. Autor zdaje się mówić za nie, śnić jego sny, fantazjować.

Pewnego dnia Grince zachciało się lodów, za którymi wprost przepada. Tylko kto je kupi, skoro dziewczynka nie lubi zrywać się wcześnie rano z łóżka, kiedy słońce łaskocze w nos, a Poranny Chłód szczypie w pięty?

Poszczególne strony wyglądają czasem jak zeszyt okraszony gryzmołami i szlaczkami, a czasem jak komiks czy pismo obrazkowe. Tekst skacze, zmienia swoje położenie, pod koniec felietonu zawsze jest do góry nogami.

Kto z wypiekami na twarzy czytał „Momo” czy „Alicję w Krainie Czarów”, ten bez wahania powinien sięgnąć po tę książkę.
