Na ile można sobie pozwolić zależy oczywiście od wydawcy, magazynu i jego profilu. Najfajniej pracować dla czasopism, które są otwarte, ufają wizji i pomysłom rysownika i nie boją się nowości - mówi ilustrator Patryk Mogilnicki.
Ewa Skibińska: Woli Pan określenie grafik czy ilustrator?
Patryk Mogilnicki: Chyba określenie ilustrator jest bliższe temu co robię, bo grafik to jest dosyć szerokie pojęcie. Ale też na miejscu.
ES: Pańskie rysunki często można zobaczyć w czasopismach. Lubi Pan rysować na zadany temat?
PM: Tym się zajmuję - robię ilustracje do tekstów. Czy jest to tekst psychologiczny do JA MY ONI czy WYSOKICH OBCASÓW, czy bajka dla dzieci - jest to tekst do zilustrowania. I o ile temat jest zadany - to możliwości jego interpretacji są przeważnie dosyć szerokie. Na ile można sobie pozwolić zależy oczywiście od wydawcy, magazynu i jego profilu. Najfajniej pracować dla czasopism, które są otwarte, ufają wizji i pomysłom rysownika i nie boją się nowości.
ES: Grafika dziś coraz częściej zdobi prasowe tytuły - uważa Pan to za dobry trend?
PM: Każdy trend jest zły, jeśli zostanie przedawkowany. Prasie w Polsce póki co to nie grozi, bo tak naprawdę to ilustracji cały czas jest u nas dosyć mało. A odważnej, ciekawej ilustracji wykraczającej poza realizm i odrysowywanie zdjęć jeszcze mniej. Nie mówiąc np. o ilustracjach na okładce. Większość prasy jest niestety zachowawcza, jeśli ilustracja, to najchętniej w bezpiecznym, bezbarwnym storyboardowym stylu lub jakiś pseudopoetycki kolaż z koronek i starych zdjęć.
ES: Jak Pan przyjął wiadomość o wyróżnieniu w konkursie Ilustrarte 2012? Przypomnę, że w Międzynarodowym Biennale Ilustracji Książkowej dla Dzieci w Portugalii uznanie jury zdobyły Pańskie ilustracje do "Brudu", książki, która ukaże się na początku 2012 r. nakładem wyd. Hokus-Pokus. Zaskoczony?
PM: Niekoniecznie, to są dobre ilustracje, więc w pierwszej 50-tce mogły się znaleźć bez szczególnego szoku.
ES: Co Pana inspiruje przy tworzeniu ilustracji?
PM: Wszystko, najróżniejsze rzeczy w zależności od tego, czy mówimy o pomyśle/idei, czy o formie... A później, jeśli chodzi o mobilizację i same chęci do pracy, to nieźle nakręcają dobre ilustracje innych rysowników.
ES: Pana ulubione książki dzieciństwa, ulubieni ilustratorzy...
PM: "Baśnie" Andersena z ilustracjami Stannego, jakiś Brzechwa, "O złośliwym skrzacie" braci Grimm z wyrazistymi rysunkami Regine Grube-Heinecke, przygody Kwapiszona, a później wszystkie komiksy. Bardzo lubiłem też oglądać "Nowy Film Amerykański" Jerzego Toeplitza z ekspresyjnymi czarno-białymi bardzo kontrastowymi fotosami z filmów lat 70-tych, czyli mojego ulubionego okresu w kinie. Gołe krzyczące babki, porozwalane samochody, faceci z pistoletami, jakiś Dustin Hoffman tu i tam, tego typu klimaty.
ES: Proszę powiedzieć kilka słów o swojej drodze artystycznej...
PM: Ilustracją na poważnie zająłem się po studiach na poznańskiej ASP. Na szczęście nie studiowałem ilustracji, więc nie mieli szansy mnie zniechęcić. Pierwsze rysunki publikowałem w polskim wydaniu magazynu MAX, później cyklicznie w FILMIE, i innych pismach (m.in. PLAYBOYU, PRZEKROJU, NEWSWEEKU, EXKLUSIVIE, PODRÓŻACH), zataczając swoją kreską coraz szersze kręgi.
ES: Zdradzi Pan swoje najbliższe plany twórcze?
PM: Nie mam czasu ;)
Patryk Mogilnicki - ukończył poznańską ASP na kierunku grafiki warsztatowej. Jego ilustracje można znaleźć w niemal wszystkich większych polskich wydawnictwach, od "Przekroju", "Wysokich Obcasów", "Filmu" przez "Exklusiva", "Gagę", "Machinę" do rodzimych edycji "Playboya" czy "Newsweeka". W swoim dorobku ma również opracowania graficzne książek (Dorota Masłowska "Dwa Dramaty Zebrane"), płyt (Shame On You "Kill All The Comics") oraz plakaty (Teatr Improwizowany Klancyk). Został nagrodzony srebrnym medalem KTR w kategorii Ilustracja Prasowa w 2008 roku. Rok później jego sylwetka i prace zostały opublikowane w albumie "Pictographix Index", prezentującym najciekawszych ilustratorów z całego świata. Brał udział w wystawie Ilustracja PL 2010, a ostatnio w międzynarodowej ekspozycji The Last Match i prezentacji młodej polskiej ilustracji na berlińskiej wystawie All Play No Work.
Zobacz także:
« wróć na stronę listy artykułów
No cóż, pan Mogilnicki lubi zostawiać niedosyt ;)
dodał: Ewa Skibińska, Czwartek, 8 grudnia 2011 17:19
Dlaczego ten wywiad jest tak nagle urwany? Na co PM nie ma czasu? Na udzielenie informacji o swoich planach twórczych, czy w ogóle na snucie takich planów? Czuję niedosyt ... :(
dodał: Wioleta, Czwartek, 8 grudnia 2011 09:09