Jesienne, pochmurne i mgliste popołudnia są doskonałą okazją, by usiąść z dzieckiem i poczytać mu bajki. Dobrym pomysłem jest też wspólne ich słuchanie z płyt, niekoniecznie kompaktowych;) Kiedy byłam mała, babcia puszczała mi bajki i piosenki z płyt winylowych. Część z nich była skierowana do dorosłych słuchaczy, jednak to ta dziecięca twórczość zapadła mi w pamięć. Płyty i adapter Bambino zachowały się do dziś i czasami z nich korzystam, a kolekcja jest często obiektem zachwytu moich znajomych.
Te stare płyty tylko kształtem przypominają współczesne małe, srebrne krążki. Są to tzw. płyty analogowe (winylowe): duże, zazwyczaj czarne krążki o rowkowanej powierzchni, po której przesuwa się ramię z igłą. Płyta ma tę zaletę, że można ją przewrócić na drugą stronę i dalej słuchać, a z kompaktem już się tego nie da zrobić. Winyle kupowało się w księgarni albo w kiosku. Często płyty były dołączone do radzieckich czasopism dla dzieci, na przykład w formie arkusza z cienkiego plastiku. Trzeba było takie płyty po prostu wyciąć nożyczkami. Płyty miały na obwolutach ilustracje, a na pocztówkach dźwiękowych (to takie mniejsze płyty, przypominały większą widokówkę) drukowano zdjęcia bądź rysunki. Niektóre pocztówki były rozkładane, a w środku zawierały niespodziankę, na przykład tekst baśni. By odtworzyć płytę należało ustawić w adapterze (zwanym potocznie patefonem albo gramofonem), za pomocą specjalnego pokrętła, odpowiednią ilość obrotów, żeby lektor nie mówił cieniutkim głosem krasnoludka albo grubym basem. Ze starej płyty dobywały się charakterystyczne trzaski, słyszane podczas odtwarzania, co tworzyło specyficzny klimat. Współczesne płyty kompaktowe nie wydają takich dźwięków.
Bajki na płytach są świetną alternatywą dla telewizji i komputera. Słuchanie rozwija wyobraźnię, bo trzeba włożyć weń wysiłek i skupić się, by zobaczyć świat wykreowany przez dźwięki. Głos lektora oraz muzyka umiejętnie budują nastrój: rośnie napięcie, wrażenia słuchowe dostarczają różnorodnych bodźców wrażliwemu słuchaczowi, dzięki czemu może się on przenieść do swojego wyimaginowanego świata. I pobudzają ciekawość: co będzie dalej, co się wydarzy? Dodajmy do tego nienaganną dykcję i piękną polszczyznę – bajki i wiersze czytają świetni aktorzy: Andrzej Zaorski, Danuta Szaflarska, Teresa Lipowska, Wiesław Michnikowski czy Jan Kobuszewski.
Winyle najprościej znaleźć na aukcjach i w tradycyjnych antykwariatach. Warto zaopatrzyć się w klasykę, jak chociażby "Alicja w Krainie Czarów", wiersze Jana Brzechwy, piosenki Natalki Kukulskiej, "Akademia Pana Kleksa", bajki Artura Oppmana i Andersena, "Przygody Robinsona Cruzoe"… Wybór jest duży, zaporą może być tylko cena. A najlepiej poszperajcie na strychach i w piwnicach, może gdzieś w waszych domach są jeszcze ukryte takie skarby? Posłuchajcie tych opowieści wspólnie, może trzeba będzie dziecko przytulić, bo wystraszy się złej Baby Jagi? Dla dorosłych winyle będą nostalgicznym wspomnieniem z dzieciństwa, dla dziecka - niezwykłym przeżyciem i wielką przygodą.
Magdalena Świtała
Zdjęcia: ze zbiorów autorki
« wróć na stronę listy artykułów
"Czarnoksiężnika z Krainy Oz" też zdarzyło mi się słuchać po ciemku, ale w kuchni w radiu;) To były magiczne chwile z audycjami z cyklu "Radio dzieciom". Chyba poszukam płyty na aukcji:) Pozdrawiam również!
dodał: Magda Świtała, Środa, 30 listopada 2011 18:32
Moja ulubiona, do dzisiaj z reszta to plyta Krol Bol no i Lato Muminkow z piosenka Tadeusza Wozniaka....Slucham ich do dzis w drodze do pracy ;) To takie moje prywatne "nakrecacze".
dodał: magdalena, Poniedziałek, 5 grudnia 2011 10:10
Ja też bardzo mile wspominam przygody z adapterem; moja kolekcja płyt była raczej nieduża i dlatego pamiętam wszystkie dokładnie. Przy słuchaniu płyt najbardziej podobało mi się to, że można było jednocześnie bawić się w coś innego, np. słuchać piosenek Smerfów i grać w klasy (natomiast kiedy to ktoś dorosły czytał mi jakąś bajkę, trzeba było siedzieć spokojnie i pokazywać, że się bardzo uważa;-))
Największe wrażenie robił na mnie "Czarnoksiężnik z Krainy Oz", którego zawsze słuchałam u babci już przy zgaszonym świetle, przed zaśnięciem. Trochę się bałam, ale tak właśnie miało być;-) Nasze adaptery niestety dawno już się zepsuły, ale jakiś czas temu udało mi się znaleźć mp3 z tą właśnie płytową wersją "Czarnoksiężnika" - słychać nawet trzaski! Oczywiście to nie to samo, ale prawie-prawie... Pozdrawiam!
dodał: Ola Motyka, Środa, 30 listopada 2011 08:54