Ostatnio dodane

Co nowego za granicą? Zosia Gwardyś poleca!

Czwartek, 6 czerwca 2019

Czeskie nowości - odsłona czwarta

Niedziela, 2 czerwca 2019

Mała Czcionka poleca sześć zagranicznych premier

Poniedziałek, 20 maja 2019

Samouk spod Mościsk

Poniedziałek, 13 maja 2019

Wywrotowy komiks

Wtorek, 30 kwietnia 2019

 

Ostatnio komentowane

Klasycy przedwojennej ilustracji

Wtorek, 21 lipca 2015

Gdzie szukać aplikacji dla dzieci?

Piątek, 9 października 2015

Najważniejsze nagrody w dziedzinie: książka dla dzieci i młodzieży

Wtorek, 5 kwietnia 2016

Nowe szaty Andersena

Środa, 1 kwietnia 2015

Komiksowa podróż Shauna Tana

Piątek, 9 stycznia 2015

Humor w amerykańskich książkach dla dzieci

Piątek, 13 sierpnia 2010

Agnieszka Meyer, Humor w amerykańskich książkach dla dzieci, [w:] "Ryms" nr 6, lato 2009, s. 11-12.

 

Przyznaję, że nawet nie próbowałam sama decydować, jakie książki wymienić. Pokornie poszłam zapytać moją wspaniałą czwórkę – a właściwie trójkę, bo najmłodszy za młody – co najśmieszniejszego udało im się przeczytać po angielsku (są dwujęzyczni).

Odpowiedzi padły, o dziwo, bez wahania.

Najstarsza dwunastolatka wymieniła "Toilet paper tigers" na równi z polską "Dynastią Miziołków". Starszy, dziewięcioletni syn od razu wyliczył "Captain Uderpants", "Weird School" oraz "Calvin and Hobbes". Potem wyjaśnił, że w zasadzie może wskazać wszystko, co napisał Dav Pilkey.

Siedmiolatka za faworytów uznała książki dr. Seussa, w szczególności "One fish, two fish, red fish, blue fish", "Mr. Brown can Moo" (to też ukochana poczytajka dwulatka), "Green Eggs and Ham" czy "The Lorax".

Po chwili zastanowienia dorzucili kilka innych, o których niżej.

Zacznę od "Captain Underpants" fantastycznie przetłumaczonego na polski jako "Kapitan Majtas" i wzbudzającego skrajne uczucia u rodziców. Nie jest to niestety książka, którą my matki widziałybyśmy w naszych marzeniach jako ulubioną lekturę naszych synów, a tym bardziej córek! Bo oczywiście uwielbiają ją głównie chłopcy, najczęściej tacy, którzy nie chcą czytać „wartościowych” książek, lektur szkolnych i wszystkich innych, skrzętnie podsuwanych przez zatroskanych bliźnich materiałów drukowanych.

Moją pierwszą reakcją również było odrzucenie. Tym bardziej, że najstarsza córka ustawiła poprzeczkę bardzo wysoko: połykała kilkaset stron tygodniowo, w tym klasyki i trudnych książek jak: "Trzej muszkieterowie", "The Diary of Anne Frank", "Time and Again" czy w końcu, starych dobrych kryminałów z serii "Nancy Drew" albo "Hardy Boys". Poddałam się z obawy, że syn w ogóle przestanie czytać, a poza tym wtedy byłam na etapie utrzymania polskiego za wszelką cenę, nawet za cenę przeczytania takich oto rzeczy. Proszę tylko spojrzeć na tytuły, podaję polskie tłumaczenie, ponieważ przy całej „obrzydliwości jezykowej” jest ono genialne! "Inwazja Krwiożerczych Klozetów", "Inwazja Nieprawdopodobnie Nikczemnych Kucharek z Kosmosu" (i zaraz potem "Atak Równie Paskudnych i Makabrycznych Truposzów"), "Przerażający plan Profesora Pofajdanka", "Wielka bitwa z Zasmarkanym Cyborgiem", część 1: "Noc Obrzydliwych Glutów z Nosa" i "Wielka bitwa z Zasmarkanym Cyborgiem", część 2: "Rozróba Głupkowatych Roboglutów".

Język to jedno, ale komiksowe obrazki ilustrujące tę serię, to dopiero smaczek! Proszę spojrzeć tutaj!

Moim ulubionym elementem każdej z tych uroczych książeczek jest przestawianie napisów na szkolnych tablicach przez dwóch głównych bohaterów Georga i Harolda. Mała próbka? Z „Pick your own roses” natychmiast zrobili „Pick our noses”. W naszym rodzimym wydaniu, mamy takie perełki, jak „Dzisiaj gramy wielki mecz” przerobiony na „Sikajmy w mlecze”. Rewelacja dla dzieci znudzonych szkołą, zakazami, byciem grzecznym, czystym i akuratnym. Zdaję sobie sprawę, że mało rodziców uzna to za mało śmieszne, ale proszę uwierzyć: brzuchy bolą chłopaków od śmiechu.

Przecudne są również dwie książki, w których wystąpiły domowe zwierzaki Davida Pilkeya: "Dogzilla" oraz "Kat Kong". Zdjęcia mówią same za siebie i to one są tu głównym źródłem humoru, a nie tekst. (album Picassy)

Wyższego lotu humor prezentują książki Shela Silversteina, zawierające wierszyki dla dzieci. Właśnie, ale czy tylko dla nich? Trochę niegrzeczne, trochę straszne, przedstawiające dzieci jako żywioł nieprzewidywalny, czasem okrutny i zawsze zaskakujący.

Polecam "Falling Up", ale uwielbiamy (całą rodziną) także inne jego książki: "Where The Sidewalks End", "A Light In The Attic" zamieszkałe przez Allison, "Beals and her 25 eels"," Human Balloon", "Headphone Harold" , "Danny O’Dare...". Silverstein to bardzo wysmakowany humor językowy, trudny do przetłumaczenia i niebrzmiący dobrze przy próbach translatorskich.

They Say I have...
They say I have my father’s nose,
My grandpa's eyes,
My mother’s hair.
Could it be, that my behind’s
The only thing that’ really mine?

Prześmieszne (pomysł i ilustracje) są książki: "Cloudy with the chance for meatballs" spółki Judi i Ron Barrett, "June 29, 1999" Davida Wisnera oraz "The Secret Knowledge of Grown-Ups" Davida Wisniewskiego. Pierwsza zawiera kapitalne ilustracje, przedstawiające monstrualnych rozmiarów jedzenie spadające na małe miasteczko. Są tu: tornada z sosu pomidorowego, lemoniadowy deszcz oraz szkoła pokryta gigantycznym naleśnikiem. Drugą częścią tego hitu (bo książka sprzedała się i sprzedaje się nadal w milionowych nakładach) jest "Pickles to Pittsburgh" z uwielbianym przez wszystkie dzieci rysunkiem topniejących i spływających do ogromnego jeziora lodów. (zobaczcie tutaj). Trudno się nie uśmiechnąć... i nie rozmarzyć!

"June 29, 1999" to kolorowa wizja monstrualnych warzyw zesłanych na ziemię przez kosmitów, którzy obserwują z góry reakcję biednych ziemian. (tutaj)

Ostatnia książka jest przewrotną wersją „prawdziwej” historii stojącej za nakazami dorosłych, takimi jak: "Jedz warzywa, bo są zdrowe!" czy "Pij mleko, będziesz wielki!". Wszystko to bujda na resorach, jak się okazuje! Ilustracje Wisniewskiego będą się podobać tym wszystkim, którzy lubią nieco „straszniejszy humor”. Na pewno też tym, którzy stawiają sobie za punkt honoru dyskutowanie z rodzicami na temat sensowności ich poleceń. W każdej z tych książek prawdziwe staje się powiedzenie, że czasem jeden obraz wart jest tysiąca słów.

Przecudny pomysł znajdziemy też w nowej wersji "Mother Goose", absolutnej klasyki wierszy, rymowanek i króciutkich historii dla małych dzieci (w stylu naszych „Idzie rak, nieborak...”), zilustrowanej przez Wiliama Wegmana (tego samego, który bohaterem swoich fotografii uczynił własne psy rasy wyżeł weimarski). Polecam króciutką rymowankę "Fingers and Toes" w parze ze zdjęciami!

Dr Seuss i jego książki (kilka rewelacyjnie przełożył, a właściwie od nowa napisał S. Barańczak) to niekończąca się zabawa językiem, absurdem i bardzo charakterystyczne, prześmieszne rysunki. To z kolei ulubieńcy siedmiolatki i dwulatka. Rymy, powtórzenia, zabawne zbitki słowne i dużo, dużo śmiechu. Tu malutka próbka

Wreszcie coś dla nieco większych dzieci oraz ich rodziców. Książka trochę „niebezpieczna” i podobnie jak w przypadku "Captain Underpants" podsuwająca latoroślom różne „ciekawe” pomysły. Nasz starszy syn szybko wykorzystał niektóre historyjki z tej książki.

Chodzi o znaną i przetłumaczoną częściowo na polski serię "Calvin and Hobbes" Billa Wattermana. W komiksowej formie świetnie odnalazł się syn i co jakiś czas słyszeliśmy salwy śmiechu dochodzące z jego pokoju. Oprócz kilku problematycznych pomysłów, żywcem zaczerpniętych z tych książek, korzyść była taka, że czytał zapamiętale aż do nocy oraz... rozwinął specyficzne poczucie humoru, to ostatnie szczególnie w kontaktach z rodzicami, a także... w wypracowaniach z polskiego, o zgrozo!

Humor w książkach rewelacyjnie rozwija język dzieci, jest magnesem do czytania, a czasem urozmaica (no dobrze, momentami utrudnia) życie rodziców.

Kupujmy więc śmieszne książki, nawet gdy są czasem mało wartościowe :-)

« wróć na stronę listy artykułów

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Amelia i Kuba
  • OKO
  • ryms w empikach
  • Wróble na kuble
  • Arctic
  • Ryms na Facebook
  • Ze zwierzyną pod pierzyną
  • Lato Adeli
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Plasterek