Ostatnio dodane

Co nowego za granicą? Zosia Gwardyś poleca!

Czwartek, 6 czerwca 2019

Czeskie nowości - odsłona czwarta

Niedziela, 2 czerwca 2019

Mała Czcionka poleca sześć zagranicznych premier

Poniedziałek, 20 maja 2019

Samouk spod Mościsk

Poniedziałek, 13 maja 2019

Wywrotowy komiks

Wtorek, 30 kwietnia 2019

 

Ostatnio komentowane

Klasycy przedwojennej ilustracji

Wtorek, 21 lipca 2015

Gdzie szukać aplikacji dla dzieci?

Piątek, 9 października 2015

Najważniejsze nagrody w dziedzinie: książka dla dzieci i młodzieży

Wtorek, 5 kwietnia 2016

Nowe szaty Andersena

Środa, 1 kwietnia 2015

Komiksowa podróż Shauna Tana

Piątek, 9 stycznia 2015

Najważniejsza jest empatia (rozmowa z Marjolijn Hof)

Wtorek, 20 lipca 2010

Najważniejsza jest empatia - rozmowa z Marjolijn Hof, autorką "Małej szansy", [w:] "Ryms" nr 10, lato 2010, s. 14.

 

Krystyna Romanowska: Po przeczytaniu Pani książki rozpłakałam się w głos. Choć końcowa scena wcale nie grała na emocjach, przeciwnie, była napisana oszczędnie, z taktem, jak zresztą cała książka, nie mogłam powstrzymać łez. Czy może mi Pani wytłumaczyć, co się ze mną stało?

Marjolijn Hof: Nie czuję się na siłach, żeby to wyjaśnić. Ale nie jest pani odosobniona w swoich uczuciach. Wielu czytelników "Małej szansy" (która została przetłumaczona na 20 języków) mówi mi o podobnej reakcji. Staram się pisać uczciwie, więc to dla mnie zaszczyt, że książka tak mocno zapada w pamięć.

KR: Skąd Pani pomysł na książkę?

MH: Oglądałam program telewizyjny, w którym holenderski wspinacz opowiadał o swoich planach zdobycia trudnego szczytu, o obawach i emocjach. Obok niego siedział ośmio- albo dziewięcioletni chłopiec i przysłuchiwał się słowom ojca. Pomyślałam, co może dziać się w głowie dziecka, które nie ma żadnego wpływu na sprawy rozgrywające się obok niego, a jednak bardzo go dotyczące. Pomyślałam o jego bezradności i o tym, jak sobie poradzi z rozstaniem. Po kilku dniach dowiedziałam się, że Holendrzy wysyłają swoje oddziały do Bośni. Żołnierze mają dzieci. Co te maluchy sobie myślą? Temat wydał mi się bardzo ważny.

KR: I powstała książka o dziesięcioletniej dziewczynce imieniem Kika, zmagającej się z rzeczywistością, w której jej tata, wojskowy lekarz, jedzie z niebezpieczną misją. Ojciec zostaje uznany za zaginionego. W tej książce niewiele się dzieje. Koncentrujemy się na emocjach dziecka, które również nie są zbyt mocno eksponowane. A jednak czujemy dramatyzm sytuacji. Nie boję się nazwać genialnym sposobu, w jaki prezentuje Pani uczucia dziesięciolatki. Odnalazłam w nich siebie sprzed 30 lat. Tyle że ja o tych uczuciach zapomniałam. A Pani je pamięta. Jak to się robi?

MH: Może mam dobrą pamięć? (śmiech). A poważnie: nie zapomniałam przez wiele lat uczuć, które jako dziecku towarzyszyły mi w sytuacjach braku wpływu na bieg wydarzeń. Musiałam to wtedy po prostu zaakceptować. Takie fakty jak rozwód rodziców, zmiana miejsca zamieszkania. Świetnie je pamiętam. Druga ważna dla mojej twórczości sprawa to duża doza empatii. O kimkolwiek piszę, uważam, że powinnam wejść w jego buty, poczuć, jak to jest być w jego skórze. Utożsamiam się z tą osobą i wiem, jaki będzie bieg wydarzeń, bo on ma swoją logikę. Kiedy pisałam książkę dla trzylatków o krowie i ptaku, byłam i krową, i ptakiem. Może inni pisarze chcą pisać „o dzieciach”. Ja staram się „być dzieckiem” na tyle mocno, na ile mi się udaje.

KR: Jest Pani najbardziej wziętą holenderską pisarką dla dzieci. Kiedy w 1999 roku zrezygnowała Pani z bycia bibliotekarką, powiedziała Pani do siebie: "Uff, koniec tej męki"?

MH: To mój mąż podpowiedział mi: "Marjolijn, skończ z biblioteką. Zarobiłaś wystarczająco pieniędzy, żeby dobrze żyć". Zrobiłam to – prawdę mówiąc - z ulgą. Praca bibliotekarki, choć specjalizowałam się właśnie w literaturze dziecięcej, nie była moim marzeniem. Zawsze chciałam pisać, ale brakowało mi odwagi. Zaczęłam więc od krótkich opowiadań, które spodobały się wydawcom i tak przeszłam płynnie do większych form.

KR: Po "Małej szansie" wydała Pani "The Crossing" ("Skrzyżowanie") – historię małej dziewczynki i jej mamy, która rozstaje się ze swoimi kolejnymi mężczyznami, bo córeczka ich nie akceptuje.

MH: Tak, jest to taka dziecięca "powieść drogi", która opisuje w jaki sposób zawiązuje się jednak nić sympatii między dzieckiem a mężczyzną jej mamy podczas podróży do Islandii. To także historia o lojalności. Inną moją ważną książką była także pozycja opisująca problem adopcji dzieci. Adoptowaliśmy dziecko, więc starałam się w niej opisać moje doświadczenia, ale przez pryzmat postrzegania dziesięciolatka. Książki o adopcji są zwykle cukierkowe, mówią o tym, jak dzieci szukają i znajdują rodziców. W rzeczywistości jednak maluchy nie wiedzą, kogo szukać i ta książka jest właśnie o poszukiwaniu kogoś nieznanego.

KR: Odnoszę wrażenie, że lubi Pani pisać dla dzieci w okolicach dziesiątego roku życia. Czy mam rację?

MH: Tak, to absolutnie mój "ulubiony" wiek. Dziecko mocno się wtedy zmienia, zaczyna coraz więcej o sobie wiedzieć i jeszcze więcej się dowiadywać. A przy tym nie mają jeszcze w sobie nastoletniej arogancji i to sprawia, że są wspaniałymi towarzyszami rozmów i wiele się można od nich dowiedzieć. Żeby jednak "nie zamykać się" tylko na tym wieku, właśnie pracuję nad krótką historyjką dla siedmiolatków. Akcja rozgrywa się w domu, w którym wnuczka i dziadek czekają na gości. Jest pełna absurdalnego humoru, bo ja – wbrew pozorom – nie piszę tylko o poważnych sprawach.

KR: No właśnie, literatura dziecięca zaczyna przypominać przekrój przez wszystkie problemy współczesnego świata: wojny, depresje, choroby, śmierć, rozwody. Czy wpisuje się Pani w ten nurt?

MH: Nie chcę być uważana za "tę od wojny", w mojej twórczości można znaleźć zabawne książki. Ale uważam, że trudne tematy powinny być najmłodszym opowiedziane. W taki sposób, żeby mogły je przyswoić i zrozumieć. W zmaganiu się z trudnymi problemami można przecież także używać sporej dozy humoru.

ROZMAWIAŁA KRYSTYNA ROMANOWSKA
FOT. archiwum M. Hof


Zobacz także:

« wróć na stronę listy artykułów

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Amelia i Kuba
  • Lato Adeli
  • Arctic
  • Wróble na kuble
  • OKO
  • Ze zwierzyną pod pierzyną
  • Plasterek
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Ryms na Facebook
  • ryms w empikach