Ostatnio dodane

Nowości z zagranicy. Listopad 2018

Czwartek, 13 grudnia 2018

Konkurs imienia Janusza Christy

Środa, 5 grudnia 2018

Fenomen Kosika

Niedziela, 25 listopada 2018

Books, Bücher, Libros, Livres. Mała Czcionka poleca...

Poniedziałek, 12 listopada 2018

8 marca, czyli inna wśród swoich

Niedziela, 11 listopada 2018

 

Ostatnio komentowane

Klasycy przedwojennej ilustracji

Wtorek, 21 lipca 2015

Gdzie szukać aplikacji dla dzieci?

Piątek, 9 października 2015

Najważniejsze nagrody w dziedzinie: książka dla dzieci i młodzieży

Wtorek, 5 kwietnia 2016

Nowe szaty Andersena

Środa, 1 kwietnia 2015

Komiksowa podróż Shauna Tana

Piątek, 9 stycznia 2015

Biały słoń - Wesoła gromadka

Wtorek, 16 stycznia 2018

 

 

 

Pierwszy odruch jest taki: Precz z tą książką.

Drugi: Stój! To jest boskie! Posłuchajcie:

"Ja wychodzę po ciasteczka -

Rzekła mama do Juleczka,

- Sprawdzajże się tu przykładnie,

Nie ssij palców, bo nieładnie,

Bo kto palec w buzię tłoczy,

Zaraz krawiec doń wyskoczy

Z nożycami, zły okrutnie,

I paluszki niemi utnie".

Ha! Znacie? Na pewno znacie. Ze swego dzieciństwa. Za to dziś już dziatwa musi szukać strachu w dziecięcych horrorach, bo rodzice zaprzestali ich nękać groźnymi opowieściami z morałem.

Juleczek oczywiście palce ssał, i oczywiście krawiec mu je uciął.

"Płacze Julek, żal niebodze,

A paluszki na podłodze".

Książka pod przewrotnym tytułem „Wesoła gromadka” to antymoralizatorska makabreska lub moralizatorska groteska.Wyobrażam sobie jak powstawała. Bohdanowi Butence wpadło w ręce pudło starych zdjęć, pełnych portrecików słodkich dzieciaczków. A że każdy dzieciaczek to jednocześnie mały zarazek, Butenko wymyślił (myślę, że wymyślił) kapitalny patent: wszystko na odwrót.

I mamy dzieci, które nie są słodkie, rodziców, którzy nie są mądrzy, rzeczywistość, która karze bez zająknięcia. Butenko narysował jedenaście historii i do autentycznych (podobno, tak wynika ze wstępu, ale kto tam Butenkę wie) moralizatorskich wierszyków dla dzieci sprzed dekad.

Ta książka jest jak powieść szkatułkowa, w której z każdej szkatułki wyskakuje drwiący z nas diabełek. Na pierwszy rzut oka wygląda na autentycznie starą i poważną, nawet sentymentalną. Tymczasem wierszyki o występkach krnąbrnych dzieci są prześmieszne, groteskowe, absurdalne, soczyste. Każdego bohatera poznajemy najpierw z całkowicie starodawnego, stylowego, sepiowego zdjęcia. Potem widzimy go już „w obiektywie Bohdana Butenki”, z głupią miną, szelmowskim uśmiechem, okrucieństwem, złośliwością lub całkowitą niefrasobliwością wypisanymi na twarzy. Oprócz obciętych palców mamy też dzieci utopione, wpadnięte do studni, zagłodzone, odleciane razem z wichrem, spalone na popiół, kalekie...

Bawimy się przy tym szalenie, wymyślając jeszcze bardziej tragiczne zakończenia, które byłyby „słuszną przestrogą” dla wszelkich pomysłowych, „samych sobie winnych” dzieci.

Jak już się nacieszę samą treścią, to zaczynam znów wyobrażać sobie Butenkę: skończył pracę nad tomikiem moralizatorskich wierszyków, składa zapisane i zilustrowane karty w całość i chichocze do siebie. „Teraz dopiero się zacznie”...

Moje wydanie z Młodzieżowej Agencji Wydawniczej pochodzi z 1987 roku. Na Allegro znalazłam tylko jedną taką sztukę za... 50 złotych. Ale w księgarniach można dostać reprint sprzed kilku lat za połowę tej ceny.

 

Patrycja Maciejewicz –  dziennikarka i redaktorka w "Gazecie Wyborczej"

« wróć na stronę listy artykułów

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Wróble na kuble
  • maly atlas ptakow
  • OKO
  • Ze zwierzyną pod pierzyną
  • Lato Adeli
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Kobiety
  • Amelia i Kuba
  • Plasterek
  • Ryms na Facebook
  • ryms w empikach
  • Arctic
  • Mały atlas motyli