Ostatnio dodane

Pora na ilustratora - cz. 6 - Marianna Oklejak

Wtorek, 13 czerwca 2017

Sabina, Pyzata i Pippi

Piątek, 9 czerwca 2017

Mały Teatr Ilustracji na warsztatach z uchodźcami

Środa, 7 czerwca 2017

Inny znaczy swój

Środa, 31 maja 2017

KOC: Piratka Fizia

Poniedziałek, 15 maja 2017

 

Ostatnio komentowane

Klasycy przedwojennej ilustracji

Wtorek, 21 lipca 2015

Gdzie szukać aplikacji dla dzieci?

Piątek, 9 października 2015

Najważniejsze nagrody w dziedzinie: książka dla dzieci i młodzieży

Wtorek, 5 kwietnia 2016

Nowe szaty Andersena

Środa, 1 kwietnia 2015

Komiksowa podróż Shauna Tana

Piątek, 9 stycznia 2015

Pora na ilustratora - cz. 5 - Joanna Bartosik

Piątek, 12 maja 2017

 

 

 

"Pora na ilustratora" to seria wywiadów z polskimi ilustratorami, którym Kasia Warpas zajrzała przez ramię podczas pracy, w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, jak to jest być zawodowym obrazko-twórcą.

 

Bohaterką odcinka piątego jest Joanna Bartosik mieszkająca w Poznaniu. Pojawia się ona w naszej wędrówce po ilustratorskich pracowniach na życzenie mojej 2,5 rocznej córki, która jej książkę "Gdzie jest Koko?" (Wydawnictwo Oculiono, 2014) darzy niezmienną miłością już od urodzenia. Kibicujemy Joannie zatem całą rodziną. A jest w czym. W 2015 Joanna otrzymała wyróżnienie w konkursie "Trzy/Mam/Książki" na serię książek dla najmłodszych. Jej trylogia "Raz, dwa trzy" ukazała się w zeszłym roku nakładem wydawnictwa Widnokrąg, a jedna z części "Raz, dwa trzy - słyszymy" otrzymała nominację graficzną w konkursie Polskiej Sekcji IBBY Książka Roku 2016 za autorską książkę obrazkową. Poza rysowaniem, Joanna odpala petardy naukowo-badawcze jako doktorantka na Wydziale Grafiki i Komunikacji Wizualnej na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu.

Kto chciałby zobaczyć prace Joanny na żywo i w dużym formacie, niech się wybierze w maju do Warszawy na Festiwal Literatury dla Dzieci, którego częścią będzie wystawa pokonkursowa Wydawnictwa Dwie Siostry "Jasnowidze". Książki Joanny można będzie zobaczyć też w czerwcu na wystawie w BWA w Zielonej Górze.

 

Kasia Warpas: Zacznijmy od miejsca, w którym rysujesz najczęściej. Jak ono wygląda?

Joanna Bartosik: Podczas pracy lubię mieć wszystkie potrzebne rzeczy pod ręką, dlatego cały czas staram się udoskonalać i powiększać swoje biurko i jego wielofunkcyjność. Obok zapasu czystych kartek muszą zmieścić się farby, woda z pędzelkami, tusz, cienkopisy, kredki. Otaczam się inspiracjami - leżącymi dookoła książkami, obrazkami przyczepionymi na ścianie albo wyświetlonymi na komputerze. A na swoją kolej cierpliwie czeka skaner, który mruga do mnie zielonym okiem.

 

 

KW: Burzysz stereotyp chaotycznego artysty! Powiedz jeszcze, że nie rysujesz w nocy.

JB: Lubię pracować przy świetle dziennym. Ale lubię też przepaść w rysowaniu do tego stopnia, żeby zasiedzieć się nad jakimś projektem do późna. Pod osłoną nocy, przy malutkiej lampce rysuje się inaczej, trochę tak, jakby mysz skradała się na palcach. Wtedy czas zupełnie nie ma znaczenia, chyba że powieki same zaczynają opadać.

 

KW: No to kamień z serca! Kultywujesz rytuały na początek dnia pracy?

JB: Na niedużej przestrzeni biurka cenny jest każdy wolny centymetr, dlatego pomaga mi porządek. Przed pracą zazwyczaj staram się trochę okiełznać stół i jego okolice. Chyba możemy nazwać to częścią (koniecznego) rytuału. Właściwszą jego częścią jest chwila, którą poświęcam na tzw. naoglądanie się. Wyciągam z półek ulubione książki, czasami zaglądam też do swoich, żeby przypomnieć sobie różne swoje rozwiązania. Grzebię w internecie, szkicuję, szukam w głowie pomysłów i dopiero startuję.

 

 

KW: Wymienisz kilka ulubionych książek?

JB: Wymienię te, które najbardziej kocham na swojej półce: „A World of Your Own” Laury Carlin, „Zaczarowany krawiec” z ilustracjami Janusza Stannego, przepiękna książka „Po Drugiej Stronie Lustra i Co Tam Alicja Znalazła” zilustrowana przez Franciszkę Themerson, „Przygody Pędrka Wyrzutka” napisane przez Stefana Themersona i zilustrowane przez Franciszkę, „Du Iz Tak” Carson Ellis, „A River” Marca Martina, „Bajki” Erny Rosenstein z ilustracjami Karola Banacha. Jeszcze uwielbiam jeden z moich niewielu pop-up-ów - „Alphabet” Květy Pacovskiej.

 

KW: A w internecie, co oglądasz? Pinterest? Instagram? Czy strony innych ilustratorów?

JB: Mam kilka swoich ulubionych zakładek, do których zaglądam od czasu do czasu albo żeby się pocieszyć, albo żeby trochę się podinspirować. Przeważnie są to zgromadzone strony ilustratorów, bywa, że gmeram na Tumblr, przez Instagram przemknę codziennie. Inspirujące są też dla mnie wywiady z różnymi artystami na Vimeo albo YouTube.

 

KW: No dobrze, wróćmy do Ciebie. Przy rysowaniu jesz? Pijesz?

JB: Podskubywanie by mnie rozpraszało. Za to często towarzyszy mi coś do picia. Wówczas zdarza się, że herbata zmienia kolor na różowy albo granatowy (albo czarny!), bo wsadzam pędzel z farbą do filiżanki zamiast do wody…

 

KW: Zdarzało mi się już wypić terpentynę.... A wolisz rysować w samotności, czy w pokoju mogę być obecni inni?

JB: Raczej nie lubię, kiedy ktoś zagląda mi przez ramię i podpatruje, jak pracuję. Czasem mój chłopak krząta się nieopodal albo sobie nad czymś pracuje, ale nie przeszkadza mi to, bo zazwyczaj "pięknie" podśpiewuje. Poprawia mi tym nastrój, kiedy coś nie wychodzi.

 

KW: A jeśli Ci nie wychodzi? Robisz przerwę, czy siedzisz nad rysunkiem do oporu?

JB: Przeważnie robię małą przerwę i np. zabieram się za obiad. Potem wracam i zaczynam od nowa.

 

KW: Lubisz rysować w ciszy? Czy jest muzyka lub radio?

JB: Zdecydowanie z muzyką! Muzyka bardzo pomaga mi wprowadzić się w odpowiedni stan i nastrój. Dobieram ją odpowiednio do tematu ilustracji, nad którymi pracuję. Rysując „O Mikołaju, który zgubił prezenty” (Wydawnictwo Widnokrąg) już w lipcu i sierpniu słuchałam kolęd i świątecznych piosenek. Udało mi się odszukać w internecie bajki, których słuchałam ze starych płyt winylowych w dzieciństwie. Dzięki melodiom z Calineczki, pielęgnuję w sobie dziecięcą wrażliwość. Solidną bazą tych wspomnień i emocji są też polskie wersje piosenek z bajek Disney’a, na których się wychowałam. Bardzo często towarzyszy mi muzyka filmowa, klasyczna, ale też Beyoncé, czy Elvis.

 

 

KW: Wróćmy na chwilę do rysowania. Co rysuje Ci się najłatwiej?

JB: Ludzi! Chudych, grubych, powyginanych, siedzących, idących, stojących, w ubraniach, albo bez, ale zawsze z minami.

 

KW: A czym ci się najlepiej rysuje? Jakie narzędzia obecnie preferujesz?

JB: Nigdzie nie ruszam się bez czarnego cienkopisu. Najbardziej jednak lubię narobić plam farbami akwarelowymi i dorysowywać do nich różne elementy tuszem.

 

KW: A to ciekawe, bo przecież większość Twoich prac to prace komputerowe, wektorowe.

JB: Nazywam to takim moim „rozdwojeniem jaźni”. Nie umiem wybrać, ani stwierdzić która technika bardziej mi odpowiada. To zależy głównie od rodzaju ilustracji. Bardzo lubię nieregularne kształty kleksów farby i hołubię błędy rozmazanego tuszu, a kiedy indziej dbam o detale i punkt po punkcie edytuję krzywą w komputerze, aż uzyskam właściwy kształt.

 

KW: Twoja życiówka w jednorazowym siedzeniu nad jedną ilustracja to…?

JB: Ciężko powiedzieć. W przypadku pojedynczej ilustracji mogły to być jakieś dwa dni. Natomiast ilustrowanie całej książki zupełnie wykreśla na pewien czas pojęcie zegarka ze słownika.

 

KW: Muszę tutaj zapytać o "Gdzie jest Koko?". Ile Czasu trwała praca nad ilustracjami do tej książki?

JB: Oj, nie pamiętam! Ale strzelam, że mogło mi to zająć tydzień plus, może dwa…

 

 

KW: Naprawdę tak szybko?

JB: Wspominam to, jakbym robiła tę książkę naprawdę dawno, dawno temu i może źle pamiętam. Ale pracowałam nad nią wyłącznie w komputerze, dzięki czemu poszło całkiem sprawnie. Na pewno pomogło też to, że ten projekt bardzo mnie cieszył.

 

KW: Nas cieszy do dzisiaj! A rozmawiasz z kimś o swoich rysunkach podczas ich tworzenia?

JB: Pierwszym krytykiem i doradcą jest mój chłopak malarz.

 

KW: A szkicownik jest?

JB: Nie wiem, o co chodzi ze szkicownikami, ale zupełnie nie potrafię z nich korzystać! Mocno nad tym ubolewam, bo cały czas noszę ze sobą - nawet kilka! - ale jak z jeżem! Szkicuję na pojedynczych karteczkach, które w ekologicznym geście oszczędzania każdego skrawka papieru, piętrzą się zawsze pod ręką i swoimi nieregularnymi kształtami często determinują charakter i kształt bohatera, który się na nich pojawia.

 

 

KW: Powiedz, czy można na twoich ilustracjach znaleźć autoportrety? A może umieszczasz zawsze jakiś element lub postać?

JB: Kiedy rysuję dla siebie, często rysuję siebie. Wytykam sobie w ten sposób więcej niż stojąc przed lustrem. Piętrzę fałdki, łączę brwi, marszczę twarz we frasunku, wyginam garb. Tak jakby w ramach przestrogi i w formie przypomnienia o odkładanej „na jutro” Ewie Chodakowskiej. Pracując nad czymś większym, czasami przemycam w ilustracjach alter ego swoje albo najbliższych. Kiedy do narysowania jest mama albo tata - siłą rzeczy ci rysunkowi są podobni do moich rodziców (spacerują w deszczu w „Raz, DWA, trzy - słyszymy” Wyd. Widnokrąg).

 

 

A na koniec pytanie, którego dotychczas nikt Joannie Bartosik nie zadał w wywiadach, a na które zawsze chciała odpowiedzieć:

 

JB: Przez kogo chciałabyś być zilustrowana?

JB: Przez Franciszkę Themerson! Albo Carson Ellis! Albo przez Ninę Cosford! Och, bardzo…

 

Prace Joanny Bartosik można znaleźć tutaj:

http://joannabartosik.pl/

BUBU studio: http://bubustudio.pl/

ILU ILU: http://iluiluagency.com/

Facebook: https://www.facebook.com/joa.bart.ilustruje/

 

Kasia Warpas – graficzka i ilustratorka. Współpracuje m.in. z Magazynem dla Dzieci „Świerszczyk”. Ma tytuł doktora i projektuje wystawy muzealne w Monachium. Kupuje książki obrazkowe dla samych ilustracji. www.kasiawarpas.com

« wróć na stronę listy artykułów

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Kajtek
  • trzy mam ksiazki
  • OKO
  • co sie dzieje
  • Przed twoimi urodzinami
  • ryms w empikach
  • znajdz nas
  • zbuntowany elektron
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • z duchem do teatru
  • Ryms na Facebook
  • ksiazka za dyche
  • zoo litery
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa