Ostatnio dodane

Biały słoń - Wiersze pod psem

Piątek, 24 marca 2017

Białe słonie Naszej Księgarni

Poniedziałek, 20 marca 2017

Białe słonie z lat siedemdziesiątych

Piątek, 17 marca 2017

Rozmawiamy z autorkami o "Popatrz w niebo"

Wtorek, 14 marca 2017

Pora na ilustratora - cz. 3 - Jan Bajtlik

Poniedziałek, 13 marca 2017

 

Ostatnio komentowane

Klasycy przedwojennej ilustracji

Wtorek, 21 lipca 2015

Gdzie szukać aplikacji dla dzieci?

Piątek, 9 października 2015

Najważniejsze nagrody w dziedzinie: książka dla dzieci i młodzieży

Wtorek, 5 kwietnia 2016

Nowe szaty Andersena

Środa, 1 kwietnia 2015

Komiksowa podróż Shauna Tana

Piątek, 9 stycznia 2015

Pora na ilustratora - cz. 3 - Jan Bajtlik

Poniedziałek, 13 marca 2017

 

 

 

"Pora na ilustratora" to seria wywiadów z polskimi ilustratorami, którym Kasia Warpas zajrzała przez ramię podczas pracy, w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, jak to jest być zawodowym obrazko-twórcą.

Tym razem gościmy w stolicy u Jana Bajtlika, który oprócz osiągania wyżyn książkowej ilustracji (wyróżnienie Bologna Ragazzi Award za książkę "Typogryzmol" w 2015), wspina się na szczyty górskie i naukowe. Los niechybnie rzuca kłody mojej znajomości z Janem Bajtlikiem. W 2015 w Krakowie zgubiłam rulon z plakatem autorstwa Jana do spektaklu "Pinokio" dla Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Może to afront dla twórcy, ale z drugiej strony, ktoś zapewne raduje się kolorem Pinokia każdego dnia. Tym bardziej ucieszyłam się tą rozmową.

 

Kasia Warpas: Zacznijmy od podstaw, jak wygląda miejsce, w którym rysujesz najczęściej?

Jan Bajtlik: W tej chwili pracuję w domu, przy dużym stole, na którym są przybory i pulpit do rysowania, komputer, monitory, skaner i stacje dysków.

 

 

KW: A ten stół gdzie dokładnie stoi? Masz oddzielny pokój na pracownię?

JB: Stół do pracy stoi w pokoju, który dzielę do pracy i do mieszkania z dziewczyną i psem. Nasze mieszkanie to ten pokój plus kuchnia i łazienka. Mamy nadzieję zmienić warunki na lepsze, bo teraz wszystkim jest za ciasno.

 

KW: Kiedy ci się najlepiej rysuje, rano czy wieczorem?

JB: Może to być dowolna pora, byle ten dzień był spokojny.

 

KW: Czy kultywujesz rytuały na początek pracy? Temperujesz wszystkie kredki? Przecierasz klawiaturę? Sprzątasz?

JB: Zdarza mi się przetrzeć stół z kurzu.

 

KW: Pijesz, jesz przy rysowaniu?

JB: Piję kawę i herbatę, a kubki stawiam na regale obok biurka. Sporo jem, ale nie przy biurku.

 

KW: O! Te przerwy na jedzenie są częste? Czy nie jesz, póki nie skończysz jakiegoś etapu pracy?

JB: Robię, kiedy jestem głodny.

 

KW: A wolisz rysować w samotności, czy w pokoju mogę być obecni inni?

JB: Dzielę pracownię z dziewczyną, ale bardzo lubię też pracować w samotności.

 

 

KW: Pracujesz w ciszy? Czy jest muzyka lub radio?

JB: Słucham podcastów i muzyki dawnej.

 

KW: Muzyki dawnej?

JB: Jeśli mam się ograniczyć do jednego wykonawcy i jego repertuaru to jest to Jordi Savall.

 

KW: Muszę posłuchać! A podcasty też bardzo lubię. Masz ulubione, godne polecenia?

JB: Z polskich to audycja Cezarego Łasiczki “Off-czarek” w Tok-fmie, w Dwójce “Kryzys wieku średniego” Łukasza Modelskiego i Łukasza Kozaka oraz “Droga przez mąkę” Łukasza Modelskiego. Poza tym słucham głównie BBC World Service i Radio France oraz podcastów BBC, NPR, Ted Radio Hour, Planet Money, Star Talk, Radio Lab i wyszukuję podcasty na dany temat w innych serwisach.

 

KW: Jak dla mnie, same nowości. Dziękuję. Wróćmy jeszcze do rysowania, najłatwiej rysuje Ci się...?

JB: Nie mam najłatwiejszej rzeczy do narysowania.

 

 

KW: A narzędzie? Czymś idzie łatwiej? Po coś sięgasz częściej?

JB: Narzędzia zależą od projektu. Na ogół rysuję, skanuję a potem edytuję w komputerze. Z narzędzi analogowych najbardziej lubię: ołówek (B) automatyczny rotring 600 0,5mm, ołówki bezdrzewne Progresso KOH I NOOR, pisaki uni pin fine line, wszelkiego rodzaju markery metaliczne (złote, srebrne, miedziane), markery Dripper, markery Rabeko, markery Molotow, fluorescencyjne flamastry Letraset Neon Marker, brushe Kuretake oraz napełniane brushe Molotov, tusz chiński, akwarele i gwasze Schmincke i japońskie akwarele Kuretake. Ale każdy materiał jest dobry, najtańsze plakatówki, rysowanie patykiem po piasku, kredą na asfalcie…

 

KW: Twoja życiówka w jednorazowym siedzeniu nad jedną ilustracja to...?

JB: Trudno powiedzieć.

 

KW: Aż tak długo?

JB: Ostatnio robię ilustracje pełne detali i rysuję je etapami rozłożonymi na dni, ale robię w tym czasie też inne rzeczy.

 

KW: Czy rozmawiasz z kimś o swoich rysunkach podczas ich tworzenia? Testujesz na dzieciach?

JB: Wszystko na bieżąco ogląda i komentuje moja dziewczyna. Czasami pokazuję znajomym i zadaję im konkretne pytania jak odbierają dany projekt. Nie testuję na dzieciach. Wyjątkiem jest książka “Typogryzmol”, która w całości bazowała na testach rozkładówek, które sprawdzałem z dziećmi na warsztatach. Warsztaty to również bardzo dobra okazja do analizy percepcji i sposobu pracy dzieci. Z rozmów z nimi można wiele wynieść.

 

KW: Na przykład, co sobie wyniosłeś?

JB: Że nie lubią być traktowane infantylnie przez dorosłych.

 

KW: Niby jasne, ale mam wrażenie, że się jednak o tym chętnie zapomina. A Szkicownik jest?

JB: Szkicowanie to moja ulubiona i najbardziej naturalna forma.

 

KW: No proszę! Nosisz go zawsze ze sobą? Co w nim ląduje? Rysujesz w nim codziennie?

JB: Ostatnimi miesiącami głównie siedzę w domu i rysuję. Szkicownik zawsze mam ze sobą i teraz notuję w nim pomysły na to, co mam rysować dalej w domu. Bardzo lubię szkicować w muzeach i podczas podróży.

 

 

KW: Jeszcze muszę zapytać, bo mnie ciekawość zżera: co to za seria w szkicowniku z czerwonym szaleńczym bazgrołem w środku i imionami?

JB: To zdjęcia dedykacji rysowanych na pierwszej rozkładówce ksiażki “Typogryzmol”.

 

 

KW: Fantastyczne. Czy można na twoich ilustracjach znaleźć autoportrety? A może umieszczasz zawsze jakiś element lub postać?

JB: Zrobiłem jedno alter ego projekcie “Korek” (wyd. Dwie Siostry) i w jego francuskiej wersji książkowej “Circulez” (wyd. Edition La Joie de Lire). Jest to postać pieszego, który niesie ciężki plecak z liną, czekanem i kaskiem. Towarzyszy mu pies. Sytuacja taka miała miejsce w górach Kaukazu w Gruzji, gdzie z wioski w dolinie przez kilka dni do dotarcia na lodowiec towarzyszył mi miejscowy pies. A w drodze powrotnej pomógł mi odnaleźć ścieżkę.

 

 

KW: A na koniec pytanie, którego nikt Ci nie zadał w wywiadach, a jako ilustrator miałbyś ochotę na nie odpowiedzieć?

JB: Najciekawsze są niespodzianki.

 

Poczynania Jana Bajtlika można i należy obserwować tutaj:

www.janbajtlik.com

 

Kasia Warpas – graficzka i ilustratorka. Współpracuje m.in. z Magazynem dla Dzieci „Świerszczyk”. Ma tytuł doktora i projektuje wystawy muzealne w Monachium. Kupuje książki obrazkowe dla samych ilustracji. www.kasiawarpas.com

« wróć na stronę listy artykułów

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • zbuntowany elektron
  • trzy mam ksiazki
  • Przed twoimi urodzinami
  • praktyczny pan
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • mama czy ania
  • ryms w empikach
  • Kajtek
  • Rekordzisci
  • OKO
  • zoo litery
  • Ryms na Facebook
  • ksiazka za dyche
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • klątwa dziewiątych urodzin