Ostatnio dodane

KOC: Piratka Fizia

Poniedziałek, 15 maja 2017

Pora na ilustratora - cz. 5 - Joanna Bartosik

Piątek, 12 maja 2017

Jeszcze będzie przepięknie...

Czwartek, 11 maja 2017

Spotkanie, czyli Brave Kids w Puszczykowie

Piątek, 5 maja 2017

Książka jest całym światem

Piątek, 21 kwietnia 2017

 

Ostatnio komentowane

Klasycy przedwojennej ilustracji

Wtorek, 21 lipca 2015

Gdzie szukać aplikacji dla dzieci?

Piątek, 9 października 2015

Najważniejsze nagrody w dziedzinie: książka dla dzieci i młodzieży

Wtorek, 5 kwietnia 2016

Nowe szaty Andersena

Środa, 1 kwietnia 2015

Komiksowa podróż Shauna Tana

Piątek, 9 stycznia 2015

Skandynawskie lektury na Boże Narodzenie

Środa, 21 grudnia 2016

 

 

 

 

W Święta Bożego Narodzenia warto sięgać po książki, które współgrają z nastrojem tego wyjątkowego czasu. Wybrałam dla Was dwie różne propozycje: poważną/klasyczną z Danii i zabawną/ współczesną z Norwegii - pisze Marta Tomczyk-Maryon.

 

Svend Otto S., "Jul i gamle dager"

To klasyczna książka, co odnosi się zarówno do autora, tematu, jak i użytych środków wyrazu. Tytuł "Jul i gamle dager" ("Święta w dawnych czasach") mówi w zasadzie wszystko. To opowieść o tym, jak wyglądały święta w Skandynawii w XIX wieku. Mały czytelnik odbywa razem z autorem podróż w czasie i przestrzeni po ulicach miast, wnętrzach domów i gospodarstw. Tekst i ilustracje przedstawiają w interesujący sposób ówczesne życie. Poznajemy wygląd domów, zajęcia ludzi, ubiory oraz świąteczne zwyczaje. Obrazki zawierają wiele szczegółów, uruchamiają wyobraźnię, pozwalając czytelnikowi dopowiedzieć ciąg dalszy namalowanych scen. Mnie szczególnie spodobała się ilustracja przedstawiająca poetę, który siedzi w swoim pokoju i pisze świąteczny wiersz. Na ścianie wisi cylinder i peleryna, na łóżku śpi kot… Piękne są też, utrzymane w błękitach zimowe krajobrazy. Obrazki są wykonane łączoną techniką akwareli i rysunku.

"Jul i gamle dager" nie jest całkiem „przezroczystą” książką, ponieważ ujawnia przekonania polityczne autora. I nie jest specjalnym zaskoczeniem - biorąc pod uwagę miejsce i czas wydania książki - że są to poglądy lewicowe. Autor podkreśla podział społeczny, zauważa zarówno bogatych, jak i biednych. „Julen er en stor og glad høytid. Det var den også i de «gode», gamle dager. Men for mange var kanskje ikke gamle dager så gode?” (Święta Bożego Narodzenia to wielkie i radosne święto. Tak było również w dawnych „dobrych” czasach. Ale może dla wielu dawne czasy nie były tak dobre?).

Autorem obrazków i tekstu jest Svend Otto Sørensen (1916-1996), znany duński pisarz i ilustrator, który w roku 1978 otrzymał medal H.C. Andersena.

 

Bjørn F. Rørvik, Per Dybvig (ill.), "Nisseforeningen"

Opowieści o Prosiaczku i Lisie znalazły już swoje miejsce na moim blogu. Tym razem powracają w odsłonie świątecznej, równie zabawnej, jak pozostałe książeczki cyklu.

"Nisseforeningen" ("Stowarzyszenie Mikołajów/krasnali") zaczyna się od spotkania Lisa i Prosiaczka z Fjompenissen, który stoi w jeziorze i wrzeszczy z powodu mydła, które wpadło mu do oczu. I tu należałoby wyjaśnić dwie rzeczy. Po pierwsze kim jest Fjompenissen i dlaczego myje oczy mydłem, w dodatku w środku zimy. Pierwsza kwestia jest związana z ludową tradycją świąteczną. Otóż według norweskich podań istnieją rozmaite typy skrzatów i krasnali, które mieszkają w ludzkich gospodarstwach. Wszystkie noszą nazwy utworzone od słowa „nisse”, które w języku norweskim ma trzy znaczenia: krasnal, skrzat i Mikołaj. Tak więc Święty Mikołaj nazywa się w Norwegii Julenissen. W książeczce Rørvika występuje jednak Fjompenissen, który jest najbardziej zbliżony do skrzata lub krasnala. Według tradycji mieszka on na wsi, w ludzkich gospodarstwach. Ma dość trudny charakter i dlatego może lepiej, że cały rok przesypia, a budzi się tylko w grudniu. I wtedy należy mu okazać szacunek, i spełnić jego życzenia i kaprysy, np. ozdobić dom jego figurkami lub codziennie wystawiać mu grøt, czyli norweskie danie świąteczne (gotowany na mleku ryż, z dodatkiem masła i cynamonu).

Ale wracając do opowieści Rørvika i piekących oczu skrzata. Fjompenissen przygotowuje się na pewne ważne zebranie, dlatego wyjątkowo dokładnie się myje. A ponieważ nie robi tego zbyt często (ostatni raz pięćdziesiąt lat temu), więc nie wie, że oczu nie myje się mydłem. Lis i Prosiaczek zostają również zaproszeni na zebranie w charakterze osób towarzyszących. A jest to zebranie „Mikołaje bez swetrów”, do którego Fjompenissen zgłosił akces. Gdy docierają na miejsce, okazuje się, że wszyscy uczestnicy są… w swetrach. Nastąpiło bowiem nieporozumienie, Fjompenissen błędnie przeczytał nazwę stowarzyszenia, które tak naprawdę nosi nazwę „Mikołaje bez granic” (w języku norweskim słowo sweter i granica różni tylko jedna litera). Istotnie członkami stowarzyszenia są nie całkiem standardowi Mikołaje, co jest jeszcze jednym powodem do śmiechu. Kluczową sceną książki jest loteria, w której losuje się prezenty świąteczne, które zostały w worku Mikołaja z ubiegłych lat. I choć można by pomyśleć, że niechciane prezenty świąteczne nie sprawią nikomu radości, to dzieje się całkiem inaczej. Bowiem ostatecznie każdy otrzymuje rzecz, która sprawia mu wiele radości, np. Mikołaj ze Szwecji czajnik do kawy, który mówi „god lur” zamiast „god jul”, czyli dobrej drzemki zamiast dobrych świąt. Natomiast Fjompenissen… sweter z nie całkiem udanym wzorem (reniferem bez rogu), który odpowiada mu znakomicie, ponieważ, jak się okazuje nie lubi on zwierząt z rogami. Wszystko kończy się wielką zabawą i tańcem wokół krzewu jałowca, którzy może również nie jest idealnym drzewkiem świątecznym, ale jakie to ma znaczenie, skoro przynosi tyle radości?

Rysunki Dybviga są równie dowcipne jak tekst. Wszystko to składa się na uroczą książeczkę świąteczną, którą można czytać z dzieckiem, zerkając od czasu do czasu na choinkę i przegryzając czymś słodkim. Z tym ostatnim lepiej jednak uważać, bo przy wybuchach śmiechu łatwo się zakrztusić:)

I w tym nastroju, ŻYCZĘ WSZYSTKIM CZYTELNIKOM WESOŁYCH ŚWIĄT!, CZYLI GOD JUL!

 

Marta Tomczyk-Maryon - dziennikarka, blogerka, pisarka. Współpracuje z polskimi czasopismami i wydawnictwami. Wykładała literaturę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Autorka m.in. biografii Stanisława Wyspiańskiego i opowiadań kryminalnych. Na co dzień współpracuje z portalem n.portal.no. Literaturą dla dzieci interesuje się… od dzieciństwa. Od paru lat, z racji miejsca zamieszkania, czyta nałogowo skandynawską literaturę dla dzieci i młodzieży (ze szczególnym uwzględnieniem norweskiej). Autorka bloga "Trolle i Misie".

Recenzja ukazała się również na blogu Trolle i misie http://trolleimisie.blogspot.no/2016/12/svend-otto-s-jul-i-gamle-dager-iog-bjrn.html

 

Svend Otto S., "Jul i gamle dager", oversatt av (przetłumaczone przez) Ottar Lundstøl, Fabritius Forlagshus 1979
Język/språk: norweski (bokmål)/ norsk (bokmål)
Grupa wiekowa/Alder: 6-9 lat/år

 

Bjørn F. Rørvik, Per Dybvig (ill.), "Nisseforeningen", Cappelen, 2006
Język/språk: norweski (bokmål)/ norsk (bokmål)
Grupa wiekowa/Alder: 6-9 lat/år

Zapisz

Zapisz

Zapisz

« wróć na stronę listy artykułów

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • ryms w empikach
  • Przed twoimi urodzinami
  • zoo litery
  • Ryms na Facebook
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • OKO
  • z duchem do teatru
  • co sie dzieje
  • ksiazka za dyche
  • trzy mam ksiazki
  • znajdz nas
  • Kajtek
  • zbuntowany elektron