Ostatnio dodane

Wytłumacz mi: jędrne czy zwięzłe ciało?

Niedziela, 19 listopada 2017

Pora na ilustratora - cz. 11 - Joanna Concejo

Poniedziałek, 13 listopada 2017

Books, Bücher, Libros, Livres - premiery z zagranicy - X 2017

Poniedziałek, 6 listopada 2017

Relacja Urszuli Morgi z 12. Bałtyckich Spotkań Ilustratorów

Wtorek, 31 października 2017

Biały słoń, a może tygrys?

Czwartek, 19 października 2017

 

Ostatnio komentowane

Klasycy przedwojennej ilustracji

Wtorek, 21 lipca 2015

Gdzie szukać aplikacji dla dzieci?

Piątek, 9 października 2015

Najważniejsze nagrody w dziedzinie: książka dla dzieci i młodzieży

Wtorek, 5 kwietnia 2016

Nowe szaty Andersena

Środa, 1 kwietnia 2015

Komiksowa podróż Shauna Tana

Piątek, 9 stycznia 2015

Jak Wam się podoba (4)

Piątek, 21 października 2016

 

 

 

"Jak Wam się podoba" to nie tylko tytuł sztuki ojca literatury, ale też nazwa niewielkiej księgarni, w której unosi się duch literatury angielskiej i w której Księgarki mają w sercach specjalne miejsce dla książek dla dzieci.

Okrzyki zachwytu rozbrzmiewają wraz z każdą dostawą, w której znajdują się książki dla najmłodszych czytelników (wszak nie tylko oni się nimi interesują). Zanim polscy czytelnicy będą mogli cieszyć się przekładami i rodzimymi wydaniami, Księgarki zachęcają do śledzenia światowego rynku wydawniczego książek dla dzieci na półkach księgarni oraz dzielenia się zachwytem i entuzjazmem.

Pytanie: "jak Wam się podoba" nie powinno zostawać bez odpowiedzi.

W czwartej części gościnnego cyklu Księgarek, czyli Uli Jankowskiej i Misi Turowicz, przeczytacie o książkach  "Archie Snufflekins Oliver Valentine Cupcake Tiberius Cat" i "The Butterfly House".

 

"Archie Snufflekins Oliver Valentine Cupcake Tiberius Cat", Katie Harnett, Nobrow press

Archie jest kotem, który dobrze wie, o co chodzi w kocim życiu. Otóż w kocim życiu najważniejsze są przyjemności i Archie potrafi je sobie zapewnić. Żyje u boku wielu rodzin mieszkających przy Blossom street, dając każdej z nich poczucie bycia tą jedyną, a jednocześnie oni akceptują jego nieustanne znikanie i pojawianie się, kiedy przyjdzie mu na to ochota. Z drugiej strony oznacza to, że Archie ma dość napięty grafik: poniedziałek u jednych, wtorek u drugich itd. Pani Fernandez, Madame Betty i cała masa innych osób. I wśród tego zapracowanego tygodnia Archie odwiedza jeden dom, w którym mieszka samotna kobieta, dla której on naprawdę jest tym jedynym. Czuje to i zostaje u niej dłużej o jeden dzień, a potem o kolejny i jeszcze kolejny i zostaje tam na tyle długo, że wszystkie jego rodziny zauważają brak obecności kota i zaczynają poszukiwania. Ponieważ każdy zna go pod innym imieniem, trudno im na początku zrozumieć, że Valentine, Archie, Oliver, Tiberius, Cupcake – wszyscy szukają tego samego kota. W tym czasie nasz bohater siedzi właśnie u swojej ulubienicy, która jest sama i cała swoją uwagę poświęca właśnie jemu. Archie, który mógłby się wydawać egoistycznym stworzeniem, zdaje się postępować wedle bardzo przebiegłego planu – całą uwagę, którą skupił na sobie, kieruje teraz w stronę sąsiadki. Ma ona wielkie serce i połacie wolnego czasu, aby być z innymi i obdarzyć ich swoją uwagą i sympatią. Tak oto Archie vel Valentine aka Oliver jak najprzebieglejsza kocia Mata Hari dokonuje niemożliwego – łączy ludzi i naprawia świat. Przynajmniej świat na Blossom street.

„Archie…” to opowieść o ludzkich potrzebach, o samotności i o tym, jak jej zaradzić, o życiu w społeczeństwie, o tym, co jest tak blisko, a czego nie dostrzegamy na co dzień. I rzecz jasna jest to opowieść o tym, jak zwierzęta są mądrzejsze od ludzi.

„Archie…” to nie jest pierwsza książka Katie Harnett. Ma na koncie już parę cudownie ilustrowanych historii, wszystkie utrzymane w charakterystycznej stylistyce kredki, pastelowych kolorów, łagodnych konturów. Świat ulicy Kwitnącej jest łagodny, utrzymany w stonowanych barwach, przyjazny i dobry, tak jak dobrzy są jego bohaterowie, nawet, jeśli zdarza im się nie zauważyć tego, co jest na wierzchu, bo zawsze można to naprawić. O to tylko musi zadbać kot.

 

 

"The Butterfly House", Sarah Smith, Tate Publishing 2014

Lizzy i Jack (oraz ich niegrzeczny kot o imieniu Kot) uwielbiają odwiedzać przytulny apartament, w którym mieszka babcia Nana Georgina. W jej mieszkaniu znajduje się szklarnia pełna motyli trzepoczących kolorowymi skrzydłami. Pewnego dnia babcia zdradza dzieciom sekret o przemianie w motyla – dzieje się tak, gdy motyl usiądzie na czubku naszego nosa. O tym, że będzie to niezwykła opowieść, przekonujemy się już na początku.

Przez wydarzenia prowadzi nas trzecioosobowa narracja oraz fantastyczne ilustracje, które są efektem zręcznego połączenia ołówka i akwareli. Delikatne rysunki o stonowanej palecie natychmiast przenoszą nas do innego świata. Wyklejki wypełniają rośliny, wzorzyste motyle i kokony. To motyw przewodni, motyle są ukryte w wielu detalach drobiazgowych ilustracji (skarpetki babci Nany, witraż nad drzwiami...). W pewnym momencie drzwi do domowej szklarni zostają otwarte i owady uciekają, fruwają po wszystkich pokojach babci Nany, a jeden z nich (kilkakrotnie) niebezpiecznie zbliża się do jej nosa. Trudno wówczas nie czuć lekkiego dreszczyku emocji. Wydaje się, że za chwilę będziemy świadkami cudownej przemiany... Uwagę wszystkich bohaterów, jak również czytelnika odwraca niesforny Kot, który rzuca się w szalony pościg za niebieskim motylem. Lizzy i Jack opanowują sytuację, motyle wracają do swojej szklarni, a Nana zostaje w domu sama po wizycie pełnej atrakcji.

Widzimy babcię siedzącą w fotelu pośrodku szklarni, owiniętą w koce niczym w kokonie. Motyl ląduje na jej nosie. Czy przeobrazi ją w końcu w barwnego owada? Podpowiedź przynosi końcowa wyklejka, która nie tylko jest ozdobą, ale także podsumowuje historię. Zaś ilustracja na początku książki (Nana z niezliczonymi nogami jak gąsienica) wskazuje, że być może babcia należy do świata owadów zawsze, gdy tylko jest sama w domu. Ta delikatna, spokojna, rodzinna opowieść może być też metaforą przemijania i zmian, które zawsze towarzyszą naszemu życiu...

 

Ula Jankowska - absolwentka filologii polskiej na UW. Od wielu lat księgarka, czasem księgarka-freelancerka. Ciepłymi uczuciami darzy czeską Pragę. Opiekunka Luby, suczki przypominającej liska.

Misia Turowicz - ur. w 1990 roku na pograniczu polsko-litewskim. Z wykształcenia historyczka sztuki, z zawodu księgarka, z zamiłowania bibliofilka.

https://pl-pl.facebook.com/jakwamsiepodoba.sklepzksiazkami/

https://www.facebook.com/Jak-wam-si%C4%99-podoba-Sklep-z-ksi%C4%85%C5%BCkami-w-Krakowie-820506558023874/

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

« wróć na stronę listy artykułów

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • OKO
  • Ryms na Facebook
  • ksiazka za dyche
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Jano i Wito baner
  • liczby i kolory
  • ryms w empikach
  • maly atlas ptakow
  • zbuntowany elektron
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Przed twoimi urodzinami